Historia pogoni fałszerzy

Historia pogoni fałszerzy

Niby wiele je dzieli, ale jest coś, co PO i PiS mają wspólne. To polityka historyczna. Piszą ją obie partie z taką bezczelnością wobec faktów, jakby planowały rządzić w Polsce jeszcze dziesiątki lat i miały czas na zbudowanie nowych mitów. Polaków, czyli adresatów tej wielkiej operacji fałszowania historii, politycy prawicowi traktują jak niedorozwinięte dzieci, którym można wmówić wszystko. Bo jedni są za głupi, by odróżniać propagandę od faktów, a większość i tak można zastraszyć zarzutami, że skoro nie popiera nowej wersji historii, to służy wrażym interesom. Jakim interesom służy Instytut Pamięci Narodowej, widać i czuć każdego dnia. Widać zwłaszcza lawinowy wzrost hagiograficznych opracowań na temat tzw. żołnierzy wyklętych. Może z nimi konkurować tylko Kamil Durczok. I pomyśleć, że dokładnie 70 lat temu na polskiej ziemi trwała jedna z najkrwawszych operacji II wojny światowej. W drodze do Berlina armia radziecka i polskie wojsko wyzwalały kolejne miejscowości za cenę tysięcy ofiar. Cmentarze na zachód od Wisły są pełne bezimiennych najczęściej grobów. Ale nad tym panuje w Polsce grobowa cisza. Żywa pamięć pozostała jeszcze w najstarszych. Na szczęście ta pamięć rodzinna i międzypokoleniowa jest. I jest ważniejsza, trwalsza od kolejnych wersji IPN. Gdy prezydent RP, premier i parlament wymazują tamte wydarzenia i ówczesne ofiary z pamięci narodowej, jest mi po prostu za nich wstyd.

Na szczęście istnieje skuteczna metoda zatrzymania fałszerzy. Zbliżają się wybory. Nie ma więc powodu, by znowu wybierać między większym lub mniejszym kantem. Ci, którzy wbrew oczywistym faktom nie potrafią uszanować żołnierskiej daniny krwi, nie mają moralnych kwalifikacji do przywództwa. Apologia tzw. wyklętych i głucha cisza nad ofiarą żołnierzy, którzy szli ze Wschodu, nie daje tym politykom mandatu, by reprezentować tych, dla których ważna i droga jest tamta żołnierska historia. Jeśli więc prezydent gloryfikuje tzw. wyklętych, a zupełnie zapomina o ich ofiarach, to świadomie odcina się od dużej części Polaków. A że prezydent lubi staropolskie powiedzenia, można tylko napisać, że jak Kuba Bogu, tak…

Wydanie: 10/2015

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

  1. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 3 marca, 2015, 05:27

    Wydaje mi się że PO i PIS więcej łączy. Uległość wobec instytucji Kościoła Katolickiego chociażby. Stosunek do Radia Maryja i przyzwolenie na tę unikalną w Europie antysemicką stację radiową.
    Także polityka zagraniczna i jej całkowite podporządkowanie interesom USA. /patrz sprawa więzienia CIA/.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Wojciech Kaźmierski
    Wojciech Kaźmierski 4 marca, 2015, 08:29

    Prezydent Bush (młodszy) oszukał swoich wyborców, twierdząc, że Irak posiada broń atomową i chemiczną i tym twierdzeniem uzasadnił wojnę z Irakiem. Mimo tego oszustwa został wybrany ponownie.
    Polscy politycy też oszukują swoich wyborców ale z tego powodu nie będą, niestety, nie wybrani.
    Wyborca kieruje się przede wszystkim wiedzą otrzymaną u masmediów a te, zamiast informować, zajmują się propagandą. Szczególnie zajadle uprawia się w Polsce propagandę antyrosyjską.
    W ramach tej propagandy nie ma miejsca dla żołnierzy radzieckich, którzy wyzwalali Polskę – (wg danych rosyjskich na terenie dzisiejszej Polski zginęło ponad pół miliona) – nie da się widać pogodzić tych ofiar z dzisiejszą zmasowaną i ogłupiającą propagandą przeciwko dzisiejszej Rosji.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. waldi
    waldi 12 marca, 2015, 08:04

    Prawda i tak broni się sama. Żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, którzy gonili faszystów od Lenino do Berlina a później jeszcze przelewali krew o utrwalenie w kraju pokoju, mogą tylko z politowaniem i z góry patrzeć się na zabiegi styropianowych bohaterów.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy