Bronisław Łagowski

Powrót na stronę główną
Bronisław Łagowski Felietony

Polak mały antykomunistyczny

W Łodzi działacze partii PiS zażądali od miejscowej filharmonii wykreślenia z repertuaru utworów Szostakowicza i Prokofiewa, ponieważ ci kompozytorzy byli laureatami Nagród Stalinowskich, zatem podpadają pod kategorię symboli propagujących totalitaryzm. Jeżeli ktoś na początku nie wiedział, co znaczy zapowiedziane kopę lat temu (przez Jarosława Kaczyńskiego) nadawanie „narodowi polskiemu tożsamości antykomunistycznej”, to teraz chyba już wie, a wkrótce będzie wiedział jeszcze lepiej. Jerzy Urban sformułował zwięźle („Nie”, nr 44/2015) ideę rozprawy politycznej, która jest do napisania.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Walter Laqueur: ostatnie dni Europy?

Spór o migrację toczy się w Polsce bez związku z tym, co napisano na ten temat w ostatnich paru dziesięcioleciach. Zaczyna się niemal od poznawczego zera. Polemiści nie biorą także pod uwagę pewnych treści głęboko tkwiących w polskiej tradycji. Wspomnę dwa jej składniki istotne, chociaż irracjonalne. Jeden to mit Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, skierowany jednoznacznie przeciw niebezpieczeństwu muzułmańskiemu. Obrazowo wyraża się w bardzo powoli słabnącej apologii „wiktorii wiedeńskiej” Jana Sobieskiego. Być może ten

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Okupacja pamięci

Oprócz wielkiej umowy społecznej, dzięki której istnieje państwo, w demokracji mamy jeszcze małą umowę społeczną odnoszącą się do wyboru władz. O ile źródła wielkiej umowy giną w mrokach historii i nie można powiedzieć, kto i kiedy ją wprowadził – jest bezimienna i bez daty urodzin – to mała jest tworzona przez konkretnych ludzi na oczach całego społeczeństwa. Jest zmienna, jawnie umowna i nierzadko w swoich założeniach rozstrzyga, jaka partia nie może wygrać. W demokratycznej Francji np. partia Front Narodowy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Potrzeba relatywizmu

W wydarzeniach historycznych możemy wyróżnić dwa wymiary: jednostkowe, subiektywne przeżycia ludzi objętych tymi wydarzeniami i polityczny sens. To brzmi może paradoksalnie, ale właśnie subiektywne przeżycia – ból, strach, inne cierpienia – stanowią rzeczywistość absolutną, niepodlegającą relatywizacji pod wpływem późniejszych wydarzeń. Inaczej rzecz się ma, gdy chodzi o polityczną stronę wypadków czy procesów. Fakty historyczne zmieniają sens wskutek porównań z innymi faktami, które nastąpiły później lub równocześnie, lecz nie zostały wzięte pod uwagę.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Wpływy i nieporozumienia

W lipcu przeczytałem w tygodniku „Do Rzeczy” artykuł głoszący, że koncern Agora ma poważne problemy finansowe i jego przyszłość jest niepewna, i drugi artykuł o tym, że Adam Michnik coraz bardziej traci wpływy. W poczekalni u fryzjera zobaczyłem czasopismo „W Sieci” z sierpnia poprzedniego roku, w którym także były dwa duże artykuły dowodzące, że Agora kaput, a Michnik traci wpływy. Nie jestem za bardzo oczytany w gazetach zwanych umownie prawicowymi, ale ile razy po którąś sięgnę, dowiaduję się, że Adam Michnik

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Morze Śródziemne wpada do Renu

Pewien deputowany francuski (Patrick Devedjian) powiedział niedawno: „Niemcy zabrali nam naszych Żydów, a oddają Arabów”. Jak widać, nawet we Francji, jednym z najszerzej otwartych krajów dla przybyszy, obecną politykę imigracyjną Unii Europejskiej postrzega się jako wymuszoną (do pewnego stopnia) przez Niemcy. Skoro autorytety rządowe i ekonomiczne w Berlinie mówią, że imigracja leży w interesie Niemiec, to nie jest oczywiste, że inne kraje Unii mają moralny lub inny obowiązek uczestniczenia w kosztach tego interesu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Europejskie wartości przeciw Europie

Tydzień temu pytałem, dlaczego spór o imigrantów przejawia się w tak nienawistnych słowach, skoro jego realna podstawa w Polsce jest mało znacząca. Nie ulega już wątpliwości, że jest to spór ideologiczny i realna strona sprawy mało się liczy. Po wysłuchaniu mów wygłoszonych ostatnio w Sejmie można stwierdzić, że premier Ewa Kopacz w imieniu swojej partii broni europejskich wartości, podczas gdy jej główny oponent Jarosław Kaczyński broni Europy. Nie miała racji pani premier, odsądzając Kaczyńskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Lunatyczna dobroczynność

Spór między zwolennikami i przeciwnikami przyjmowania przez Polskę migrantów stał się od początku nieprzytomnie emocjonalny. Toczy się on w tonie, jaki w życiu publicznym już przedtem się utrwalił, to znaczy w brutalnym, wulgarnym i świętoszkowatym. „Kościół przypomina, że pod postacią uchodźcy sam Chrystus puka do naszych drzwi”. To odpowiedź na ordynarny podobno język internetu. Zwolennicy przyjmowania uchodźców okazują swoim przeciwnikom niesłychaną wrogość: „W lustrze uchodźców zobaczyliśmy naszą [tj. polską] twarz. Nie tylko ksenofobiczną, rasistowską i islamofobiczną. Także

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Odwet religii

Czy grozi nam, że Polska stanie się państwem wyznaniowym? Ci, których uważa się za zwolenników takiego państwa, zapewniają, że nie wchodzi to w grę. Inni uważają, że pod wieloma względami III RP już jest wyznaniowa. Biskupi ingerują w wielką i małą politykę, niektórzy z nich w sposób niezwykle agresywny i nieraz wulgarny atakują nie grzechy, lecz rzekomych grzeszników, którymi według rozpoznań biskupów są zwolennicy niewłaściwej partii politycznej, sprzeciwiający się rozszerzaniu władzy Kościoła. Niewiele w państwie się dzieje niezależnie od woli księży.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Czy Europa tonie?

W towarzystwie katolików jestem agnostykiem, sceptykiem, wolnomyślicielem i, ogólnie mówiąc, niedowiarkiem. Miałem kiedyś sąsiada Araba, przemiłego pana, stąd wiem, że wśród muzułmanów czuję się chrześcijaninem. Między prawosławnymi odzywa się we mnie „wiara moich przodków” i jestem katolikiem. Żadna religia nie ma ze mnie wielkiej pociechy ani ja z żadnej. Gdy pojawił się projekt ratowania chrześcijan z Bliskiego Wschodu, zagrożonych tam eksterminacją przez islamskich fanatyków, nie potrzebowałem się zastanawiać. Ależ tak! Ratować! Przyjąć ich w Polsce i nie zwlekać!

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.