Blog
Poseł na stronie
Marek Dyduch lepiący pierogi, minister Jakubowska z nagą piersią czy tajemnicza blondynka posła Ligi Polskich Rodzin – na takie niespodzianki można natrafić, surfując po internetowych stronach parlamentarzystów Wprawdzie zazwyczaj zalety Internetu dostrzegają głównie młodzi ludzie, ale w przypadku naszych posłów jest odwrotnie. Spośród tych parlamentarzystów, którzy postanowili zaznaczyć swą obecność w sieci, niewielu jest takich, którzy nie przekroczyli jeszcze czterdziestki. Spośród ugrupowań prym wiodą Platforma Obywatelska, PiS i koło SKL (połowa
Rekordy z przymrużeniem oka
Płaszcz z włosów, 7 tysięcy litrów kwaśnicy, jazda na klozecie czy dojenie sztucznej krowy – to tylko niektóre osiągnięcia żądnych sławy rodaków Polskę ogarnęło szaleństwo bicia rekordów kulinarnych. Specjalizujemy się głównie w pichceniu różnego rodzaju zup. Co ciekawe, w przeciwieństwie do codziennych domowych trudów przy rekordowych chochlach i patelniach najczęściej stają panowie. Jedną z pierwszych megazup była pomidorowa. W ogromnym kotle ugotowano aż 3,5 tys. litrów pomidorowego przysmaku, którego walory smakowe mogli później podziwiać
Gorzki śmiech na „Ziemi niczyjej”
Zdobywca tegorocznego Oscara za najlepszy film zagraniczny od 30 sierpnia w naszych kinach Pewna żydowska anegdota mówi o żołnierzu oskarżonym o to, że nie strzelał w czasie bitwy. Zapytany, co ma na swoją obronę, wyjaśnił, że kazano mu strzelać do wrogów, a on żadnego nie zobaczył – widział tylko ludzi. W filmie Danisa Tanovicia na niczyjej ziemi, pomiędzy liniami umocnień, los styka ze sobą dwóch żołnierzy – Serba i Bośniaka – którzy widzą w sobie jedynie wrogów. To w gruncie rzeczy dwóch porządnych facetów, obaj
Byłem kłusownikiem
Co noc na mazurskie jeziora wypływa kilkuset złodziei ryby. Na niektórych wodach w pobliżu siebie staje kilkanaście łodzi Przedzieram się przez zarośla ku niewidocznemu brzegowi jeziora Kisajno. Chwila nieuwagi i gałąź uderza w twarz. Komary tną bezlitośnie. Na niebie księżyc w pełni. Przede mną plecy Czarnego. Jest kłusownikiem. Szefem grupy, która wypływa na łupieski rejs. Złodziejski sezon zaczynają w maju. Kończą we wrześniu. W tym roku jest kiepsko. W sieci wpada głównie drobnica, a taka wraca do jeziora.
Obowiązkowa zerówka
Dodatkowy rok na wyrównanie szans pierwszoklasistów Najprawdopodobniej we wrześniu przyszłego roku do zerówki pójdą wszystkie sześciolatki. Ten nowy pomysł Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu od razu wzbudził sporo wątpliwości. Głównie rodziców i pedagogów. – To zupełne zaskoczenie. Przyspieszenie obowiązku szkolnego jest dobre, ale tylko dla niektórych – mówią specjaliści w krakowskich poradniach psychologiczno-pedagogicznych. – Skończy się tym, że pedagodzy będą mieli więcej pracy. Z dysleksją, dysgrafią i innymi dziecięcymi problemami. Anna Zawisza, dyrektor
ChSG
Są przypadki w naszym życiu, na które normalny człowiek nie zwróci najmniejszej uwagi, a jeżeli nawet taki cud się stanie, to co najwyżej splunie za siebie i pójdzie dalej. Niestety, są ludzie ogarnięci ChSG i ci plują inaczej. Jakiś czas temu pod Łodzią w miejscowości Domesin czy Domosin, nie pamiętam dokładnie, tamtejszy ksiądz z paroma dewotkami uchwalił, że Brzechwa nie powinien zostać patronem ich szkoły podstawowej, ponieważ udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że Kaczka Dziwaczka jest nie-Polakiem i z tego powodu nie nadaje się
Byłem w volo papale
Dziennikarze podróżujący samolotem z Papieżem podlegają wojskowej dyscyplinie Jan Paweł II w drodze powrotnej z Krakowa do Rzymu nie przyszedł do nas, dziennikarzy zajmujących tylną część boeinga 737. Nie było konferencji prasowej Papieża na pokładzie jak jeszcze przed paru laty, gdy miał mniejsze trudności z chodzeniem. Ale dziennikarze przyszli do niego – do papieskiego przedziału na przedzie samolotu. Przed lądowaniem w Rzymie osobisty sekretarz Papieża, biskup Stanisław Dziwisz, zaprosił do wspólnego zdjęcia z Janem Pawłem II tych, którzy jeszcze go nie mieli. Papież po udanej
Powódź i polityka
Kuchnia polska Kiedy w roku 1755 wielkie trzęsienie ziemi zniszczyło Lizbonę, Wolter napisał list protestacyjny. Adresował go w istocie do sił natury, wytykając im, że działają w sposób bezrozumny. Ten list jest jednym z najbardziej zuchwałych, choć całkowicie nieskutecznych dokumentów ludzkości. Czyni człowieka sędzią natury, trzęsienie ziemi zaś zamienia, zgodnie z duchem epoki, w problem filozoficzny. Obecnie pół Europy, Czechy, Słowacja, Austria i Niemcy zalane są wodą, która niszczy dorobek materialny milionów,
Towarzyszom już dziękujemy
(Epizody zapomniane, nieznane, błahe) Suplement Wojciecha Giełżyńskiego napisany po 22 latach do jego książki „Gdańsk, Sierpień ’80” Przydarzyło się nam – Lechowi Stefańskiemu i mnie – po trosze z ciekawości, bardziej z gry przypadków, że podpatrywaliśmy z bliska (i to z obu stron) wydarzenia Sierpnia ’80 w Stoczni Gdańskiej. Nawet w nich uczestniczyliśmy marginalnie, sugerując to i owo osobom tamtego radosnego dramatu. Byliśmy wtedy współpracownikami „Polityki”, lecz do Gdańska udaliśmy się z własnej woli. Opisaliśmy sławny strajk w książce
Zdekomunizować Kaczyńskich
Z gadziej perspektywy Urban napisał sobie i wydrukował sobie w swoim dzienniku cotygodniowym felieton „Obwoźne sadomaso”. Czysty, żywy nadal urbanizm. Tym razem antypapieski. Bracia Kaczyńscy, Jarosław i Lech, po tygodniowym poślizgu, wysmażyli apel do kierownictwa SLD, aby poskromiło ono paskudnego Urbana. Wzięło go – jak to się elegancko mówi – „za pysk”. Ocenzurowało jak za pierwszej komuny. Partia, która jest własnością Kaczyńskich, Prawo i Sprawiedliwość, ma na swych sztandarach wyhaftowaną grubą nicią walkę z PRL-em








