Gry podwórkowe

Gry podwórkowe

Uczniowie na wakacje. Rodzice na urlopy. Chłopi tuż przed żniwami wypatrują deszczu. A kibice? Poszerzyli wiedzę o kolejnym kraju afrykańskim. I oby nie była to jedyna korzyść z występu Polaków na mundialu. I temat, który mocno wpłynie na wakacyjne nastroje i rozmowy Polaków przy grillu. Trudno w to uwierzyć, ale oczekiwania kibiców przed wyjazdem do Rosji były ultraoptymistyczne. Według CBOS 18% Polaków liczyło, że nasza reprezentacja zostanie mistrzem, bądź wicemistrzem świata. 22% liczyło na mecz o trzecie miejsce. A 21% widziało drużynę Nawałki wśród ośmiu najlepszych drużyn świata. Na tle tak ogromnego hurraoptymizmu skromne 6% kibiców uważających, że nie wyjdziemy z grupy, mogło przed pierwszym meczem uchodzić za skrajnych defetystów, pozbawionych genu patriotyzmu. A po meczu z Senegalem za realistów i ekspertów piłkarskich. Na szczęście dla wszystkich ankietowanych piłka ma ten walor, że jest kompletnie nieprzewidywalna. Tak dalece nieprzewidywalna, że i nasi mogą zagrać ekstra mecz.

Chyba nikt ich teraz nie dopinguje tak bardzo, jak ci politycy, którzy skakali wokół reprezentacji, bo liczyli na jej mundialowe sukcesy. I firmy, które z prezesa PZPN, trenera reprezentacji i piłkarzy zrobiły znaki firmowe swoich produktów. Będzie sukces, będzie dobra sprzedaż produktów, które reklamują. A jak nie? Hejt, memy i kolejny dowód, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ.

Niestety, nawet na letnich urlopach będzie nam towarzyszyła polityka. Choć precyzyjniejsze jest inne określenie na to, co robi obóz zjednoczonej prawicy. Gry podwórkowe. Bez żadnych reguł i zasad. Przepisy zna tylko jeden człowiek. A jak mu coś nie pasuje, to zmienia graczy. Chętnych nie brakuje, bo nawet chwila na boisku warta jest upokorzeń.

Widownia oklaskiwała tę partyjną drużynę. A i drużynie podobało się łamanie reguł i bezczelność w obsadzaniu stanowisk swoimi ludźmi. Było poparcie ciągle licznej widowni, która liczyła na nowe mutacje 500+.

I tak przeleciały prawie trzy lata rządów ekipy, która nazwała się dobrą zmianą. Po rządach PO zmiana była oczekiwana. I nieuchronna. Ale czy akurat na takie zmiany czekano? Gołym okiem widać, że kurczy się baza poparcia dla rządzącej partii. Lato to dobra pora, by pomyśleć o tym, dlaczego znowu niewiele dobrego wyszło z wielkich obietnic. A przede wszystkim, co trzeba robić, by w Polsce było racjonalnie i mądrze. Dla wszystkich.

Wydanie: 26/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy