Blog
Pani za złotówkę
Zachodnie koncerny, zaniżając ceny kolorowych pism, chcą rozłożyć rynek prasowy? Złotówka znów postawiła na nogi rynek prasowy. Tym razem za sprawą kolorowych magazynów poradnikowych dla kobiet. Wydawcy „Tiny”, „Pani Domu” oraz „Przyjaciółki”, czyli najpopularniejszych gazet z tej półki, obniżyli ich ceny o połowę. Jedynie złotówkę kosztuje też „Naj”. Po eksplozji upominków w kolorowej prasie dziś najatrakcyjniejszym gadżetem stała się cena. W czasie kampanii promocyjnej za „Panią Domu” i „Tinę” trzeba
Dickens nasz współczesny
„Oliver Twist” Polańskiego nie zrewolucjonizuje interpretacji Dickensa Jest bardzo klasycznie. Drobiazgowo odtworzony Londyn około roku 1840 – choć zagrała go Praga – wiktoriańskie kostiumy, przepiękne zdjęcia, dialogi z kart książki i uroczy chłopiec o smutnych oczach w roli głównej. Bardziej klasycznie chyba być nie mogło. Ale czemu się dziwić, skoro już na planie sir Ben Kingsley – odtwórca roli Fagina, przywódcy bandy kieszonkowców – nie odzywał się przez cały czas inaczej
Praca dla Polaka
Kraje UE czekają na informatyków z Polski. W Szkocji szanse mają angliści, w Szwecji lekarze, w Holandii spawacze Jeszcze przed rozszerzeniem Unii Europejskiej Niemcy ostrzegały, że do starej Piętnastki może napłynąć 4 mln pracowników z nowo przyjętych państw, przede wszystkim z dotkniętej znacznym bezrobociem Polski. Jak te katastrofalne dla lokalnych rynków pracy scenariusze mają się do rzeczywistości dzisiejszej Unii? Z opublikowanego kilkanaście dni temu raportu European Citizen Action Service (ECAS), organizacji pozarządowej, czuwającej
Twarz przestępcy
Czy w tłumie ludzi na ulicy można rozpoznać gwałciciela, mordercę lub kieszonkowca? Znany angielski lekarz i antropolog, Francis Galton, chciał kiedyś znaleźć wizerunek modelowego kryminalisty. Nałożył w tym celu za pomocą stereoskopu kolejne klisze fotograficzne i ryciny przedstawiające twarze mężczyzn, pochodzące z kartotek policyjnych. Jakież było jego zdziwienie, gdy zamiast oczekiwanego typa spod ciemnej gwiazdy uzyskał wizerunek „niepowtarzalnie pięknej, niemalże idealnej” męskiej twarzy. Takimi właśnie słowami określił rezultat swojego
Może kraczę
14 września 2005 r. Włodzimierz Cimoszewicz powiedział, co myśli o konkurencji, wsiadł do samochodu i pojechał pogadać z żubrami, ponieważ doszedł do wniosku, że żubr jest łagodniejszym zwierzęciem. Myślę, że rezygnacja Cimoszewicza z kandydowania na prezydenta spowoduje, że aparat PZPR-owski pójdzie na wieczną emeryturę, były aparat bezpieczeństwa będzie usiłował z przyzwoitym skutkiem korumpować nową władzę, a młodzi Sojusznicy Lewicy Demokratycznej będą się miotać, szukając jakiegoś bardziej charyzmatycznego przywódcy. W każdym razie przewiduję teraz następujący rozwój
Fatalny spacer hauptmanna Bulanga
Jak dokumenty polskiego wywiadu znalazły się w rękach niemieckich Stołeczna prasa obwieściła, że zamknięty dotąd dla cywilów Fort Legionów udostępniono zwiedzającym w ramach Dni Cytadeli Warszawskiej, co przyjęto z entuzjazmem. Ale pojawienie się nazwy Fort Legionów, i to w zbieżności z kolejną rocznicą września 1939 r., skłania do przypomnienia mało znanego, ale brzemiennego w tragiczne skutki epizodu jego dziejów… Atakując we wrześniu 1939 r. Polskę, Niemcy wyznaczali sobie nie tylko cele militarne na polach bitewnych. Niezmiernie ważne było dla
Internet pełen szpiegów
Polska to siedlisko internetowych szpicli. Więcej mają ich tylko Amerykanie Jest ich coraz więcej. Działają niepostrzeżenie i zawsze podstępem. Nie pracują dla żadnych specsłużb, ale inwigilują każdego, kogo tylko spotkają na swojej drodze. Potrafią skutecznie wydobyć od ludzi nawet najbardziej poufne informacje. Tajne kody PIN, numery kart kredytowych czy hasła zabezpieczające skrzynki e-mailowe nie stanowią dla nich żadnego problemu. I nie chodzi tu wcale o superagentów ani przebiegłych gangsterów. Mowa o niewielkich aplikacjach internetowych typu
Hamburska giełda
Wśród wielkich międzynarodowych graczy i spekulantów giełdowych istniał niepisany obyczaj, aby co jakiś czas spotykać się w Hamburgu i we własnym gronie ustalać, co ile jest warte naprawdę. Chodziło o to, aby samemu nie pogubić się wśród sztucznych cen walut i akcji, którymi spekulowano na giełdowych parkietach i z czego żyło to spotykające się w Hamburgu grono. Nagłe wycofanie się Włodzimierza Cimoszewicza z wyścigu do Pałacu Prezydenckiego – i to w momencie, kiedy ciągle jeszcze był poważnym kandydatem, mającym
Nie bądźmy sierotkami
Cimoszewicz osierocił lewicę, ale to jeszcze nie koniec. To nie zmierzch nasz, jak już triumfalnie głosi prawica. To prawda, że prawica będzie miała nie tylko swojego prymasa, także prezydenta i marszałków parlamentu. Wszystkie resorty siłowe i pieniężne. Wszystkie służby mundurowe i sekretne. Pewnie niebawem pojawi się wiele pań jaruckopodobnych, gotowych donieść na swych dotychczasowych przełożonych. Sama pani Anna Jarucka powróci z zasłużonych wakacji, zostanie pewnie awansowana o przynajmniej jeden stopień, a małżonek, nie głupszy przecież od innych małżonków,






