Blog
Związkowcy urzędują za bramą
Kiedy zwalniają pracownika, Zarząd Stoczni Gdynia prosi wyrzuconych związkowców „Stoczniowca” o przybicie pieczątki Wielkie stalowe konstrukcje dźwigów i suwnic widoczne są już z daleka. Szlabany podnoszone i zamykane automatycznie uniemożliwiają wjazd na pobliski parking. – Tutaj nie wolno się zatrzymywać – informuje ubrany w niebieski uniform mężczyzna. Biuro przepustek, przez które wciąż ktoś wchodzi i wychodzi. Automatyczne bramki jak przy wejściu do metra i trzech strażników dokładnie sprawdzających przepustki oraz zawartość wszystkich toreb,
Trójmiejska fabryka snów
Czy Sopot znowu stał się modnym nadmorskim kurortem? – Jest pogoda, jest biznes. Nie ma pogody, nie ma biznesu – mówi krótko jeden z właścicieli ogródkowego grilla. Tegorocznemu najazdowi na Sopot niewątpliwie sprzyjała „włoska” pogoda. Obowiązkowe miejsca spacerów to molo i ulica Bohaterów Monte Casino, popularnie zwana „Monciakiem”. Na plaży wieczorami biwakuje młodzież i choć umieszczone przy wejściach tabliczki ostrzegają, że palenie ognisk grozi wysoką karą, gdzieniegdzie widać maleńkie paleniska, przy których grzeją
Spływ Wdą
Rzeka ta mniej znana niż Krutynia i Czarna Hańcza jest równie atrakcyjna dla kajakarzy Liczący 210 km szlak doskonale nadaje się na siedmiodniową wyprawę. Trasa prowadzi z Lipusza przez Bory Tucholskie do Wisły koło Świecia. Zmienny charakter biegu rzeki sprawia, że spływ nią jest niezwykle atrakcyjny krajobrazowo. Płynie przez jeziora (w górnym biegu), meandruje wśród lasów, rozlewa się szeroko, by za kilka kilometrów przypominać rwący strumień. Jak każda atrakcyjna dla kajakarza
Po drugiej stronie Tatr
Słowackie góry cieszą się największym od kilku lat powodzeniem Pogoda na przełomie lipca i sierpnia nie rozpieszczała turystów odpoczywających po słowackiej stronie Tatr. Takich opadów jak w tym sezonie nie było tutaj od 1995 r. Właściciele schronisk po raz pierwszy od dawna zatęsknili za gośćmi. Bez nich musieli wyrzucić część żywności. Pogoda poprawiła się po 15 sierpnia. Jednak deszcze nie spowodowały zmniejszenia liczby Polaków u podnóża Tatr. We wszystkich miejscowościach słychać język polski i widać polskie tablice rejestracyjne.
Przyjdzie kometa, machnie ogonem
Gwoździem ostatniego lipcowego numeru „Przeglądu”, najuważniej czytanym i komentowanym, był materiał o zbliżającej się planetoidzie, komecie czy innym paskudztwie, które może trafić w Ziemię i unicestwić nas wszystkich. Roztopione skały, gigantyczne fale, lawiny rozpalonych głazów i wszelkie żywiołowe bezeceństwa mają się rozprawić z naszą cywilizacją i naszą biosferą. Może tak będzie, a może i nie. Ale tego rodzaju strachy zawsze nawiedzały człowieczeństwo. Teraz modne są planetoidy, pół wieku temu pierwszeństwo miała histeria atomowa,
Komu wolno mniej?
Zapiski polityczne Działania naszej opozycji politycznej przybierają coraz to bardziej patologiczny charakter. Dobrym prawem tych, co wyborów nie wygrali, jest krytykowanie poczynań tych, którym społeczeństwo powierzyło do następnych wyborów odpowiedzialność za państwo. Wśród opozycjonistów są posłowie rozumiejący rolę wyznaczoną im przez społeczeństwo, polegającą na rozważnym zwracaniu uwagi zarówno wyborców, jak i zwycięskich polityków na zagrożenia wynikające z ich postępowania, a także na jawne błędy, jakich się dopuszczają przy sprawowaniu władzy. Z chęcią bym wskazał nazwiska tych rozumnych
Świat w nierównowadze
Mieliśmy kolosalne szczęście, że ominęła nas powódź, która spustoszyła Austrię, Czechy i Niemcy w dorzeczu Łaby. Nie jesteśmy jednak z tego powodu szczególnie uradowani, ponieważ człowiek jest tak właśnie urządzony, że klęski, nawet pobliża, które go omijają, nie sprawiają mu radości. Ponadto jest wiele światowych zagrożeń, nieodczuwalnych jak dotąd w Polsce, a jest ich takie mnóstwo, że niełatwo nawet z nazw je wyliczyć. Szczyt w Johannesburgu, na który notabene nie jedzie prezydent Bush, bez wątpienia biedy naszej planety dokładnie skataloguje i uzna,
„Niet” mówi Bruksela
Wizy dla naszych turystów do Polski i Litwy? Zgoda. Ale co robić z podróżami Rosjan z Kaliningradu do innych rejonów Rosji? Rozmowa z Dimitrijem Rogozinem, specjalnym przedstawicielem prezydenta Rosji ds. obwodu kaliningradzkiego – Co myślą Rosjanie, kiedy słyszą: Unia Europejska, Kaliningrad, wizy? – Rosjanie słyszą nie tylko takie trzy słowa. W rosyjskiej prasie mogą także czytać przedruki artykułów, jakie publikowane są w niektórych zachodnich gazetach, gdzie obwód kaliningradzki nazywany bywa „zbójeckim gniazdem”, przeszkodą w budowaniu wspólnej
Klnie jak Polak
1/3 kobiet i niemal wszyscy mężczyźni przyznają się do używania wulgaryzmów Gdy pewien palacz opisywał wybuch kotła, nie umiał wyrazić mocniej powagi sytuacji niż zdaniem „Ale, k…, pierd…ło”. Mechanicy najczęściej mówią do siebie „Podaj, k…, dziesiątkę”. – A jak ma powiedzieć facet do faceta? Czy mam prosić, „Podaj zaprawę, złotko”? – pyta pan Józek z ekipy budowlanej na Ursynowie. Czy dziś słowo k… jeszcze bulwersuje? Neutralne, jak przecinek, nie ma w sobie ani ekspresji,
Święty Marek od Bezdomnych
Dziesięć dni dzielących śmierć od pogrzebu dały początek legendzie. Są w niej uniesienia, rozczarowania i przełomy. I tragiczny koniec Noc. Mokre powietrze. Z wielkiego telebimu patrzy Kotański. Niemy film, jakieś skrawki scen. Kotan, bo tak Marka Kotańskiego nazywano, mówi z umierającym, nad parującą zupą, w brudnej bramie z wyrostkami, którzy prawie przed nim dygają. Zbliżenie błogo uśmiechniętej twarzy. – Pewnie znowu jakiegoś menela przytula – mówi ktoś ze zrozumieniem. Ekran miga. Dźwięk jest niepotrzebny, bo każdy






