Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Pamiętajmy o Annie Topolskiej z Wałcza

Apel do burmistrza Macieja Żebrowskiego i radnych Wałcza.

Drodzy włodarze tego pięknego miasta! Czytelniczką naszego tygodnika jest Stefania Ludwiczak, mieszkanka Wałcza, która od wielu lat zabiega o uczczenie pamięci Anny Topolskiej. W przyszłym roku minie 25 lat od wyróżnienia Anny Topolskiej tytułami Człowieka Roku w Wałczu i Społecznika Roku 2000 u Jacka Kuronia. Zasługi pani Anny znacie lepiej od nas. Skoro tak bardzo potrzebujemy wzorów dla młodzieży, to Anna Topolska pasuje jak ulał. Może czas upamiętnić ją ulicą? Albo ławeczką w parku? Lub w inny sensowny sposób? Mieszkańcy, z panią Stefanią Ludwiczak, będą wdzięczni. A my zrobimy z tego duży materiał w „Przeglądzie”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Siedlecka odgrzebała Iredyńskiego

Joanna Siedlecka dorabiająca do emerytury w „Do Rzeczy” ma szczególną słabość do opisywania skandali obyczajowych. Z czasów tak odległych, że trudno już o żywych świadków. Zaglądanie starym ludziom do rozporków albo pod spódnicę nie jest już atrakcyjnym towarem. W przeciwieństwie do atakowania takich tuzów jak Lem czy Mrożek. Siedlecka pisze, że w latach 60. Lema i Mrożka dopadła wielka zazdrość i zawiść wobec sukcesów Ireneusza Iredyńskiego. Dla Siedleckiej pisarza wybitniejszego od nich. Fascynują ją jego łóżkowe ekscesy, ciągi alkoholowe i libacje okraszone mordobiciami. Lem i Mrożek wiedzieli o tym, a także o jeszcze gorszych występkach tego pisarza.

Doceniali jednak jego talent.

Z dzisiejszej perspektywy widać, że doceniali nawet przesadnie. Bo gdzie przy nich jest dziś Ireneo? W archiwum Siedleckiej.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 52/2024

Choroba prezydencka

Ciekawy i rzetelny historycznie tekst Pawła Siergiejczyka psuje jedno stwierdzenie: „(…) wyjąwszy istotne niekiedy prawo wetowania ustaw sejmowych”. Nie ma ustaw sejmowych! Są ustawy parlamentu, uchwalane przez Sejm, potem Senat, potem ewentualne poprawki senackie są przyjmowane lub nie w Sejmie. Taki dokument trafia do prezydenta i ten go podpisuje lub wetuje, nie mając prawa ingerować w jego treść w najmniejszym stopniu. Pamiętam awanturę z lat 90., gdy to podobno Lech Wałęsa lub ktoś w jego imieniu nanosił do ustaw jakieś poprawki interpunkcyjne.
Zbigniew Kulak, senator RP III, IV i V kadencji

 

Pisowski Indiana Jones

Pamiętajmy! Decyzje pseudo-Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej nie są wiążące, są czysto politycznymi opiniami, a nie wyrokami, i ci pisowscy aparatczycy w tzw. TK nie mają prawa wpływać na decyzje władz wybranych w demokratycznych wyborach. Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa nadal działa i podważanie jej konstytucyjności przez nielegalny, niekonstytucyjny i wadliwy pseudo-TK to wyraz pisowskiego strachu przed odpowiedzialnością karną.
Elisabeth Respondek

 

Tajny referat Susłowa

Po pierwsze, Rosjanie wcale nie musieli wkraczać – było ich na miejscu wystarczająco dużo. Po drugie, w kraju od roku panował totalny rozgardiasz – nikt nie pracował, wszędzie strajki, dyrektorzy zakładów byli wywożeni na taczkach przez durnych strajkujących, gospodarka właściwie stała, wystarczy sobie wyobrazić, jak wyglądałaby tamta zima, gdyby wojsko nie zabezpieczyło dostaw węgla do elektrowni czy elektrociepłowni. Trzeba powiedzieć wprost: krajowi groziła wojna domowa. Cała sytuacja szła w kierunku konfrontacji i nie było szans na porozumienie. Jaruzelski uratował życie tysięcy Polaków. Jeśli teraz beton prawicowy nie może spać spokojnie na myśl o stanie wojennym, to nie wyobrażam sobie gojenia ran po wojnie domowej, która nam groziła. Krytykujący Jaruzelskiego nie są zdolni pojąć, do czego może dojść, gdy kraj ogarnie chaos i wojna domowa. Gdy sąsiad morduje sąsiada, bo ma do niego urazę.
Michał Czarnowski

 

7 błędów i szansa

Czy ten rząd będzie rozliczać poprzedni do końca kadencji, a sprawy ważne odkładać na później? Obecny rząd nie robi nic poza rozliczaniem poprzedniego i nakręcaniem cyrku medialnego wokół tego. A problemów i wk… ludzi jest coraz więcej.
Rafał Gonicki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Zryty beret biskupa

Można być biskupem jak Antoni Długosz. Można również być prof. dr. hab. nauk teologicznych jak tenże Długosz. A nawet muzykiem i łgać jak z nut, tak bezwstydnie, że zęby bolą. Biskup Długosz widzi nawet to, co niewidoczne. Jak choćby wzrost powołań kapłańskich dzięki ks. Olszewskiemu, którego prześladowano, podobnie jak urzędniczki kręcące kasą Funduszu Sprawiedliwości: Urszulę Dubejko i Karolinę Kucharską. Męczeństwo ks. Olszewskiego i tych dwóch „przeogromnych bohaterek” tak zryło beret biskupa, że przebić je może tylko męczeństwo wiceministra sprawiedliwości, czyli Marcina Romanowskiego. Ten to chyba pójdzie żywcem do nieba.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

Kiedy nadchodzi jesień – Aurora Films

  przedstawia nowy film mistrza francuskiego kina przedstawia film z konkursu głównego Festiwalu Filmowego w San Sebastian   KIEDY NADCHODZI JESIEŃ Reżyseria François Ozon Francja 2024, 102 min   Kiedy nadchodzi jesień,

Aktualne

Warszawski Teatr Capitol zaprasza na niezapomniany DISCO Sylwester

  Warszawski Teatr Capitol zaprasza na niezapomniany DISCO Sylwester – wieczór pełen sztuki, śmiechu i świetnej zabawy. Wejdź w Nowy 2025 Rok z teatralnym rozmachem! Brawurowe komedie, gwiazdorskie obsady, niezliczone toasty i radosne wiwaty –

Aktualne

Max Korzh – Białorusin, który w 5 dni wyprzedał stadion PGE Narodowy. Kim jest?

Max Korzh (Korż) to jeden z czołowych przedstawicieli wschodnioeuropejskiej, słowiańskiej kultury muzycznej, którego szczerość i niesamowita energia trafiają prosto do serc słuchaczy. Pochodzący z Białorusi artysta stworzył unikalne połączenie energicznej muzyki i prostych, emocjonalnych tekstów. Tematy przyjaźni, miłości,

Aktualne Przebłyski

Wildstein z kompleksem Kapuścińskiego

Skoro był miś na miarę czasów, to bywają i pisarze na miarę potrzeb. A zapotrzebowanie na literatów jest, zwłaszcza w PiS, ogromne. Niestety, popyt przewyższa podaż. A jak już się trafi literat chętny do współpracy, to na miarę Bronisława Wildsteina. Karmiła go dojna zmiana nagrodami. Udekorowała Orderem Orła Białego. Ale lud pisowski nie rozsmakował się w prozie Wildsteina. Sfrustrowany śladowym czytelnictwem literat Wildstein pojechał z grubej rury po Ryszardzie Kapuścińskim. Bo Polska Agencja Prasowa po przerwie (w latach 2015-2023) przywróciła Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego. Tego Wildstein już nie mógł przeboleć.

Nie dziwimy się. Kapuściński był wielki i pozostanie w historii. A Wildstein? Mógłby na początek nauczyć się pisać.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

W „Tysolu” wreszcie prawda o Orlenie

Daniel Obajtek, jeszcze bez czarnego paska na oczach, wyciął „Tygodnikowi Solidarność” numer, który zaszokował związkowców. Najpierw sypał organowi Dudy kasę z Orlenu i tygodnik puchł od panegiryków na chwałę nowego Dyzmy. Obajtka na szczęście w Orlenie już nie ma, ale umowa sponsorska została. Przydała się nowemu zarządowi Orlenu, który przedstawił na łamach „Tysola” swój pierwszy prawdziwy tekst. Jest dużo lepiej niż za rządów Dyzmy z Pcimia. 20 grudnia Orlen wypłaci dywidendę po 4,15 zł za jedną akcję.

Jeżeli Obajtek zawarł długą umowę z „Tysolem”, to będzie się działo. Co tydzień prawda o Orlenie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 51/2024

My, Polska endecko-ludowa

Na Polsce Ludowej wiesza się dzisiaj psy i opluwa się ją, bo tego wymaga obecna poprawność polityczna. Winy Bermanów rozciąga się na całą PRL, zapominając o roku 1956. Wtedy mało kto szydził publicznie z polskości, a państwo umacniało patriotyzm w szkole, pracy i mediach. Wszędzie, gdzie mówiono o symbolach ojczyzny, gdzie był sztandar polski, hymn państwowy, godło. Powszechnie używało się określeń: służę Polsce, pracuję, uczę się dla ojczyzny, dla wspólnoty. Kiedy mówiono o naszych bohaterach narodowych, o ludziach wybitnych i ważnych, którzy dla Polski pracowali albo o Polskę walczyli – czuło się szacunek dla poświęcenia i idealizmu. Gdy grano hymn, ludzie się zatrzymywali i zdejmowali czapki.

To wcale nie były czasy tak dawne, gdy nie było wszechobecnego antynarodowego nihilizmu i pogardy dla ludzi myślących inaczej.

A teraz my, którzy wciąż czujemy obowiązki polskie, nie dowierzamy, słuchając, co młodzi ludzie mają do powiedzenia. I widząc, co robią. Z jednej strony, wylewa się nihilizm i brak szacunku dla ojczyzny, z drugiej – obrzydliwy postsanacyjny szowinizm pod płaszczykiem patriotyzmu.

Sprzeciw budzi niszczenie pomników 1. i 2. Armii Wojska Polskiego, Armii i Gwardii Ludowej, żołnierzy LWP i milicjantów walczących z UPA. Ale budzi również sprzeciw, gdy pod flagą biało-czerwoną, godłem, krzyżem, w dymie kadzideł i z „wyklętymi” na ustach próbuje się wykorzystać patriotyzm do umacniania zamordyzmu i do zgubnego konfliktowania nas z sąsiadami.

Wartością jest inny rodzaj patriotyzmu, czyli uczucia skierowanego do ojczyzny. Patriotyzm rozumny jest tą wartością, która nas jednoczy i znacznie przerasta, i wyznacza nam cel. To wolna, niepodległa, suwerenna i sprawiedliwa Polska, rządzona przez racjonalnych patriotów. Ta, w której będziemy czuć się u siebie i bezpiecznie, w której chce się żyć, walczyć i pracować. Gdzie będzie się pamiętać o tych, co za Polskę ginęli – niezależnie od tego, w jakiej formacji i na jakim froncie. Gdzie będziemy wspierać tych, którzy dla niej się uczą i dorastają w poczuciu przynależności do wielkiej wspólnoty Polaków. Gdzie będzie się czuć wspólnotę zbiorowego obowiązku. Gdzie będzie jedna Polska, bo przecież ona nie należy do jednej orientacji politycznej, grupy czy nawet jednego pokolenia – Polska jest wartością wspólną wszystkich rodaków. I o taką Polskę trzeba się bić, do takiej Polski trzeba dążyć.
Łukasz Jastrzębski

 

Spacerniak czeka

Red. Jerzy Domański obiecuje: „Spacerniak czeka”. Donald Tusk też konkretnie obiecał (konkret nr 22) postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. W listopadzie 2023 r. Ziobro nabijał się z trybuny sejmowej: „Mam nadzieję, że nie okażecie się fujarami”. Im dłużej rząd Donalda Tuska zwleka z ukaraniem poprzedników, tym bardziej wydaje mi się prawdopodobne, że działa tak samo jak poprzednicy. Piękna gadka w gębie, a państwowe złoto w prywatnej kieszeni. Bo gdyby sami robili to, co poprzednicy, a któregoś ważnego złodzieja wsadzili do więzienia, to inni z poprzedniej bandy głośno wskazywaliby konkretne nieprawidłowości i wykroczenia rządzących. Towarzysze z poprzedniej pafii (pafia, czyli PArtia maFIA) są doświadczeni, mają wprawne oko i widzą wyraźnie to, czego nie dostrzegają zwykli obywatele. W tym samym numerze „Przeglądu” jest cytat Jacka Żakowskiego o Danielu Obajtku: „Kto lub co chroni teraz Daniela Obajtka? I czy rok to naprawdę za mało, by dołączył do Palikota?”.
Józef Brzozowski

 

Bez rozliczenia PiS nie naprawimy Polski

Teraz rozliczają PiS, a później będzie rozliczana „uśmiechnięta koalicja”. Najpierw przez wyborców, a później przez następne komisje. Mnie naprawdę nie interesują komisje, interesuje mnie, kiedy wreszcie wprowadzone w życie zostanie 12 obietnic Tuska z 2007 r. i oczywiście 100 obietnic z 2023 r. Dopiero wtedy Polska będzie naprawiona. A co do rozliczeń, to była okazja postawić Ziobrę przed Trybunałem Stanu. I co? Kopacz i Sikorski nie pojawili się w Sejmie, gdy było głosowanie.

Wciąż nie wiem dlaczego.
Waleria Lubner

 

O czym mówić przy tak niskiej jakości kadr w ministerstwach! Skoro w MEN z sześciu osób kierownictwa (w tym czworga posłów) nikt nie miał do czynienia ze zwykłą szkołą od swojej matury (wśród nich oskarżona Joanna Mucha, znana z „sukcesów” w Ministerstwie Sportu), skoro minister Leszczyna od zdrowia jest nauczycielem metodykiem od polskiego, nie wspominając już o Wieczorku, Gawkowskim i Gduli, którzy są obrazem lewicowej nędzy i rozpaczy w rządzie, ani o pani Hennig-Klosce od Hołowni od środowiska. Czy naprawdę w wielkim gronie anty-PiS (pół Polski!) nie było i nie ma nikogo o lepszych kwalifikacjach do kierowania ministerstwami?
Włodzimierz Zielicz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.