Bronisław Łagowski
Krzyk i przemilczenia
Wiadomo, że partia PiS ma w swoim programie zwalczanie w Polsce komunizmu i postkomunizmu, ale wiadomo jeszcze lepiej, gdy się to usłyszy od samego Jarosława Kaczyńskiego. Właśnie to przypomniał i mocno zaakcentował przed delegatami swojej partii. Poszedł nawet nieco dalej niż inni i wymienił Leszka Balcerowicza jako reprezentanta pozostałości tego komunizmu i postkomunizmu. Można by pomyśleć, że bardzo się pomylił, gdyby nie to, że Leszek Balcerowicz ze swej strony w wystąpieniach telewizyjnych i wywiadach prasowych powtarzał z uporem, że nie kto inny jak Jarosław Kaczyński
Brexit niestraszny
Dyskusja na temat złych i dobrych skutków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie trwała wiele lat, co twierdzę może pochopnie, bo nie ma jeszcze pewności, czy Brexit rzeczywiście się dokona. Piotr Kuczyński moim zdaniem słusznie zauważył, że będzie to zależało od kół biznesowych, bo na dłuższą metę zwycięża biznes. Dyskutanci głęboko wchodzą w szczegóły, a kwestie elementarne pomijają, bo wydają się trywialne. Polska dużo zyskała na przynależności do Unii i będzie zyskiwać w przyszłości, ponieważ jest jednym z najbiedniejszych krajów
Główny nurt nas podtapia
W ostatnio wydanej książce Józefa Hena („Powrót do bezsennych nocy. Dzienniki”) znajduję wiele celnych spostrzeżeń i ostrzeżeń politycznych. Nakład PRZEGLĄDU jest wielokrotnie większy od nakładu książki, zatem uzasadnione będzie przytoczenie tu niektórych opinii mądrego pisarza. O lewicy pisze w związku z ostatnimi wyborami do Sejmu: „Grupka związana z »Krytyką Polityczną«. Zawiązali ugrupowanie Razem, bo stwierdzili: nie mamy na kogo głosować. Do diabła, czy o to teraz chodzi, żebyście mogli sobie przyjemnie pogłosować? Czy ważna jest rozrywka demokratyczna, czy żeby nie dopuścić
Dwuznaczność
Na zdrowy rozum od każdej nowej manifestacji KOD można oczekiwać uwyraźnienia celów tego ruchu i jego ideowej orientacji. Niestety, po ostatnich marszach w rocznicę „częściowo wolnych” wyborów wiemy na ten temat mniej, niż wiedzieliśmy przedtem. Czy to imitacja pierwszej Solidarności? Jeżeli celem było uczczenie zwycięstwa w wyborach 4 czerwca 1989 r., to co tam robili przedstawiciele partii, która tamte wybory przegrała? Zwycięzcy owych częściowo wolnych wyborów podzielili się, jedna część rządzi, a druga jest
Piszcie pamiętniki
Niewiele byśmy rozumieli z rzeczywistego przebiegu dziejów, gdybyśmy je znali jedynie ze źródeł archiwalnych. Mają przecież dzieje drugi wymiar, który nie pozostawia po sobie dokumentów w archiwach, a zaświadczony jest natomiast w pamiętnikach i dziennikach opisujących zdarzenia będące w zasięgu postrzegania jednostki. Rzeczywiste dzieje to pasmo rywalizacji, starań i walk o dobra materialne i psychiczne, wymuszanie uznania dla siebie i obdzieranie z prestiżu tych drugich. Ze względu na taki charakter dziania się historii ani akademicka historiografia oparta na archiwalnych świadectwach,
Chorzy na Putina
Rzuciłem się niecierpliwie na artykuł „Frakcja putinowska” w „Gazecie Wyborczej”, autor Jacek Żakowski. Mateusz Piskorski już siedzi, czy cała frakcja pójdzie siedzieć? Zarzuty są ciężkie. Wystarczyłby jeden z nich, żeby postawić frakcję przed sądem wojennym (a wojna podobno już się toczy): „frakcja putinowska demontuje polską demokrację, żeby faktycznie pozbawić Polaków prawa decydowania o naszym zbiorowym losie. (…) Putin chce państwo polskie oderwać od Zachodu (…) i włączyć Polskę do swego imperium. (…) Frakcja
Ocalenie
Partia rządząca, popierana w tym bez zastrzeżeń przez opozycję, postanowiła usunąć wszystkie pomniki postawione na cześć armii radzieckiej. Prezes IPN, pytany o możliwą reakcję Rosjan, odpowiedział, że zaprotestują oni słownie, jak robili to już nieraz w podobnych przypadkach, a fakt tak czy owak zostanie dokonany i oni z tym się pogodzą, bo nie mają innego wyjścia. Prezes prawdopodobnie ma rację. Ważne jednakże jest nie to, co zrobią lub czego nie zrobią Rosjanie, lecz co o tej walce z pomnikami pomyślą mieszkańcy Polski. Pomyślą oni
Z fałszu wynika wszystko
Będę tu pisał o rzeczach nieprawdopodobnych, a na dowód, że są prawdziwe, podeprę się cytatami. Dekomunizacja ulic, placów, skwerków itp. jest nieprawdopodobna w swoim komizmie i tragizmie, ale to, że ona się toczy, nie wymaga dowodów. Władza ustawodawcza zadbała, żeby mieszkańcy dużo na tym nie stracili, ale trwałości nowych nazw Sejm już nie może zagwarantować. Przyjdzie prędzej lub później nowa władza, będzie miała swoich bohaterów i po swojemu przechrzci ulice. Komiczne to jest, bo wywołuje śmiech, a tragiczne dlatego, że należy do fundamentalnego
Europejczycy obcy u siebie
Politycy europejscy, z wyjątkiem premiera Węgier, demonstrują bezradność wobec fali migracyjnej. Nie są bierni, przeciwnie, popisują się aktywnością, która jednak nie obiecuje opanowania sytuacji. Przeciwnie, świadczy o głębokiej dezorientacji i jakby uporze, żeby nie widzieć rzeczywistości taką, jaka ona jest. Nie mają oni prawa być zaskoczonymi tym, co się dzieje. Uprzedzano ich, że do tego dojdzie. W Polsce czynił to prof. Grzegorz Kołodko w swojej znakomitej książce „Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”. Pisze on tam m.in.: „Gdy
Metamorfozy
Wojciech Karpiński miał osobiste powody, żeby napisać książkę o Henryku Krzeczkowskim, swoim przyjacielu („Henryk”, Zeszyty Literackie). Istniały też racje obiektywne, żeby taka książka powstała. Książka zaciekawia bohaterem, a także ze względu na autora. Karpiński jest pisarzem niezależnym w swoich poglądach i swoim smaku literackim, w dzisiejszej Polsce nie widzę wielu, którzy byliby jak on zdolni do czynienia równie trafnych i głębokich rozpoznań w dziedzinie kultury. Jednego tylko nie pochwalam u tego wielbiciela Miłosza: odwraca się od fałszu i brzydoty, nie toczy






