Jaki powinien być polityczny los Emilewicz i Girzyńskiego?

Jaki powinien być polityczny los Emilewicz i Girzyńskiego?

Jaki powinien być polityczny los Emilewicz i Girzyńskiego?

Dr Katarzyna de Lazari-Radek,
etyczka, Uniwersytet Łódzki
Zacznijmy od tego, że te przypadki znacznie się różnią. Z relacji medialnych wynika, że w sprawie licencji narciarskich pani Emilewicz dokonała oszustwa, natomiast pan Girzyński jedynie przymknął oko na niestosowność swojego szczepienia, do którego jako pracownik uniwersytetu miał prawo. Powszechne oburzenie, jakie wywołały te osoby, wynika z przekonania, że jeśli ktoś jest odpowiedzialny za tworzenie prawa, powinien świecić przykładem w jego przestrzeganiu. Tymczasem politycy nie różnią się niczym od współobywateli, zwłaszcza w kwestii naginania zasad w obawie o własne zdrowie. Gdybym powiedziała, że wspomniana dwójka powinna stracić stanowiska, to ten sam los powinien spotkać znakomitą większość polityków formacji rządzącej, i to dużo ważniejszych. Proszę mnie dobrze zrozumieć: zachowanie pani Emilewicz było karygodne i dobrze, że dziennikarze wychwytują i nagłaśniają takie sytuacje. Jednocześnie martwi mnie przykładanie aż tak dużej wagi do indywidualnych zachowań (innym przykładem są szczepienia celebrytów), podczas gdy w życiu publicznym są poważniejsze patologie. Wolałabym, żebyśmy bardziej się oburzali na inne sprawy.

Agata Szczęśniak,
OKO.press
Reglamentowane dobra w dzisiejszej Polsce to odpoczynek, „jak kiedyś”, i szybka ścieżka po szczepionkę. Jadwiga Emilewicz i Zbigniew Girzyński zrobili to, o czym marzą miliony. A brytyjskie badania, robione w czasie pierwszego lockdownu, pokazują, że ludzie bardziej ochoczo łamią covidowe zakazy, kiedy widzą, że obchodzą je ci na górze hierarchii społecznej. Zły przykład idzie z góry, a w czasie pandemii jest to wyjątkowo niebezpieczne. Nie wierzę w żadne polityczne kary, np. oddawanie mandatów. Ale jako społeczeństwo powinniśmy domagać się od takich osób zadośćuczynienia. Jednak nie wolontariatu w szpitalu pod osłoną anonimowości. Niechby pojechali do restauracji, które łamią obostrzenia, porozmawiali publicznie z właścicielami i gośćmi. Przekonali ich do solidarności.

Wiesław Gałązka,
dziennikarz, Dolnośląska Szkoła Wyższa
Minimum przyzwoitości nakazywałoby oddanie mandatu, tak jak w podobnych przypadkach zdarza się za granicą. Ale znając brak honoru i godności naszych polityków, można się spodziewać, że spokojnie będą szli w zaparte, a w przypadku pani Emilewicz przeprosiny z powołaniem się na macierzyństwo uzna ona za ostateczne załatwienie sprawy. Co więcej, zapewne już za chwilę usłyszymy, że ta dwójka bohaterów znowu oscyluje w okolicach ważniejszych stanowisk. Po prostu: jaka władza, takie reakcje władzy.

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy