Trzęsienia polityki

Sprawa iracka stała się klinem rozszczepiającym jedność euroamerykańską. Jak podają media, zarówno w Niemczech, jak i w Stanach Zjednoczonych wzmagają się wzajemne niechęci, skierowane w Europie przeciwko Amerykanom, zaś w Ameryce przeciwko Niemcom i Francuzom. Niemiecki „Der Spiegel” znalazł nawet amerykańskiego politologa, Todta, który w wywiadzie przewidział rychłą ruinę potęgi amerykańskiej. Z kolei w Stanach Zjednoczonych tak powszechna staje się niechęć wobec tzw. starej Europy, że bawiący w Ameryce na wymianę studenci niemieccy obsypywani są gorzkimi obelgami za stanowisko przyjęte przez kanclerza Schrödera.
Powiadają eksperci, że narastająca między starym i nowym światem nieprzyjaźń tym będzie miała poważniejsze obustronne konsekwencje, im dłużej miałaby trwać antyiracka wyprawa wojenna. Zarówno jedna, jak i druga strona zarzuca sobie brzydką interesowność postępowania. Słychać głosy w administracji Stanów Zjednoczonych ukazujące znaczne finansowe, ekonomiczne oraz związane z ropą naftową więzy łączące Francję z Irakiem. Francuzi replikują, że głównym motywem amerykańskiej wojowniczości jest chęć zagarnięcia roponośnych pól w Iraku. Słychać też głosy po obu stronach wyjaśniające, że szkody powstałe przez spór międzykontynentalny są dużo groźniejsze od wzajemnych oskarżeń. Efektem eskalacji międzypaństwowej różnicy zdań może być zarówno upadek prestiżu Rady Bezpieczeństwa, jak nawet rozszczepienie NATO. Na razie nie widać nadziei na rychłą likwidację wszystkich politycznych i ekonomicznych zatwardzeń, które wywołał spór, dodatkowo wzmocniony i zażegnięty przez fale pacyfistycznego ruchu rozlewające się niemal na całym świecie. Każda ze zwaśnionych stron uważa, że stoi za nią 100% racji na dziś, jutro i pojutrze. W ten sposób spór zapoczątkowany rezolucją ONZ numer 1441 olbrzymieje i zagraża jedności Zachodu.
Równocześnie stajemy się świadkami urastania w potęgę Chin, a także rosnącego nie tylko dla Azji niebezpieczeństwa wywołanego przez rosnącą agresywność Korei Północnej, która – inaczej aniżeli Irak – już dysponuje obecnie bronią nuklearną. Tym samym zmianie ulega równowaga wielkich sił na światowym teatrze.

19 marca 2003 r.

Wydanie: 13/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy