Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Wyborcy lewicy nie żyrują głupot

Pierwszą ofiarą rządów Platformy Obywatelskiej jest prezydent Komorowski, który słono zapłacił za wielorakie i często słuszne pretensje do władzy. Prezydent elekt Duda wycisnął z wyborów nie tylko wszystko, co mógł, ale jeszcze dostał sporą nadwyżkę – głosy części wyborców lewicowych, którzy uwierzyli w bałamutne zachęty SLD, że dla lewicy lepszy jest właśnie wybór Dudy. Rzekomo ma to otworzyć drogę do odbudowy Sojuszu. Niestety, to fałszywa diagnoza, będąca jeszcze jednym dowodem, że w SLD łatwiej przychodzi zbieranie podpisów, nawet

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Tak dalej być nie może

Tylko jednego po tych wyborach możemy być pewni. Tego, że już nic nie uratuje takiego modelu rządzenia państwem, jaki przez ostatnie lata prezentuje obóz władzy. Od prezydenta RP, aż po lokalne ogniwa PO i PSL. Styl wielkiego samozadowolenia i przekonania o swojej wyższości, wynikającej ponoć z jakichś zasług. Głównie z zasług poniesionych na polu walki… z Peerelem. Stąd też hasło: „Komorowski – prezydent naszej wolności”. Hasło piękne, ale bałamutne i nieprawdziwe. A na dodatek dla dużej części Polaków wręcz naigrawające

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Siła spokoju Komorowskiego

W polityce tylko z rzadka dzieje się coś, co ma znaczący wpływ na nasze życie w kolejnych latach. Teraz – jak sądzę – jest taki moment. Wybieramy prezydenta RP. I już nie ma żartów. Nie będzie koncertu życzeń. Teraz potrzebne są konkretne decyzje. Jednego kandydata dobrze znamy. Ba, większość obywateli obdarzała go dotąd ponadprzeciętnym zaufaniem i poparciem. Co więc się stało, że w ostatnich tygodniach tak mocno wyskoczył Andrzej Duda, pretendent z PiS? Atut świeżości z pewnością ma tu znaczenie, ale o niebo ważniejszy jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Łowienie wyborców

Baloniki, banery i busiki. Takie są symboliki tej rundy prezydenckiej kampanii wyborczej. Przykro to pisać, ale cóż zrobić z tymi bzdetami i bajerami, jakie przetoczyły się przez media? Większość Polaków obserwuje świat poprzez ekran telewizyjny. I mało komu chciało się iść na spotkanie z kandydatami. Można to tłumaczyć na wiele sposobów, ale na ich czele umieściłbym jeden, przeważający – zwyczajne lenistwo. Także umysłowe. Widzę przecież, jak mało komu chce się czytać dłuższe teksty. Z jednej strony, powszechne jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kłaniam się nisko wyzwolicielom

Żaden kraj należący do zwycięskiej koalicji nie zyskał w wyniku pokonania Niemiec tyle namacalnych korzyści co Polska. Tak na tych łamach pisał dokładnie 10 lat temu prof. Bronisław Łagowski. Przypominam te słowa, bo 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej obchodzimy w atmosferze prześcigania się polityków i mediów w absurdalnych opisach nieszczęść, jakie spadły na Polskę po 1945 r. Naczelną tezą spłodzoną przez polską prawicę jest głoszony przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego pogląd, że II wojna światowa zakończyła się w Polsce w 1989 r.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Nie Comey jest problemem

No i do naszych władz uśmiechnęło się malutkie szczęście. Po wielu dniach żebraniny James B. Comey, dyrektor FBI, zechciał złożyć samokrytykę. Zrobił to, co prawda, zamiast przeprosin, których żądali od niego wszyscy ważni ludzie z PO, od prezydenta Komorowskiego po TVN i gazety wspierające partię żywicielkę, ale wreszcie coś napisał i nasze władze mogły ogłosić w mediach, że jest sukces. A obywatele? Trudno im w ten sukces uwierzyć. Bo przecież widzą, nie pierwszy zresztą raz, że Amerykanie wiedzą, jak od nas brać pełnymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Polityka na grobach Wołynia

To, co się stało w Kijowie w czasie wizyty prezydenta Komorowskiego, nie jest niespodzianką. A jeśli nawet dla kogoś jest, to przede wszystkim dla polskich polityków i mediów. A stało się coś szokującego i we współczesnym świecie niemającego precedensu. W ukraińskim parlamencie jednomyślnie, i to w rekordowym czasie, bo w kilka godzin, bez jakiejkolwiek dyskusji, przyjęto ustawę, która głosi, że ludobójcy są bohaterami. Od teraz mordercy z Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zamiast do więzień trafią na pomniki. A jeśli ktoś będzie podważał ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Wspólnota bylejakości

Jeśliby zapytać Polaków, czego im najbardziej brakuje, gdy patrzą na partie polityczne rządzące naszym państwem, pewnie odpowiedzą, że po prostu nadziei. Brakuje wiary w to, że zmiana rządzących może przynieść coś sensownego. Że gdzieś w cieniu władzy, w opozycji jest ktoś, kto daje choć trochę nadziei na zmianę jakościową. Gołym okiem widać, że nie ma dziś w Polsce partii nadziei. Takiej partii, która nie ogłosi, że przewróci stolik i wszystko zacznie od nowa. I nie napisze prawa od nowa. Nie obniży podatków, obiecując

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Katastrofa bez konsekwencji

Solidarni w żałobie. Tak napisaliśmy pięć lat temu na okładce naszego tygodnika. Zaledwie kilka godzin po katastrofie pod Smoleńskiem. Uważaliśmy, że w tym strasznym momencie najbardziej potrzebna jest ludziom solidarność. Że może ona być, choć na jakiś czas, mocniejszym spoiwem. Że bezsens tylu śmierci może dać choć tyle, że jako Polacy będziemy wobec siebie bardziej otwarci. Niestety, tego klimatu starczyło tylko na kilka pierwszych dni. A potem było już tylko gorzej. I gorzej. Pięciu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Przejechali Amerykanie przez Polskę

To nie było budujące widowisko. Prężący muskuły Amerykanie przejechali przez Polskę po ćwiczeniach w Estonii. Jechali nie pierwszy raz, ale po raz pierwszy w tak medialnie wyreżyserowany sposób. Mnóstwo kamer i relacje na gorąco miały napędzić tłumy. I zainteresowanie oczywiście było. Ale głównie wśród dzieciarni i tych, którzy tak kochają wojsko, że śpią z plecakiem pod głową. Organizując ten spektakl, władze państwowe chciały nam coś pokazać. Ale co? Siłę tkwiącą w amerykańskich opancerzonych wozach bojowych? Solidarność USA z Polską w obliczu zwiększającej się histerii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.