Jan Widacki

Powrót na stronę główną
Felietony Jan Widacki

Jak to na wojence ładnie…

Przykładów rozmaitych kabotyńskich okrzyków, manifestacji głupiej fanfaronady mamy w naszej historii dostatecznie dużo. Przykładów bezgranicznej głupoty też. W okresie pierwszego „karnawału Solidarności” w latach 1980-1981 też ich nie brakowało. Sprzyjała temu euforia masowego ruchu, który „ruszał z posad bryłę świata”, boć przecież wtedy sam Lech Wałęsa mówił – i to chyba szczerze – „Socjalizm – tak! Wypaczenia – nie!”. To z tego okresu znane są wypowiedzi niektórych liderów Solidarności, z których jeden chciał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Rok wyborczy

Rozpoczął się rok 2015, rok wyborczy, w którym Polacy będą wybierać prezydenta, posłów i senatorów. Za niespełna 10 miesięcy zorientujemy się, w jakiej Polsce i z jakim numerem żyjemy. Scena polityczna jakby ta sama od prawie 10 lat, ale przecież nie taka sama. PiS i Platforma trzymają się mocno jak Chińczyki w „Weselu”. Polityczna reprezentacja lewicy – nie bójmy się tego słowa na łamach lewicowego tygodnika – zdycha na naszych oczach. SLD za sukces może sobie poczytać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

O świętym Mikołaju

Do tradycji polskiej należy dawanie najbliższym w nocy z 5 na 6 grudnia upominków pod poduszkę. Małym dzieciom mówi się, że te prezenty przyniósł św. Mikołaj. Wiara w niego wyznacza ważną cezurę w życiu małego dziecka: mniejsze wierzą, że prezent naprawdę przyniósł im św. Mikołaj. Pierwszym stopniem w drodze do dorosłości jest utrata wiary w to, że prezenty przynosi św. Mikołaj, a nie rodzice. Co więcej, małe dzieci są przekonane, że prezenty dostaną, pod warunkiem że były grzeczne. Oczekiwanie na przyjście św. Mikołaja dyscyplinuje przynajmniej niektóre z nich.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Przyjaciel czy brat?

Znana anegdotka z czasów PRL: nauczycielka prosi ucznia pierwszej klasy o wymienienie przyjaciół Polski. Chłopczyk wylicza rezolutnie: NRD, Czechosłowacja, a potem jeszcze dodaje: Węgry, Rumunia, Bułgaria… – A Związek Radziecki? – dopytuje nauczycielka. – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel – odpowiada uczeń. Nauczycielka blednie. – Jak to nie nasz przyjaciel? – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel, to nasz brat – upiera się chłopczyk. Nauczycielka łapie oddech. – No dobrze, ale dlaczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Tandeta

Wszyscy jesteśmy już chyba zmęczeni polityką. Po nieudolnie zorganizowanych, ale przecież uczciwych wyborach samorządowych czeka nas jeszcze „stan wojenny”. Jarosław Kaczyński zamierza go wprowadzić w Polsce 13 grudnia, zapowiadając wyjście na ulice w proteście przeciw demokratycznym instytucjom i procedurom, czyli faktycznie przeciw państwu polskiemu, którego konstytucyjnych władz nie uznaje, odkąd z woli wyborców PiS straciło władzę. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie polityka dostarczy nam wiele emocji. Spróbujmy zatem choćby na krótko

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Kraków upadły moralnie

Niedziela, dzień wyborów samorządowych. Trwa cisza wyborcza. Przed udaniem się do urn liczni krakowianie idą jak zwykle do kościoła na mszę. Jest ich niemało, choć nie tak wielu, jak mogłoby się wydawać. Wedle statystyk, co niedzielę na mszę chodzi ok. 40% mieszkańców Krakowa. Tym, którzy stawili się na mszy, został odczytany list pasterski kard. Dziwisza. Metropolita zszedł ze swego pomnika w Rabie Wyżnej i zwrócił się do owieczek. Pisał o problemach z punktu widzenia kardynała najważniejszych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Święto Niepodległości?

Co dziś w Polsce można napisać o obchodach Święta Niepodległości? Może trzeba zacząć od przypomnienia rzeczy najprostszych i, zdawać by się mogło, oczywistych. Po pierwsze, niepodległość to nie jest stan, który po prostu sobie trwa, tylko ciągłe zadanie dla państwa i jego obywateli. Po drugie, 11 listopada obchodzimy symbolicznie odzyskanie przez Polskę niepodległości jesienią 1918 r., po 123 latach zaborów. Jest to data umowna. Już 30 października 1918 r. w Krakowie rozbrojono posterunki austriackie, 7 listopada w Lublinie ukonstytuował się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Konsulowie honorowi

Piotr Nisztor, podobno dziennikarz, w dodatku śledczy, znany z afer podsłuchowych, napisał we „Wprost” artykuł o konsulach honorowych. Samą instytucję uważa ten dziennikarz (?) śledczy za mocno podejrzaną. Najlepszym dowodem jest to, że jeden taki konsul podżegał kiedyś do zabójstwa teściowej, drugi zaś był antysemitą. Poza tym, jak odkrył tropiciel spisków Nisztor, konsulowie honorowi pełnią swoją funkcję za darmo, co więcej, na własny koszt. W tej sytuacji zdumiewające wydaje się mu, że wśród

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Życzeniowa polityka wschodnia

Nie dopuszczamy do świadomości faktów, które są trudne do pogodzenia z naszymi życzeniami i wyobrażeniami. Nie chcemy wiedzieć ani rozumieć, co naprawdę się dzieje za wschodnią granicą, chcemy tylko potwierdzenia tych życzeń i wyobrażeń.W polskich mediach euforia. „Ukraina poszła do urn”, „Ukraina zagłosowała za stabilizacją i zbliżeniem z Europą”, „Ukraina wybrała prozachodni kurs”, „Ukraina mówi NIE Putinowi” – to pierwsze z brzegu gazetowe tytuły. O wypowiedziach polityków w mediach nawet nie wspominam. Radość powszechna i entuzjazm. Niestety, znacznie większe niż na Ukrainie. W tym bezrefleksyjnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Trzecia liga?

Najpierw pojmano dwóch szpiegów. Stało się to wydarzeniem medialnym i oczywiście politycznym. Bo u nas to, co medialne, jest od razu polityczne. Chwytanie szpiegów należy do ustawowych zadań kontrwywiadu, więc jeśli wywiad istnieje, nic dziwnego nie ma w tym, że czasem szpiega złapie. Złapania szpiega zwykle się nie nagłaśnia, ale czasem tak się robi. Wtedy, gdy to z jakichś względów potrzebne państwu. Czasem to element gry służb specjalnych, czasem jest to potrzebne do celów politycznych. Bywa jednak, że nagłaśnianie takiego faktu nikomu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.