Blog

Powrót na stronę główną
Kraj

Głodowały i przegrały

Pielęgniarki czują się oszukane, więc szykują kolejny strajk. Ostrzejszy od poprzedniego To był prawdziwy najazd na stolicę. W zeszłym roku zaczęły w czerwcu. Urządziły paraliżujący miasto “czarny marsz”, stały pod URM-em i Sejmem. Potem pielęgniarki rozbiły namioty, głodowały pod Ministerstwem  Pracy. Przez chwilę okupowały Ministerstwo Zdrowia, wytrwały wielotygodniowe negocjacje z rządem. Porozumienie podpisały w lipcu ’99, wróciły do swo­ich szpitali i tam walka zaczęła się od nowa. Tym razem przeciwnikiem był dyrektor. Znowu pikiety, okupacja,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czarnuchu, ty śmieciu

Cudzoziemcy złapani na nielegalnym przekraczaniu granicy są terroryzowani w polskich aresztach Do wolności zostało im niewiele. Kilkanaście metrów przez rzekę. Trzy busy, którymi tutaj się dostali, podjechały z wyłączonymi światłami. Noc była na tyle jasna, że drugi brzeg prezentował się w całej okazałości. Przewodnicy wyciągnęli pontony. Napełnili je sprężonym powietrzem i po kilkunastu minutach znalazły się na wodzie. Kwadrans później pontony dobiły na drugi brzeg. Wyskoczyła z nich grupa niskich, skurczonych od zimna postaci. – Idźcie w stronę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Cyk, cyk, cyk

W czerwcu w urzędach pracy było zarejestrowa­nych 2.437.400 bezrobotnych. Niebawem bę­dzie ich więcej, bo ok. 18 tysięcy pracujących w hutnictwie musi stamtąd odejść jeszcze w tym roku. Zwolnienia będą nie tylko w hutnictwie, po­nad tysiąc zakładów pracy przewiduje zwolnienie ponad 60 tysięcy pracowników w najbliższych mie­siącach. Nie trzeba tłumaczyć, jakie będą tego kon­sekwencje, zwłaszcza w małych miastach. Już teraz odnotowano spadek obrotów w handlu detalicznym w porównaniu z rokiem ubiegłym. Zwolnienia zapowiadane są w całym kraju.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

A co, zapytać nie wolno?

Kiedy oburzone w najwyższym stopniu i poruszone wręcz do żywego, dobre imię Wiesława Walendziaka zaczęło się je­go ustami domagać wymierzenia kary mini­strowi Ryszardowi Kaliszowi za – jak ma­wialiśmy na podwórku – obrazę majestatu, przypomniałam sobie pewien brzydki dow­cip. Posądzenie chodzącej niewinności, szefa sztabu wyborczego FIRMY KRZAK, o manipulowanie tym i owym, zwłaszcza zaś owym, wywołało z pamięci ten ciężki dowcip podwórkowy, którego wtedy jeszcze nie rozumiałam. Opowiadali go starsi, do­świadczeni koledzy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jeszcze o lustracji

W tym samym numerze „Przeglądu” drukowany jest list rzecz­niczki prasowej Sądu Apelacyjnego w Warszawie, będący odpo­wiedzią na mój felieton z 5 lipca br., zatytułowany „Sędziom taj­nej lustracji pod rozwagę”. Pisząc ten tekst, miałem świado­mość, że to nie spodoba się sądowi. Nie opublikowałem jednak moich poglądów po to, by kogokolwiek obrażać, a jeśli ktoś z ad­resatów tak moje słowa odebrał – to przepraszam. Pisałem mój felieton jako ostrzeżenie. Wczoraj podpisałem podobny tekst w imieniu Unii Pracy, skierowany do Premiera Rządu RP, też

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Mgławica

To doprawdy zadziwiające, w jak krótkim czasie, jak skutecz­nie i bez żadnego właściwie oporu udało się zrobić z III Rzeczy­pospolitej parodię demokratycznego państwa! Wybory prezydenckie, a więc wybór Pierwszego Obywatela, zamieniają się w śledztwo kryminalne. Przemiana gospodarcza zamienia się w “przekręt”, o którym kilkakrotnie już czytałem w różnych gazetach, że zablokowanie lub wypromowanie odpowiednich ustaw w Sejmie kosztuje zainteresowanych ponoć tyl­ko 3 miliony dolarów. Ostatnio wreszcie, również z prasy, dowiedziałem się o lęku Czechów i Węgrów, że jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jak wytknął nam jeden z czytelni­ków, przegapiliśmy trzy nomina­cje ambasadorów – na Węgry, do Konga (Kinszasa) i do Kuwejtu. Więc nadrabiamy zaległość – parę tygodni temu sejmowa Komisja Spraw Za­granicznych zaakceptowała trzech kandydatów, prezentowanych przez Władysława Bartoszewskiego, ale ekspediowanych za granicę jeszcze przez Bronisława Geremka. Pierwszy z nich, Rafał Wiśniewski, dyrektor Departamentu Polityki Kulturalnej, jedzie na Węgry. I wszyscy w zasadzie się cieszą – a najbardziej jego podwładni. O perypetiach Wi­śniewskiego, byłego dyrektora In­stytutu Polskiego w Budapeszcie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Jak daleko do zapaści

Kryzys walutowy być nie musi, ale z biegiem miesięcy rośnie prawdopodobieństwo jego wystąpienia Z tego, że przyszłość jest nieprzewidywalna, nie wynika, że nie należy w ogóle myśleć o tym, co może nastąpić. Ważne, jak to się robi. Szansę na zachowanie powagi mają nie generalne rozważania o przyszłości i nie prowadzone, według wyimaginowanych praw historii, ale takie, które biorą pod uwagę rozmaite okoliczności konkretne oraz związki między faktami zbadane przez naukę i sprawdzone przez racjonalne analizy. Towarzyszy takiemu myśleniu popopperowska inżynieria cząstkowa, oznaczająca ulepszanie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jeszcze o tajemnicach piramid

“Ni mauzolea, ni egipskie grody ostatniej śmierci pewne być nie mogą”, pisał za Hora­cym Kochanowski. “Egipskie grody” to natu­ralnie piramidy, o których jednak powiedzia­no już i całkiem coś przeciwnego: wszystko boi się czasu, czas boi się piramid. A czego mogą się bać same piramidy? To proste: piramidologów. Jest taka specjalność ezote­ryczna, która w Wielkiej Piramidzie w Gizie upatruje przepowiednie na całą historię. Każdy centymetr, przepraszam: cal, każdy łokieć jej korytarzy odpowiada poszczegól­nemu wiekowi,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Cenzura w internecie

Dziennikarze portalu internetowego nagle stracili pracę. Ich teksty nie podobały się ludziom Walendziaka W poniedziałek w ubiegłym tygodniu ponad dwudziestu dziennika­rzy redakcji prasowej należącego do Telekomunikacji Polskiej portalu inter­netowego jak zwykle przyszło do pra­cy. Nie zostali wpuszczeni do budynku. Od strażników pilnujących wejścia do­wiedzieli się, że już nie pracują w fir­mie. Ich nazwiska znalazły się na spo­rządzonej przez szefów czarnej liście. Dzięki temu wydarzeniu opinia pu­bliczna dowiedziała się o wywieranych na nich naciskach politycznych. A miało

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.