Chorzy na Putina

Chorzy na Putina

Overview

Rzuciłem się niecierpliwie na artykuł „Frakcja putinowska” w „Gazecie Wyborczej”, autor Jacek Żakowski. Mateusz Piskorski już siedzi, czy cała frakcja pójdzie siedzieć? Zarzuty są ciężkie. Wystarczyłby jeden z nich, żeby postawić frakcję przed sądem wojennym (a wojna podobno już się toczy): „frakcja putinowska demontuje polską demokrację, żeby faktycznie pozbawić Polaków prawa decydowania o naszym zbiorowym losie. (…) Putin chce państwo polskie oderwać od Zachodu (…) i włączyć Polskę do swego imperium. (…) Frakcja putinowska stara się rozsadzić zachodnią wspólnotę od wewnątrz (…). Bo zjednoczony Zachód jest groźny dla imperialnej strategii Putina, Zachód skonfliktowany wewnętrznie staje się łatwym łupem”. Tymczasem ta frakcja, zamiast razem z Mateuszem Piskorskim siedzieć w kryminale, realizuje plany Putina pod hasłem „dobrej zmiany”. Autor tego alarmu, o ile wiem, reprezentuje w mediach stanowisko KOD-u. Manifestacje tego ruchu oglądane w telewizji robią na mnie dobre wrażenie. Występowanie w obronie prawa konstytucyjnego jest słusznym celem i głosowałbym za tym. Przychodzi mi co prawda na myśl pytanie, dlaczego nikt nie protestował ani nie protestuje przeciw paroletniemu przetrzymywaniu w więzieniu ludzi bez sądu i pod niejasnymi oskarżeniami, ale może z czasem działacze KOD-u i na to zwrócą uwagę. A może nie zwrócą. KOD coraz wyraźniej imituje Solidarność i KOR, utożsamia się z tymi wzorami, z czego można wnioskować, że po okresie niepewności i zamieszania odnowi to, co właśnie mamy. Według rachunku prawdopodobieństwa w tych wielotysięcznych pochodach musi być niejeden Antoni Macierewicz. Ważne są treści programów z ich postulatami i „wartościami”, ale jeszcze ważniejsza jest ich bliskość lub oddalenie od rzeczywistości. Antoni Macierewicz mówi w tygodniku „Do Rzeczy”, że oni, założyciele pierwszego KOR-u, „w 1976 r. podejmowali walkę z okupacyjnym, sowieckim reżimem totalitarnym”. Ma się to tak do rzeczywistości jak „frakcja putinowska” Jacka Żakowskiego. Mamy wolność wyboru między paranoją i schizofrenią.

Skoro już padło to nazwisko, dodam na prawach dygresji: porównanie z Putinem nikomu nie uwłacza i szefowie mocarstw z szefem szefów włącznie mogą tylko pomarzyć o tym, aby o nich pisano tyle książek, co o tym podpułkowniku KGB, jak go się w Polsce tytułuje. Oczywiście jego liczne talenty umysłowe i fizyczne są dobre dla Rosji, nie dla Polski. Te książki i nieprzeliczona ilość artykułów i materiałów elektronicznie emitowanych są w znacznej części opłacane przez firmy czarnego piaru, ale też trzeba być nie byle kim, aby skłonić możnych do takich wydatków.

Obie partie obozu panującego w jednym punkcie pilnują się nawzajem ze szczególnie wytężoną czujnością: stosunek do Rosji. We wrogości PiS przewyższa wszystkich, ale gdy kaczyści wygrali wybory, pierwszy zarzut, z jakim się spotkali ze strony gazet tzw. liberalnych, był taki, że zamierzają osłabić stanowisko antyrosyjskie. Zarzut niedorzeczny. Z przypuszczeniem, że tak może być, spotkałem się u wybitnego polskiego ekonomisty i socjologa, którego usprawiedliwia to, że dużo czasu spędza za granicą. Rozważał on, czy nie przystąpić do kręgu doradców nowego rządu, ale już pierwsze odezwania się prezydenta Dudy pozbawiły go złudzeń.

Ze strony opozycji platformerskiej i tzw. liberalnych mediów najbardziej morderczym zarzutem ma być skojarzenie Kaczyńskiego z Putinem. Jakoś go to nie plami na honorze. Upomnienia przychodzące z bliższej i dalszej zagranicy świadczą, że nikt tam Polską za bardzo się nie interesuje. Mówią o upodabnianiu się do systemu rosyjskiego, co jest grubym błędem, bo w Rosji dominuje wzór monarchiczny i samodzierżawny, jakiego w Polsce nigdy po Piastach nie było, a to, co się teraz kroi, to jest staropolszczyzna, połączenie anarchii i przemocy, nadregulacji i bałaganu, państwo tatarskie, jak pisał Clausewitz, które zamiast leżeć nad Morzem Czarnym, leżało w Europie. Jeśli następuje uwschodnienie, to polega ono na ukrainizacji, bo z owego państwa tatarskiego na Ukrainie zachowało się więcej niż w Polsce. Nie zrozumie się zachodzącej przemiany, jeśli się nie weźmie w rachubę jednej z głównych tendencji, jaką jest ruch wyobrażeń w stronę archaizmów. Z punktu widzenia racjonalności politycznej wielopłaszczyznowa ukrainizacja jest nieszczęściem narodowym, a dla mojego i starszego pokolenia, pamiętającego lata 40. na wschodzie Polski, męczącym koszmarem. Kto 10 lat temu by się spodziewał, że obóz panujący doprowadzi do retroaktywnego braterstwa broni żołnierzy wyklętych i UPA?

Część Polski rzeczywiście odchodzi od zachodu, ale nie myślę o tym Zachodzie przez duże Z, lecz o Polsce zachodniej, piastowskiej, zbliżonej siłą faktów na dobre i złe do Niemiec. Nie ma to nic wspólnego z Putinem i znaną każdemu dziecku jego chęcią włączenia Polski do swego imperium.

Wydanie: 22/2016

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 5 czerwca, 2016, 16:27

    Jest jeszcze trochę mądrych, myślących ludzi w Polsce: Bronisław łagowski, Jan Widacki, Andrzej Walicki, Jan Engelgard, Agnieszka Wołk-Łaniewska itp. Ale do głównych mediów ich nie dopuszczą, bo tam MUSZĄ na polecenie Waszyngtonu dominować kłamstwa o Rosji, Ukrainie, Białorusi, Litwie itp. Chwała „Przeglądowi”, że udostępnia swe łamy (choć niestety rzadko) taki autorom. Jeszcze większa chwała redakcji „Myśli Polskiej” za stałe podejmowanie obiektywnie tych problemów.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 6 czerwca, 2016, 08:17

    Działalność ” firm czarnego piaru” doprowadziła do sytuacji, w której wolno wybierać między „paranoją a schizofrenią”.
    Pozostaje pytanie: do czego doprowadzi ta sytuacja? Do wojny? Trzeciej?
    Obserwując media w Polsce i Europie, odnoszę wrażenie, że trwa przygotowanie propagandowe do wojny z Rosją. A wojna jest konieczna dla zleceniodawców.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 6 czerwca, 2016, 21:05

      Staram sie byc optymista – tzn. w wojne nie wierze, bo zbyt wiele interesow gospodarczych laczy zachodnia Europe z Rosja. Natomiast polscy politycy raczej maja niewiele do gadania, sa po prostu pozytecznymi idiotami, ktorych zadaniem jest szarpanie Rosji za nogawki. Nikt ich chyba juz powaznie nie traktuje – ani w Rosji, ani na Zachodzie. Smutne jest to, ze po 27 latach od tzw. odzyskania wolnosci Polska jest (moim zdaniem) krajem o mniejszym znaczeniu na arenie miedzynarodowej niz np. za Gierka. Wtedy, w latach odprezenia, byla waznym pomostem miedzy Wschodem a Zachodem, w ciagu tamtej dekady Gierek spotkal sie z trzema kolejnymi prezydentami USA, przywodcami Francji, RFN i innych krajow, nawiazywano relacje gospodarcze. Czy dzis ktos wazny rozmawia powaznie z polskimi politykami, czy raczej przywoluje ich do porzadku, jak smarkaczy?

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Pinxit
        Pinxit 7 czerwca, 2017, 10:40

        No, byl w Polsce Obama, zeby sprzedac bron, i senator McCain- w tym samym celu. Nawet rozmawiali z nami powaznie…. o Rosji.
        W tym sensie wyraz „pomost” nabiera innego znaczenia.

        Odpowiedz na ten komentarz
  3. Anonim
    Anonim 13 lipca, 2016, 19:05

    „Jest jeszcze trochę mądrych, myślących ludzi w Polsce: Bronisław łagowski, Jan Widacki, Andrzej Walicki, Jan Engelgard, Agnieszka Wołk-Łaniewska itp.”

    Dodałbym także środowisko konserwatyzm.pl – A. Wielomski i in.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Jerzy Krajewski
    Jerzy Krajewski 6 czerwca, 2017, 21:00

    Ja, osobiście, występowałem przeciw przetrzymywaniu w areszcie Mateusza Piskorskiego, przywódcy jednej z partii politycznych w Polsce, na publicznej demonstracji w Warszawie rok temu. Pod logo Instytutu Legalizmu. Jerzy Krajewski

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy