Blog
Stocznia utopiła artystów
Prokurator ciągle szuka winnych, a ZASP pieniędzy Zeszłoroczny sezon teatralny ku ogromnemu zdziwieniu nie tylko środowiska artystycznego, ale także szerokiej publiczności otworzył skandal w Związku Artystów Scen Polskich. Nad zasłużoną organizacją zawisło widmo bankructwa. Czy winni zostaną ukarani? Czy związek odzyska utracone pieniądze? Przypomnijmy. Od stycznia do początku marca ubiegłego roku ZASP kupował obligacje Stoczni Szczecińskiej, mimo iż w tym czasie jej kondycja nie była najlepsza. Zakupu papierów wartościowych dokonano za kadencji poprzedniego Zarządu ZASP
Człowiek na torach
Maszynista, który zobaczył przed lokomotywą samobójcę, może tylko włączyć sygnał ostrzegawczy, hamulec i czekać – Jechałem towarowym na Śląsku. Nagle na moim torze zobaczyłem stojący skład. Włączyłem hamowanie i uciekłem do maszynowni. Położyłem się na podłodze i czekałem. To były najdłuższe sekundy w moim życiu. Witałem się ze śmiercią. Zabrakło jej 20 m. W takiej odległości przed przeszkodą stanęła moja lokomotywa – opowiada Józef Jaworski ze Skarżyska-Kamiennej. Mniej szczęścia miał maszynista prowadzący pociąg osobowy na trasie Poznań-Wolsztyn.
Ekipa z głową
Studenci Uniwersytetu Warszawskiego wygrali prestiżowy konkurs informatyczny. Nie dali żadnych szans najlepszym uczelniom świata Jest ich trzech: Tomasz Czajka, Andrzej Gąsienica-Samek i Krzysztof Onak. Studenci trzeciego i czwartego roku Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. W 27. światowym konkursie programistycznym International Collegiate Programming Contest, współorganizowanym przez światowe towarzystwo informatyczne Association of Computing Machinery i firmę IBM, wyprzedzili 3850 zespołów z 1329 uniwersytetów z 68 krajów. – Udało się,
Przed rzeźnią
Nie powiem, że obchodzili się ze mną źle, co to, to nie, po prostu dwóch dobrze zbudowanych facetów z brygady antyterrorystycznej wzięło mnie za ręce z obu stron i zapakowało szarówką do ciężarowego samochodu, w którym z powodu opuszczonych plandek panował półmrok. Obyło się też bez żadnego komentarza i bez jakiejkolwiek odpowiedzi na pytanie: „Co się stało? I dokąd jedziemy?!”. Kiedy oczy zaczęły się przyzwyczajać do ciemności, zobaczyłem, że nie jestem sam. Na ławkach przykręconych do burt siedziało już sporo osób, których w pierwszej chwili nie mogłem rozpoznać.
Na front z imieniem Boga
To nie jest konflikt religijny Rozmowa z biskupem Tadeuszem Pieronkiem, rektorem Papieskiej Akademii Teologicznej – W toku wojny irackiej obie strony powołują się na obronę najwyższych wartości: ojczyzny, sprawiedliwości. Imamowie w Bagdadzie i Basrze wzywają pomocy Allaha dla obrońców miast irackich, kapelani w szeregach aliantów powierzają nacierających żołnierzy opiece Jezusa. Ta wojna to również konflikt religii? – Nie daj Boże, żeby tak było. To jest konflikt między suwerennymi państwami. Nie należy powoływać się na wolę Boga
Oczko w pończosze
Obecne zamieszanie w życiu publicznym nie ogranicza się jedynie do jakiejś afery korupcyjnej ani też nie jest plajtą jakiejś koncepcji politycznej, lecz staje się kryzysem państwa. Rozpętana w grudniu ubiegłego roku afera medialna, rozpatrywana obecnie przez sejmową Komisję Śledczą, której działalność przedłuża się niczym wojna w Iraku, stała się jedynie detonatorem procesu dotyczącego nie tylko elity władzy, ale i samych dołów. Jeśli bowiem policja wyprowadza w kajdankach burmistrza Starachowic jako podejrzanego o udział w mafii samochodowo-narkotykowej,
Defilada
Wojny tej nie wygramy. Za mało nas tam, aby wkroczyć triumfalnie do Bagdadu. Za mało nas na przyszłą defiladę zwycięzców. O kilkuset za dużo, żeby o tej wojnie szybko zapomnieć. Nie wiemy, jak długo potrwa wojna w Iraku. Ilu naszych stamtąd nie wróci. Obowiązująca w mediach cenzura przynosi kuriozalny obraz starcia. Najpotężniejsze siły najbardziej rozwiniętych przemysłowo państw cały czas prą do przodu, zajmując kolejne obszary pustyni. Miast nie zajmują od razu, bo napotykają „silny opór”. Pomimo silnego oporu
Notes dyplomatyczny
Hm, napadł na nas tygodnik „Wprost” piórem byłego prezesa PAP, Bogdańskiego (gratulujemy kariery). Napaść jak napaść, nie pierwsza i nie ostatnia. Z tezami z wykopalisk (że postkomuna odgrywa się na zaciągu Skubiszewskiego), z kosmosu (że Attaché kieruje polską dyplomacją) i z brudnego palca (że „Notes” konfabuluje i że to kloaka). Panowie, jeśli pisze się takie głupoty, to trzeba mieć jakieś argumenty. Tymczasem te argumenty to skargi, że po tekstach w „Notesie” Jerzemu Pomianowskiemu nie przedłużono pobytu w Tokio, a Jerzy Surdykowski wkrótce opuszcza ambasadę w Bangkoku.
Drink Saddama i geny Dyducha
Na saloonach – w Teksasie i u nas także, bo przyjaźń z kowbojami, jak się okazało, datuje się od czasów starożytnych – wciąż analizuje się, dlaczego Blitzkrieg, a więc wojna, która miała być błyskawiczna jak zupa Knorra, ś l i m a c z y się i ma szansę wejść do słynnej księgi rekordów jako najdłuższy Blitzkrieg w historii. Ślimak pokazał rogi, a żaden amerykański żołnierz nie wie, że po to, by ruszył do przodu, trzeba dać mu paliwa, czyli sera na pierogi. Operacja pustynna burza udała
„Wprost” nie do wiary
Tygodnik Marka Króla zawyża liczbę swych czytelników i został ukarany przez Związek Kontroli Dystrybucji Prasy Tygodnik „Wprost” chwali się, że ma aż 2.372.151 czytelników. Ta liczba budzi zdumienie i zawiść. Skąd oni wzięli aż tylu czytelników?! A jak dokładnie ich policzyli?! Te wspaniałe wyniki nie mają jednak nic wspólnego z prawdą. Dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy mówią, że co tydzień sprzedawało się w 2002 r. średnio 188.119 egzemplarzy „Wprost” (ubiegłoroczny rekord średniej sprzedaży w sierpniu to 203






