Blog
Dali ciała?
Z gadziej perspektywy O czym marzy każdy wybijający się na wybitność aktor polski? O zagraniu ciałem. Pełnią ciała. Nie tylko przez rozbierankę. Bo to każda farbowana blondynka potrafi. Aktor w polskim filmie nie musi myśleć, twierdzą recenzenci. Aktor polskiego filmu to zwykle przygłup, co wychodzi przy autoryzacji wywiadu z aktorem filmu polskiego. Z tej szarej przygłupiastej masy wybija się w wywiadach zwłaszcza artysta Królikowski. Grający ciałem w najnowszej polskiej komedii „Ciało”. Wybitnie. Może dlatego, że nic nie mówi? „W moim mieście
Leninowskim szlakiem
Z gadziej perspektywy Gdyby Lenin, wiecznie niegdyś żywy, z mauzoleum wstał i do Poronina wrócił, to pierwszym ruchem na gazety by się rzucił. Nie żeby od razu zamykać, jak myśleliby szablonowi antykomuniści, ale poczytać sobie. Włodzimierz Ulijanow lata spędził na redagowaniu i pisaniu do gazet. Nie miał tak lekkiego pióra jak Trocki, ale ze swą pracowitością i płodnością zawsze by tu i teraz robotę znalazł. Utrzymałby się na wolnorynkowym bajorku. Gdyby Lenin już przeczytał codzienną, cotygodniową porcję, to zapewne pochyliłby łysiejącą głowę nad „Gazetą Wyborczą”. Bo nie tylko dobrze
Promilnenci
Z gadziej perspektywy Czasy śmieszne wymuszają zabawne propozycje. Po których może zrobić się niewesoło. Po raz pierwszy w historii III RP posłowie zezwolili, aby ich kolega, posiadacz immunitetu, czyli niekaralności, mógł zostać osadzony w areszcie. Bo wolność wykorzystywał do mataczenia. To ważny precedens. Nie tylko jako powód do dyskusji, czy uwięziony poseł może sprawować swój mandat. Bo to już parę razy wyjaśniałem. Oczywiście, że może. A nawet musi, bo nie po to pana posła czy panią posłankę społeczeństwo wybrało, aby bezprodukcyjnie w kiciu
Czarna Piotruś
Z gadziej perspektywy Nie ma bardziej zakłamanego rankingu posłów niż ten drukowany co roku w „Polityce”. Dziwię się, że tytuł pragnący uchodzić za prestiżowy, wiarygodny i poważny nie tylko go publikuje, ale eksponuje i reklamuje. Dzięki temu popularny tygodnik wywyższa jednych parlamentarzystów uchodzących tam za „najlepszych”, no i gani uznanych za „najgorszych”. Tyle że wyniki rankingu nierzadko mijają się ze stanem faktycznym w Sejmie. Ułomność rankingu tkwi już w metodzie jego sporządzania. Typują dziennikarze uważani przez redakcję za „sprawozdawców parlamentarnych”. Tymczasem większość z nich
Sezon rokitowy
Z gadziej perspektywy Opozycja już nie topi premiera Millera. Oczywiście, jej liderzy pytani o premiera powtarzają mantrę „Miller musi odejść”. Ale już tak beznamiętnie, że pewnie sami w jego rychłe odejście nie wierzą. Marzy im się powrót Buzka. Niech już SLD mniejszościowo rządzi, niech popularności traci, niech tłumaczy się z każdej aferki. Niech koroduje, gnije. Aż przegniły sam z drzewa spadnie. Opozycja już nie tropi premiera Millera. Co ma wisieć, niech dynda sobie. Czas na wakacje polityczne. Po ciężkiej pracy należy się
Nowa szlachta
Z gadziej perspektywy Gazety alarmują. Z roku na rok na studia wyższe w lepszych miastach dostają się już tylko dzieci z domów bogatych, zwykle inteligenckich. Następuje prosta reprodukcja ludzi wykształconych. Dzieci bogatych i wykształconych otrzymują indeksy na najlepsze uczelnie państwowe, w najlepszych miastach. Na studiach bezpłatnych. Zdobywają nie tylko indeksy, ale i stypendia. Inni, gorsi lądują nie tylko na uczelniach płatnych, ale często na studiach gorszych. Mniej prestiżowych. Gazety alarmują, ale można rzec: o co im chodzi? Przecież na najlepszych państwowych uczelniach liczy się wynik.
Los mamutów
Z gadziej perspektywy Tylko 5% delegatów na II Kongres SLD stanowili ludzie młodzi, czyli ci nieprzekraczający trzydziestki. Dominowali piękni pięćdziesięcioletni. Nowe kierownictwo wybrano z ludzi nienowych w polityce. Leszek Miller i jego zastępcy to politycy, którzy zaistnieli już na początku III RP. Najmłodsza wiekiem i stażem w tym gronie jest Aleksandra Jakubowska, w administracji centralnej od 1995 r., w Sejmie od 1997 r. Ale kierownictwo dużej, rządzącej partii nie może się składać z debiutantów, szczawików politycznych. Dobrym polem dla takich aktywnych debiutantów
Wiosna w Pekinie
Z gadziej perspektywy Ksiądz Sieyes, autor głośnych politycznych broszur gotujących francuską Wielką Rewolucję, pytany potem, cóż robił w czasach wielkiego terroru, odpowiadał z westchnieniem „Cóż, żyłem”. Co można było robić w czasach chińskiej rewolucji kulturalnej? Biedy, terroru, potęgujących się oskarżeń, donoszenia? Można było grać Mozarta, oczywiście pod warunkiem, że był to „słuszny” Mozart. No i starać się żyć. Film „Balzac i mała Chinka” staje się przebojem tego lata. Nic dziwnego.
Co ma wisieć, to powisi
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Zgasła dyskusja o przedterminowych wyborach parlamentarnych. Nie zgasił jej wyznaczony przez premiera i prezydenta pierwszy wolny termin. Czerwiec 2004 r. Nie zdusiły jej informacje o poselskich niechęciach rozwodów z wysokim uposażeniem, immunitetami i innymi słodyczami z piastowania mandatu wynikającymi. Po pierwszych gadułach o przedterminowych wyborach okazało się, że gotowych do nich jest niewielu. Zapowiedź skróconej kadencji wywołała niechęć wśród posłów SLD-UP. Wielu z nich przypomniało, iż program tej koalicji był rozpisany na cztery lata. Tak samo jak
Cennik wolności
Na 120 tys. zł wyceniła pani Anna Walentynowicz zadośćuczynienie za prześladowania w czasie stanu wojennego. Przeliczając na twardą walutę, to 30 tys. dol. amerykańskich i trochę mniej euro. Za 120 tys. zł można kupić aktualnie trzy samochody bardzo średniej klasy, dwa ciut lepsze, zwłaszcza z rabatem, albo całkiem porządną brykę. Nie kupi się za to porządnego mieszkania w stolicy, ledwie kawalerkę, chyba że wybierze się życie na prowincji. I na marginesie. Anna Walentynowicz, znana z filmu „Człowiek z żelaza”







