Jerzy Domański
Pożegnanie Kresowiaka
Odszedł płk Jan Niewiński, ps. „Sokół”. Ostatni dowódca samoobrony polskiej ludności na Kresach Wschodnich w czasie II wojny światowej. Na cmentarz w podwarszawskich Pyrach odprowadziliśmy w ostatnią drogę człowieka wielkiego formatu. Komendanta placówki AK i Polskiej Samoobrony Kresowej w Rybczy na Wołyniu, oficera Wojska Polskiego, wieloletniego przewodniczącego Kresowego Ruchu Patriotycznego. Do ostatnich dni życia walczącego o upamiętnienie tych, których pomordowano na Kresach. Niestety, nie doczekał pomnika Ofiar Ludobójstwa ani cmentarzy godnych pamięci ofiar. Bo prawa
TVP – skalp czy skarb
Z telewizją publiczną wszyscy mamy kłopot. Z wyjątkiem tych, którzy ją rozwalili. Czyli polityków wszystkich opcji rządzących Polską po 1989 r. Wśród łupów zdobytych przez polityków media publiczne są z pewnością na pierwszym miejscu. A skalp mediów publicznych, czyli TVP, Polskiego Radia i PAP, powiewa nad siedzibami aktualnie rządzących partii. Są oczywiście różnice między tym, jak to robiono za czasów SLD, a później PiS, czy teraz PO i PSL. Najbrutalniej z tymi mediami postąpiło PiS. Tuż po objęciu władzy w gangsterski sposób zmieniło
Wielki Ed
Gdyby zebrać nawet kilka wyjątkowo barwnych życiorysów, i tak by nie starczyło na ten jeden. Życie Edwarda Brzostowskiego wymyka się bowiem zwykłym opisom. I gdyby nie obawa, że widzowie mogą nie wierzyć, ile można zrobić w ciągu 80 lat, byłby to gotowy scenariusz serialu telewizyjnego. Największe dzieło Brzostowskiego to IGLOOPOL. W latach 70. dostał zadanie uratowania chłodni zatrudniającej 220 osób i tak później się rozpędził, że w ostatnim roku PRL spółka akcyjna IGLOOPOL z siedzibą w Dębicy zatrudniała 120 tys. pracowników
Historia pogoni fałszerzy
Niby wiele je dzieli, ale jest coś, co PO i PiS mają wspólne. To polityka historyczna. Piszą ją obie partie z taką bezczelnością wobec faktów, jakby planowały rządzić w Polsce jeszcze dziesiątki lat i miały czas na zbudowanie nowych mitów. Polaków, czyli adresatów tej wielkiej operacji fałszowania historii, politycy prawicowi traktują jak niedorozwinięte dzieci, którym można wmówić wszystko. Bo jedni są za głupi, by odróżniać propagandę od faktów, a większość i tak można zastraszyć zarzutami, że skoro nie popiera nowej wersji historii, to służy
Kuglarski wolny rynek
W tej coraz bardziej popapranej wersji kapitalizmu, jaka przetacza się przez świat, wisi nad nami monstrum zwane wolnym rynkiem. Słowa o tym, jak cudownie jest, że o wszystkim decyduje właśnie wolny rynek, są nam wtłaczane do głów od rana do nocy. Skutecznie. Ale gdy człowiek otworzy oczy i trochę się rozejrzy, zobaczy, jak bardzo bałamutne są te słowa. Bo czy można nazywać wolnym rynkiem takie relacje, jakie są dziś na świecie między ludźmi? I między instytucjami? Toż to nie wolny rynek, ale zwykła hucpa.
Rozmowy zamiast armat
Najpierw głosili, że rozmowy z Putinem w sprawie Ukrainy są bez sensu. Że zamiast rozmawiać, trzeba Ukraińcom wysyłać broń. Dużo nowoczesnej broni. Bo im więcej, tym koszty wojny dla Rosji większe. Tak jakby wojna nie dławiła ukraińskiej gospodarki i nie groziła bankructwem państwa. Wojenny scenariusz miałby szansę realizacji, gdyby wydarzenia zależały od tej części polskich polityków i mediów, która najlepiej się czuła, wizytując Majdan i obiecując gruszki na wierzbie. Na szczęście siła tych turystów wojennych sprowadza się do mało mądrych,
Zgrana twarz rządu Kopacz
W czasach gdy minister pisze kuriozalną, za to swoją wersję historii, a politycy, tak żarliwie wspierający na Majdanie część Ukraińców, nie przekazują im później na przeżycie złamanego grosza ze swoich apanaży, Platforma Obywatelska przeprowadza zadziwiającą operację. I to od razu na kluczowej postaci tej partii, czyli Ewie Kopacz. Od paru dni, już oficjalnie, twarzą jej rządu jest Michał Kamiński. Człowiek, który dla swoich licznych politycznych mentorów robił nawet więcej, niż mogli się spodziewać. Zwykle nie byli oni na tyle grymaśni,
Roszczeniowcy pogonią kumotrów
Oj, niedobrze. Tak ładnie wszystko już było poukładane. Projekt o nazwie PO, skupiający zjednoczone siły od prawa do lewa, szykował się do kolejnych wygranych wyborów. Bo jakże oddać kurę znoszącą partii i jej ludziom złote jajka w obce ręce? Ręce oszołomów smoleńskich, którzy by jeszcze kogoś za ten niebywały bałagan zamknęli? Albo populistów, którym w głowie tylko podwyżki i prawa pracownicze? Mało to własnych ludzi mają do wyżywienia w PO i PSL? Z naddatkiem. Aż tylu, że nie ma już wolnego placu dla obcych. A im bliżej wyborów,
Polityka na oświęcimskiej rampie
Wywracanie historii do góry nogami jest zawsze fatalnym pomysłem. A kiedy robi to urzędujący minister spraw zagranicznych, odium spada nie tylko na niego, ale i na kraj, który reprezentuje. Wypowiedź Grzegorza Schetyny, że obóz koncentracyjny w Oświęcimiu wyzwalali żołnierze ukraińscy i to oni otwierali obozowe bramy, jest tak żenująca, że wstyd byłoby milczeć. Za duży to kaliber polityka i zbyt boleśnie dotknął czułego miejsca w naszej historii. Nawet jeśli Schetyna zajęty opozycją miał w młodości zbyt mało czasu na edukację, to jednak są granice
Jak kłamali, tak kłamią
Roszczeniowi górnicy ogłupiani przez cynicznych związkowców nie potrafią docenić łaskawości rządu, który zamiast ich wyrzucić na bezrobocie jak wcześniej tysiące innych, proponuje im wysokie odprawy. Z nieznanych rządowi powodów górnicy, zamiast wziąć te pieniądze, wolą pracować. I desperackimi strajkami próbują obronić swoje miejsca pracy, czyli kopalnie. Ich zachowanie jest tak odległe od standardów obowiązujących w świecie polityki i wśród ludzi mających synekury urzędnicze z nadania politycznego, że jeden z rządowych negocjatorów uznał zachowanie górników za pajacowanie.






