Pałac bardzo zimowy

17 stycznia, w rocznicę dnia, kiedy to armia niemiecka przekazała Warszawę nowym okupantom, w godzinach wieczornych z Pałacu Prezydenckiego wyszła Platforma Obywatelska i oświadczyła zmarzniętym, ale oczekującym jakiegokolwiek komunikatu dziennikarzom, że przyszedł czas na wykupywanie miejsc na nowe reklamy wyborcze w rodzaju KACZYŃSCY TYLKO PREZYDENTEM.
Wchodziła do pałacu na 20 minut, ale ponieważ rozmowy się przeciągały, a mnie się zachciało spać, poszedłem do łóżka i za chwilę dopadł mnie sen. Sen o tym, że jest szturm na Pałac Zimowy. Obudziłem się zlany ciepłym potem, ponieważ mam nieoddychającą kołderkę, i pomyślałem, że właściwie to wszystko się zgadza. Zimę akurat mamy, pałac jest, niezadowolenie społeczne również, a Jan Maria Rokita gdyby zapuścił bródkę i zamienił pilśniowy kapelusz na kaszkiet, też by pasował jak ulał. Ale włączyłem radio i okazało się, że wszystko jest w normie, czyli że w normie nie jest nic. Mówi się cały czas o budżecie, cały czas o koalicji i cały czas o przyśpieszonych wyborach.
W tej sytuacji, pomyślałem, najrozsądniejszym politykiem ostatnich dni okazuje się pan przewodniczący Andrzej Lepper, który pierwszy zrozumiał, że z braćmi nic nie urobi, znalazł sobie biuro turystyczne w Chinach, o wdzięcznej, nic nikomu niemówiącej nazwie Liga Młodzieży Komunistycznej, znalazł oprócz siebie jeszcze czternaścioro podobnych do siebie polskich młodzieżówek i młodzieżowców, tu proszę się nie śmiać, ponieważ w Chinach, w niektórych kręgach, panuje długowieczność, w związku z tym i poseł Łyżwiński jest tam traktowany jak małolat, zapakował to całe towarzystwo w samolot i poleciał w tamte strony krzewić kulturę samoobrony w Chinach, by potem w zamian przenieść realny socjalizm na nasz prawicowy i kapitalistyczny grunt.
Wróci prawdopodobnie jeszcze bardziej opalony, ponieważ chodzą słuchy, że ma przenośne solarium, którego nie wyjmuje z podróżnej walizki, a za worek treningowy – bo wrócił wszak do boksu – służy mu liberalizm. I kiedy powróci do domu, to przynajmniej nie będzie tak zziajany jak reszta towarzystwa, która biegnie szykować się albo do nowych wyborów, albo do koalicji za friko.
Musi tylko uważać, przelatując nad Rosją, ponieważ Władimir Żyrinowski w związku z ptasią grypą chce strzelać do wszystkiego, co nad nią przelatuje.

Wydanie: 4/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy