Blog

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Wszechpolacy w żeńskim internacie

Działacze Młodzieży Wszechpolskiej odwiedzają młodzież szkół średnich z cyklami wykładów na tzw. różne tematy. Niedawno aktywiści urządzili „cykl wykładów na różne tematy” w internacie Liceum Ogólnokształcącego… Panien Prezentek w Krakowie. Ponoć przekonywali panny prezentki, że warto być aktywnym. Ciekawe tylko, dlaczego w internacie, no i co to za aktywność? Czy chodziło o męską aktywność w obracaniu kijem bejsbolowym, czy aktywność tzw. koedukacyjną?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Tusk płacił, wygrał Borowski

Bożena Łopacka, ta, która walczyła o prawa zatrudnionych w Biedronce, wyznała, że największy sentyment ma do ludzi nawet w odległej przeszłości związanych z handlem. W wyborach parlamentarnych wystartuje z listy SdPl, nie PO. Wybrała Marka Borowskiego, którego pierwszą pracą była posada sprzedawcy w Domach Centrum, a nie Donalda Tuska, który płacił rachunki za jej adwokata w procesie z Biedronką. Wyjaśniła, że woli mężczyznę, który sprzedawał dżinsy. A może jak każdą kobietę zdenerwował ją fakt, że Tusk publicznie przypominał, ile go kosztowała?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy Włodzimierz Cimoszewicz powinien zmienić zdanie w sprawie wyborów prezydenckich?

PRO Marek Siwiec, europarlamentarzysta (SLD), przewodniczący Stowarzyszenia Ordynacka Tak. Powinien kandydować. Polsce szalenie będzie potrzebny prezydent, który zna Europę, jest rozpoznawalny i skuteczny. Takie warunki spełnia Włodzimierz Cimoszewicz. Widać coraz wyraźniej, że idą trudne czasy, zwłaszcza po odrzuceniu konstytucji europejskiej we Francji. Gdyby u zarania ery renacjonalizmów prezydent przyjął postawę, jaką prezentuje np. Lech Kaczyński, Polska byłaby bardzo poszkodowana. KONTRA Jolanta Banach, przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Socjaldemokracji Polskiej Nie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Dlaczego wrobiono „Gazetę Wyborczą”?

Nie ma gangu w Komendzie Głównej Policji. „Gazeta Wyborcza”, która napisała o tym na pierwszej stronie, musiała przeprosić czytelników i policję. Bo okazało się, że napisała nieprawdę. Dlaczego? Jej dziennikarze śledczy zawierzyli swoim informatorom, komendantowi wojewódzkiemu w Łodzi, Januszowi Tkaczykowi, i komendantowi CBŚ w Olsztynie, Janowi Markowskiemu. A oni „sprzedali” dziennikarzom „Wyborczej” nieprawdziwe informacje. Mamy więc aferę, która wykracza poza ramy zwykłej prasowej wpadki. Obnaża mechanizmy funkcjonujące w świecie mediów i życia publicznego, o których do tej pory mówiono raczej półgębkiem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Modlitwa o syna

Kobieta w Indiach jest całkowicie zależna od mężczyzny. W całości podporządkowuje się jego pragnieniom i aspiracjom Indie to kraj mężczyzn. Rola kobiet określona jest tu tylko w relacji do nich. Bez mężczyzny nie ma praktycznie dla kobiet miejsca w zdominowanej przez tradycję indyjskiej codzienności. Wciąż aktualny jest starożytny Kodeks Manu, według którego: „W dzieciństwie kobieta podlega ojcu, w młodości mężowi, a kiedy ten umrze, swoim synom; kobieta nigdy nie może być niezależna”. Posłuszna aż do śmierci Gdy kobieta zachodzi w ciążę, zaczynają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Donosy „Cienkiego Bolka”

Komendant Tkaczyk, udzielając fałszywych informacji, chciał zmian w ministerstwie i Komendzie Głównej Policji i… awansu dla siebie? Prowokacja – to jedno z najczęściej używanych w ubiegłym tygodniu słów. Rzecz jasna, w odniesieniu do tekstu „Gazety Wyborczej” pt. „Gang w Komendzie Głównej Policji”, który okazał się niemal całkowitą fikcją. Dziennikarzy „GW” wpuszczono w maliny – co do tego nikt nie miał wątpliwości. Jednak odpowiedź – kto i dlaczego? – rodziła już wiele kontrowersji. Inspektor Janusz Tkaczyk,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Europa do lamusa?

Odrzucenie eurokonstytucji w Holandii i Francji zmusza Unię do prawdziwej rozmowy ze zwykłymi Europejczykami Złość i rozczarowanie. To chyba najczęstsze uczucia wyrażane na łamach prasy i w publicznych wypowiedziach po negatywnych decyzjach Francji i Holandii w sprawie ratyfikacji eurokonstytucji. Znamienne, że głośni wcześniej przeciwnicy traktatu europejskiego bez specjalnego triumfu przyjmują swój – było nie było – polityczny sukces. Niewykluczone, że uświadamiają sobie, że nowej wersji eurokonstytucji wypracować raczej się nie da. Jeśli bowiem zastanowić się, czego się bali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Opowieści spod krzyża

Z symbolami religijnymi spotykamy się na każdym kroku. Czy pomagają one łagodzić obyczaje? Czy Polska jest krajem wyznaniowym, czy nie? Formalnie nie, faktycznie w znacznym stopniu tak. Problem w dużej mierze leży w powszechnej świadomości ludzi, którzy postrzegają symbole religijne jako neutralne, naturalne bądź „przezroczyste”. Krzyż wisi w Sejmie. Czy to znaczy, że kraj jest wyznaniowy? Czy tylko, że wszyscy obywatele III RP wykazują sentyment do tego symbolu? Czy że wszyscy zgadzają się na wartości, jakie on reprezentuje? (A jakie właściwie dziś

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Klasa Pani Olgi

Zespół Kabaretu Olgi Lipińskiej pracuje w temperaturze wrzenia wody Stop! Paweł, źle! Masz wyjść zza monitorów! Władek, jak ty stoisz, dupą do kamery? Ja zwariuję. Tu masz stać, tuuuuu! – Olga Lipińska biegnie od stołu reżyserskiego, wymachując rękami. – Tutaj! – Ciągnie Władka-Sołtysa za rękę. – I tam masz patrzeć!!! Boże, z kim ja pracuję! Jeszcze raz powtarzamy! Akcjaaa! Kolejna powtórka. Ujęcie. Stop, bo znowu źle. Jeszcze raz ujęcie, aż do skutku. A potem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tako rzecze… Tomasz Nałęcz

Motto: Poseł ma konstytucyjne prawo mówienia rzeczy mądrych i głupich. „Gazeta Wyborcza”, 2-3.03.2002 JAKO LEWICOWIEC Partia wzięła się raczej z chęci przebywania w gronie ciekawych, sympatycznych ludzi, choć oczywiście legitymacja ułatwiała awans. „Gazeta Wyborcza”, 30.10-01.11.1993 Gdy wybuchła „Solidarność”, a potem stan wojenny, byłem bardzo zajęty sprawami domowymi. Urodził mi się syn, który był dzieckiem alergicznym. Do polityki nie miałem głowy. „Gazeta Wyborcza”, 30.10-01.11.1993 Z SdRP wypłukał mnie aparat. „Gazeta Wyborcza”, 30.10-01.11.1993

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.