Blog
Finanse Rokity
Przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej, Jan Rokita, znów na afiszu. Najpierw razem z kilkoma partyjnymi kolegami pomylił się w trakcie głosowania nad ustawą budżetową. Został ukarany grzywną 500 zł. Potem okazało się też, że wspólnie z Bronisławem Komorowskim i Konstantym Miodowiczem (wszyscy trzej panowie na zdjęciu) przez pół roku nie płacił za biuro poselskie wynajmowane przy ul. Marszałkowskiej. W sumie posłowie PO winni są Zarządowi Domów Komunalnych 19 tys. zł. Jak wiadomo, poseł Rokita szykuje się do przejęcia
Piękny umysł Wildsteina
W „Rzeczpospolitej” swe śledztwa prowadzi Bronisław Wildstein (nz. z redaktorem naczelnym Maciejem Łukasiewiczem (z prawej)). Nie tak dawno ogłosił, że Janina Paradowska z „Polityki” kieruje spiskiem, którego celem jest wykreowanie Jolanty Kwaśniewskiej na prezydenta RP. A także, że dziennikarze pracujący w PRL byli z SB jedną rodziną. Teraz napadł na nas, alarmując, że w III RP jesteśmy traktowani „jak zwyczajne pisma”. Wildstein nie wyjaśnia, jak powinniśmy być traktowani, ale łatwo się domyślić jego recept na ostateczne rozwiązanie kwestii „Przeglądu”. W Wildsteinowych dytyrambach
Dlaczego główną metodą rozwiązywania konfliktów w Polsce jest obietnica kasy?
Dagmir Długosz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, członek Komisji Trójstronnej odpowiedzialny za zagadnienia dialogu społecznego Taka obietnica od razu obniża napięcie, ale niestety odsuwa też często rozwiązanie problemu na kilka tygodni, miesięcy. Można „problemy” dofinansować, lecz bez zmian restrukturyzacyjnych scenariusz się powtarza. Jest nowy konflikt i znowu obietnica pieniędzy odsuwa rozwiązanie. Spory z partnerami są zjawiskiem normalnym, jednak konflikty należy rozwiązywać, a nie odsuwać. Lepiej wspólnie zmierzyć się z problemem i załatwić raz a porządnie.
Czy Józef Oleksy dobrze zrobił, przyjmując tekę wicepremiera?
PRO Jerzy Urban, redaktor naczelny „NIE” Tak. Zrobił dobrze, bo trzeba myśleć o przyszłości. Co się stanie, to się dopiero okaże. Trzeba jednak myśleć o takim ewentualnym przywódcy lewicy, który po przegranych przez SLD wyborach, a co za tym idzie, po odejściu przewodniczącego partii, Leszka Millera, będzie zdolny do tworzenia koalicji lub do przewodzenia opozycji w parlamencie. KONTRA Jarosław Kalinowski, lider PSL, b. wicepremier Znam bardzo dobrze charaktery zarówno pana premiera Millera, jak i pana Józefa Oleksego.
Gry telewizyjne
Zanim Rada Nadzorcza TVP wybrała prezesa, mieliśmy pokaz lobbowania na rzecz kandydatów Budzyński? Gaweł? Pacławski? We wtorek, 27 stycznia, ktoś z tej trójki ma zostać namaszczony przez Radę Nadzorczą TVP na nowego prezesa. Kto? Prawdą jest to, co napisała „Polityka”, że nad procesem wyłaniania kandydatów politycy stracili kontrolę. Owszem, być może Jarosławowi Kalinowskiemu udało się namówić jednego z członków rady nadzorczej, Mariana Pilota, by oddał głos na Andrzeja Budzyńskiego. Również poseł PiS, Wiesław
Ile zaoszczędzić na niepełnosprawnych?
Pieniądze na cele socjalne można wydawać w sposób bardziej efektywny Naczelnym celem programu wicepremiera Hausnera jest racjonalizacja gospodarowania środkami publicznymi, także w sferze wydatków socjalnych. Zły stan finansów publicznych wymaga oszczędności w zakresie polityki społecznej odnoszącej się do osób niepełnosprawnych. Nie możemy jednak zapominać, że bez systemowej pomocy ze strony państwa, a więc całego społeczeństwa, osoby niepełnosprawne nie są w stanie samodzielnie rozwiązać wielu swoich ważnych problemów, że z natury rzeczy ich egzystencja kosztuje więcej niż
Cement za kakao
EuroAfrica Linie Żeglugowe wpływają do egzotycznych portów Afryki Był grudzień 1958 r., gdy polski parowiec „Tczew” wypłynął ze Szczecina. Ładownie statku wypełniał cement. Celem były porty Gwinei i Ghany. Ten rejs dał początek Zachodnioafrykańskiej Linii Żeglugowej. 45-lecie jej działania świętuje szczecińska firma EuroAfrica Linie Żeglugowe (ESL), spółka ze stuprocentowo polskim kapitałem, która obsługuje linię już od ponad 12 lat. Przez 45 lat istnienia Zachodnioafrykańskiej Linii Żeglugowej polskie statki
Polacy, więcej hałasu!
Problem zniesienia wiz do USA potraktujmy z taką solidarnością jak wejście do NATO… Jest nas w kraju niemal 40 mln, prawie 10 mln w Ameryce. Dlaczego mamy tak znikomy wpływ na ukochane przez nas Stany Zjednoczone? Moim zdaniem, odpowiedź jest banalnie prosta – robimy za mało hałasu. Politycy w Waszyngtonie bardzo dobrze znają przysłowie: „Najlepiej smarowane jest koło, które najgłośniej skrzypi”. Szprychy koła relacji polsko-amerykańskich są połamane, a oś wytarta. Musimy temu zaradzić
Telefon do Wałęsy
Kulisy negocjacji, które doprowadziły do Okrągłego Stołu 15 lat temu oczy świata zwrócone były na Polskę, jednak nie ze względu na strajki czy demonstracje, jak było to w zwyczaju, lecz na zgoła coś odmiennego. 6 lutego w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie zebrali się przedstawiciele wszystkich liczących się sił, aby zbudować nowy ład. Obok przedstawicieli PZPR i OPZZ, ugrupowań sojuszniczych, znaleźli się tam ludzie „Solidarności” i księża katoliccy. Odsunięto na bok krzywdy i uprzedzenia. Postanowiono rozmawiać, a nie walczyć.
Kosmiczny gułag
Wielkie dzieła naszej epoki, jak na przykład zdobycie Księżyca przez Amerykanów, miały swój początek w rywalizacji politycznej. Prezydent Kennedy skierował Apolla na Księżyc jako pierwszy, ponieważ Amerykanów użądliło wejście w kosmos czerwonych sowieckich sputników. Ostatnim czasem prezydent Bush, który trochę się nacierpiał od krytyków jego antyirackiej wyprawy, postanowił sobie poprawić wiekopomnie szanse na drugą kadencję. W tym celu, wspomniawszy brawurowe posunięcie Kennedy’ego, zdecydował się swego poprzednika przelicytować. Według buńczucznych






