Blog

Powrót na stronę główną
Felietony

Nomina sunt odiosa

PRAWO I OBYCZAJE W dorobku kultury śródziemnomorskiej zachowało się wiele cennych myśli, które okazały się „trwalsze do spiżu”. Jedną z nich jest starorzymska sentencja — Nomina sunt odiosa — przypisywana Cyceronowi (106-43 p.n.e.), tudzież żyjącemu później, wielkiemu poecie Owidiuszowi (43 p.n.e.-17 n.e.). W tym lapidarnym powiedzeniu wyrażona została mądra przestroga przed lekkomyślnym wymienianiem nazwisk innych ludzi, gdyż takie gadulstwo może nas narazić na niepotrzebne przykrości. Nazwiska bywają zdradliwe z przeróżnych powodów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Wyszyński: Kłopotów przysparzać nie będziemy

Zapis rozmowy prymasa z min. Kazimierzem Kąkolem W ostatnich miesiącach, w ramach obchodów stulecia urodzin prymasa Polski, Stefana Wyszyńskiego, ukazało się wiele tekstów i dokumentów dotyczących działalności tego wielkiego Polaka. W większości publikacji autorzy koncentrowali się albo na martyrologicznych epizodach biografii prymasa, związanych z jego internowaniem, albo na konfliktach z władzami komunistycznymi w związku z obchodami milenijnymi, słynnym listem biskupów polskich do niemieckich czy peregrynacją obrazu Matki Boskiej. Stosunkowo niewiele pisze się o działalności i kontaktach Wyszyńskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Krajobraz podczas burzy

TELEDELIRKA We wtorek przez nasze osiedle przeszła taka burza, że wasza średnio pobożna autorka zapaliła gromnicę grubości rakiety ziemia-powietrze. Stało się to w momencie, w którym pier…, przepraszam, przyrzekłam, że jeśli ocalejemy z tego burzowego pogromu – my, jak również nasi dobrzy sąsiedzi – nie będę przez jakiś czas używała plugawego języka, będę skromna jak bohaterki z warkoczami – z polskich dworków, uwiecznione w powieściach i filmach pod postacią Nehrebeckiej Anny, która w jednym z filmów od tej cnoty aż się postarzała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Oswajanie szatana

„Hannibal” to próba zarobienia ostatnich pieniędzy na genialnym kanibalu – jednej z najważniejszych postaci światowego kina lat 90. „Hannibal” rozczarowuje. Reżyser dostał na warsztat jedną z najsłynniejszych kreacji psychologicznych minionej dekady – doktora Hannibala Lectera. Ten superinteligentny, obdarzony nadludzko pojemną pamięcią psychiatra i koneser sztuki był jednocześnie seryjnym mordercą, konsumującym zwyczajowo części ciała swych ofiar. Agentka FBI, Clarice Starling, gorliwa nowicjuszka z prowincji, w filmie „Milczenie owiec” (1991,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

MTV – energia, muzyka i luz

1 sierpnia pierwsza muzyczna telewizja na świecie kończy 20 lat Prezenter wbiega przed kamerę wśród ogłuszającego pisku publiczności w studiu. Producent programu wybiera przejętą nastolatkę, która próbuje wykrztusić zapowiedź ulubionego teledysku i wyrazić uwielbienie dla wykonawcy. Ostatnie słowa giną w chóralnym okrzyku jej rówieśników. Teraz następuje prezentacja wybranej piosenki, a w tym czasie producent szuka trochę mniej zestresowanego uczestnika programu do kolejnej zapowiedzi. Ma być energia, muzyka i luz. Bo to jest MTV,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Po co nam choroba?

WIECZORY Z PATARAFKĄ Myślę, że najważniejsze pytania, które można by zadać, brzmią: dlaczego chorujemy i dlaczego toczymy wojny? Ba, ale komu je zadać, bo wprawdzie Ewangelia zawiera obietnicę „Pytajcie, a otrzymacie odpowiedź”, ale z jej spełnieniem bywa różnie. Można pytać nauki, biologii, historii, socjologii, ale odpowiedzi będą zawsze różne i niejednoznaczne. A chorujemy wszyscy: ludzie, rośliny i zwierzęta. Jeśli zapytany będzie Absolut, to zapewne usłyszymy, że chodzi o doskonalenie moralne. Guzik prawda. W chorobie jesteśmy drażliwi, małostkowi i nieprzyjemni, cóż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Nie jestem „pokojem do wynajęcia”

Jeżeli nie ma się czegoś do przekazania, to aktorstwo jest najgłupszym, najbardziej żałosnym zajęciem na świecie Rozmowa z Wojciechem Pszoniakiem – Gra pan w teatrach, w filmie, reżyseruje, wykłada w szkole teatralnej, pisze wiersze i wspomnienia, prowadził pan program o gotowaniu, wydał pan książkę kucharską. Był pan pilotem szybowcowym, skoczkiem spadochronowym, jeździ pan na nartach, żegluje, gra na saksofonie. Czy o czymś zapomniałam? – Uwielbiam podróżować, gotować, urządzać przyjęcia. Żałuję bardzo, że nie gram na fortepianie. – Chciałby pan być

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Czas opuścić okopy

Cechą społeczeństwa demokratycznego jest jego wieloświatopoglądowość, prawo do własnych przekonań Zapis panelowej dyskusji „Wartość dialogu – dialog wartości”, zorganizowanej przez Forum Dialogu Światopoglądowego SLD pod patronatem „Przeglądu” W jednym przedziale kolejowym jechali trzej żydowscy komiwojażerowie i rabin Brześcia. Prości Żydzi skracali sobie podróż grą w karty i namawiali rabina (nie wiedząc, kim jest), by z nimi zagrał. Ten jednak konsekwentnie odmawiał, zdenerwowali się i wyrzucili go za drzwi przedziału. Na stacji docelowej tłum witał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Dlaczego zdaję na filozofię?

Nieliczni chcą studiować Epikteta i Platona. Większość trafia tu, bo powinęła im się noga na prawie czy psychologii – Rok temu wszystko wyglądało inaczej – mówi Paweł, student II roku filozofii, który przyszedł trzymać kciuki za kolegę z bloku. Nie czuje tego stresu jak przed rokiem, kiedy jeden przed drugim popisywał się wiedzą. – Nie widać tej filozoficznej ściemy oczytanych. Nikt się nie popisuje – mówi. Faktycznie, w rozmowach dominuje pragmatyzm. Zamiast pytań o lektury, której ktoś nie doczytał,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Makatka haftowana szwabachą

Niemcy przyjeżdżają na Mazury, żeby uzupełnić fotografie w rodzinnym albumie Do środka chaty wchodzą pojedynczo, ostrożnie schylając posiwiałe głowy w niskich drzwiach. – Vorsicht, vorsicht, pass auf (uwaga, uwaga) – ostrzegają siebie nawzajem, potykając się o wysokie progi. Wewnątrz ze wszystkich kątów natychmiast dopada ich dawno już zapomniany zapach, woń starego drzewa, samodziału, tynku – przemieszana z wilgocią. Zatrzymują się przez chwilę odurzeni, niespokojni, wciąż nie mogąc uwierzyć, że tak mały i niebogaty

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.