Blog
Na straży historii
Dzięki nowej ustawie jesteśmy dobrze przygotowani do ochrony zabytków Co wiemy o budowie autostrad w Polsce? Że idzie ślamazarnie. Czasem zdarza się jakaś afera albo protest ekologów. Ale o tym, że ramię w ramię z drogowcami pracują archeolodzy, rzadko się wspomina. Co takiego znaleźli, można było zobaczyć na jednej z wystaw towarzyszących I Ogólnopolskim Dniom Konserwatorskim – imprezie, która od 5 października na trzy dni zagościła w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. I której rangi media nie doceniły. Po raz pierwszy razem Łowcy
Maratonem przez życie
W maratonie nie ma pewniaków. Raz się wygrywa, innym razem można nawet nie doczołgać się do mety Na trasie maratonu spotykają się różni ludzie. Obok zupełnie zwyczajnych kierowców, dyrektorów i inżynierów są tacy, którzy przeszli chorobę Heinego i Medina. Albo niewidomi, którzy startują razem z przewodnikami. – Zdarzyło mi się kiedyś, że pomagałem niewidomemu chłopakowi dostać się na start. I zanim załatwiliśmy wszystkie formalności, zrobiło się na tyle późno, że nie miał z kim pobiec. Zaoferowałem swoją pomoc. Nieźle wyszło. Bo on biegł
Łuk Kurskiego
W swoim czasie miała miejsce słynna bitwa wojsk pancernych pod Kurskiem. Wojska niemieckie i rosyjskie rzuciły na siebie wszystko, co miały obłożone żelastwem ze wszystkich stron. Efekt końcowy był taki, że gdyby nasi menele rozkręcający tory kolejowe i zdejmujący drut ze słupów wysokiego napięcia wysokiego napięcia po to, żeby zanieść metal do punktów skupu surowców wtórnych, czynnych nie od 8 do 20, jak Pan Bóg przykazał, ale od 22 do 6 rano, jak nakazuje intuicja kierownika skupu, otóż gdyby ci menele
POPiS z historii
Prof. Walicki o naciąganych interpretacjach historii przez polityków Projektujący IV RP i pretendujący do roli sternika polskiej polityki zagranicznej Lech Kaczyński w wywiadzie dla rosyjskiej „Nowej Gaziety” swój pesymizm w sprawie stosunków polsko-rosyjskich uzasadniał aktualną rosyjską „polityką historyczną”: „Nie jesteśmy partią rusofobów (…). Jednak bardzo dobrze znamy historię. Symboliczne znaczenie z punktu widzenia formułowania celów rosyjskiej polityki ma dla nas wyznaczenie święta narodowego na dzień wypędzenia Polaków z Moskwy. Mam świadomość, że jest to bardzo
Przestrzelone życie
Dawid Lis myślał o tym, żeby zostać zawodowym wojskowym. Sparaliżowany po policyjnym postrzale swoją przyszłość wiąże z komputerami Co czuje człowiek w chwili, gdy dosięga go kula pistoletu? – Nic – przekonuje Dawid Lis. – Nie wiedziałem nawet, że mnie trafili. Poczułem tylko, że robi mi się ciepło i nie mogę się ruszać. Żadnego bólu ani krzyku – tłumaczy przystojny i wysportowany 20-latek z krótko obciętymi włosami. 29 kwietnia 2004 r. to punkt zwrotny w jego życiu. Data, po której nic
Lepiej już było
Popularny żarcik każe odpowiadać na pytanie: „Kiedy będzie lepiej?”, że lepiej już było. Przypomina się to natrętnie w trakcie kampanii prezydenckiej. Prezydentura jest instytucją prestiżową. Stanowi ona reprezentację kraju na zewnątrz, wobec świata, a także jest – a przynajmniej powinna być – zarówno ośrodkiem autorytetu, jak i wyznacznikiem stylu, niczym żurnal politycznego obyczaju. Otóż niezależnie od personalnego wyboru, jakiego dokonają wyborcy w drugiej turze wyborów prezydenckich, będzie to tak czy owak wybór gorszy
Notes dyplomatyczny
Lepiej późno niż wcale. Ambasador Tadeusz Pawlak wrócił na Białoruś. No i teraz mamy (w Polsce) wielki z tego powodu szum. Prawicowi politycy nazywają to kapitulacją. Bo przecież Pawlak został odwołany na konsultacje do Warszawy po tym, jak prezydent Łukaszenka zaczął pacyfikować Związek Polaków na Białorusi, wyrzucając ówczesny jego zarząd. No i wyrzucił, pacyfikacja trwa. Więc czy ustał powód, dla którego ambasador był w Warszawie, a nie w Mińsku? No, nie ustał, kampania wyborcza w Polsce trwa… A teraz jeszcze raz poukładajmy
Gra w sekretarza
Drzwi do szefowania Aleksandra Kwaśniewskiego ONZ otwierają się w Moskwie kluczem z Waszyngtonu… Historia wyłaniania sekretarzy generalnych ONZ jest zajmująca, niekiedy pasjonująca. Przypomina grę w karty, z tym że nie zawsze jest jasne, czy wszyscy zainteresowani siadają do tej samej gry. Jak w dowcipie, gdzie przy stole faceci licytują kolejno: „Pas”, „Para waletów”, „Dzwonek”, „To ja idę otworzyć”. Nie jest to, oczywista, gra w brydża, pokera, tysiąca czy oczko. To gra w… sekretarza. Urząd sekretarza, prócz






