Władza w żałobie

Odetchnęliśmy od polityków, bo programy telewizyjne zdominował pejzaż po tragedii. Uwolniliśmy się na krótko od agresywnego jazgotu, od aroganckich bądź rozmodlonych w świetle jupiterów twarzy, odgrywających dla nas skupienie modlitewne nie gorzej niż Adamczyk kreujący Karola Wojtyłę. Szkoda, że wymiotło ich z ekranów tak wielkim kosztem. Czy nie można by ustalić, że piątek będzie w TV i mediach w ogóle dniem bez mięsa politycznego?
Okazało się, że możemy nie oglądać tych gęb, a targi, korumpowanie partii i ich wodzów przestały się dla nas liczyć. Dla nas tak, ale uwaga: ONI w tym czasie nie próżnują. Nie łudźmy się, knują, przepychają po cichu swoje poronione projekty, bo mają wstręt do aborcji tak wielki, że nie zabiją poczętego życia najgłupszego nawet pomysłu, jeśli tylko może IM dać większą władzę.
Ta katastrofa spadła ekipie PiS-owskiej z nieba.
Mogli pokazać, że robią coś pożytecznego, za coś są odpowiedzialni, decydują, jeżdżą, a wszystko w dobrej sprawie. Gdyby nie to dramatyczne wydarzenie, ukisiliby się w swoich cynicznych koalicjach, matactwach, lustracjach itd.
W związku z zawaleniem się dachu hali wystawowej mieliśmy okazję oglądać akcję ratowniczą bohaterskich strażaków, policjantów, wojska i służb ratujących ludzi uwięzionych pod żelastwem i bryłą lodową. Słuchaliśmy wypowiedzi na żywo i ze studia. Jak zwykle w takich przypadkach można było zobaczyć dziennikarzy i reporterów relacjonujących przebieg wydarzeń z wielką kulturą, jak redaktor w TVN 24. Miał wyczucie sytuacji, widział ludzi, komentował akcję z przejęciem, ale bez taniego sentymentalizmu. Dostrzegł także symbol, ciche gołębie siedzące na resztce dachu, czekające na swoich właścicieli, którzy może nigdy nie wrócą.
Oglądaliśmy jednak i takich, którzy ciągnęli za język cudem odratowanych, w panicznym lęku zasłaniających oczy i uszy, pytali ludzi w szoku: jak tam było? Słyszał pan krzyki, co ludzie robili? Jęczeli? Była pani obecna, gdy dach runął, proszę nam opowiedzieć…
Nowy prezydent ogłosił żałobę narodową. Żałowaliśmy, że to nie Kwaśniewski jest w tej ciężkiej chwili głową państwa. Z pewnością w krótkim wystąpieniu ogłaszającym żałobę nie mówiłby tyle o pieniądzach. „Jak już państwo wiecie, Kancelaria Prezydenta przeznaczyła jeden milion”, premier także milion, a jak zajdzie taka potrzeba, to przeznaczymy więcej. O tych milionach poinformowały wcześniej wszystkie newsy, dzienniki, wiadomości. To klasyczne pranie mózgu miało nam uświadomić, jaki dobry jest pan prezydent i pan premier, jak dużo dają rannym i rodzinom ofiar. Nie dajmy się nabrać! Oni nikomu nic nie dają, nie wierzcie im, to dajemy MY – NARÓD, my – ludzie płacący podatki. Kancelarie i cała ta rzesza urzędników utrzymywana jest z naszych pieniędzy. To nie wielkie serce i wielka łaska. Wielkie serce mają emeryci, renciści i ludzie niezamożni, wysyłający z cienkich dochodów datki na pomoc. Oddający krew, ślący SMS-y.
W Zakopanem odbywał się właśnie konkurs skoków. Adam Małysz powiedział tylko parę prawdziwych zdań świadczących o jego wielkiej wrażliwości i umiejętności współodczuwania. Kibice słuchający go, a także ludzie w domach oglądający program, mieli łzy w oczach. Kibice w milczeniu oglądali skoki. Ta cisza, brak dopingu, świadczyła o ich uczuciach.
Prezydent natomiast musiał nawijać o milionie. Nie chodzi przecież o talent krasomówczy, ale o umiar w ważnej chwili. Piszę ten felieton jeszcze w dniu żałoby, ale ukaże się on, gdy oficjalna żałoba przeminie, a wtedy się okaże, że pompatyczne deklaracje solidarności z narodem, z rannymi, z rodzinami ofiar zabitych, obietnice zmian na lepsze są obietnicami bez pokrycia w działaniu. Zacznie się znów codzienny syf polityczny.
Przez media przewija się naiwna wiara dziennikarzy w to, że narodowe traumy, takie jak śmierć polskiego papieża, powódź, pożar czy zawalenie dachu, łączy nas i ulepsza. To pobożne życzenie. Być może jest to cząstkowa prawda w odniesieniu do zwykłych ludzi, ale nie do polityków, bo często są to cyborgi nastawione na cel. Bywa, że na: cel! pal!
Nie łudźmy się więc, że PiS przestanie dawać łapówy w postaci wypasionych stanowisk, fuch w tych wszystkich kretyńskich ciałach, jakie mnożą się odwrotnie proporcjonalnie do narodowego przyrostu naturalnego, czyli przyrastają szybciej niż nowi obywatele.
Urząd antykorupcyjny powinien zająć się w pierwszej kolejności zjawiskiem korupcji politycznej. Bo czyż nie jest korupcją dawanie w łapę stanowisk notorycznym nieukom, typom będącym na bakier z prawem, nieprzygotowanym do rządzenia, wywyższonym przez przypadek, forowanie ich bez troski o nasze państwo? Dobro państwa, dobro wspólne znikło w tych targach, nie widać go na horyzoncie. Zeszło do podziemia.
W czasie żałoby udało się PiS cichcem zamienić świetnego i obiektywnego Zolla, który zaskarżył wprowadzoną bezprawnie ustawę medialną do Trybunału Konstytucyjnego, na bardzo miernego Kochanowskiego, który obiecał, że ten wniosek wycofa. W programie Lisa bliźniak prezydenta miał czelność powiedzieć, że „decyzja prof. Zolla wynika z jego opcji ideowej, a nie z kwalifikacji prawnych”. Ta wypowiedź najlepiej świadczy o klasie mówiącego. Za chwilę zacznie się wymiana sędziów Trybunału Konstytucyjnego na swoich. Wtedy bracia będą mogli swobodnie wprowadzać swoje porządki. Surowe prawa moralne miast respektowania prawa konstytucyjnego. O tym zaś, kto jest moralny, zadecyduje bliźniacze kacze ego. Czysty relatywizm niemoralny. Był już w historii doradca pewnego malarza, miłośnika swastyki, który mawiał: o tym, kto jest Żydem, decyduję ja.
Radzę przeczytać zamieszczony w „Newsweeku” tekst wybitnej dziennikarki Krystyny Jagiełło o początkach faszyzmu w Niemczech: „Kryzys parlamentarny, nagonka na lewicę i rozpisanie nowych wyborów. Hitler obiecał odnowę moralną i dbanie o los szarego człowieka”, „Chciał władzy bezwzględnej, więc bezwzględnie do niej dążył”. Autorka nawet słowem nie wspomina o podobieństwach, narzucają się same.
Naród powinien być czujny, gdy władzę obejmują ci, którzy zamiast konkretnych działań dla rozwoju państwa częstują społeczeństwo łamaniem konstytucji, wprowadzaniem wątpliwych ustaw, a wszystko to opakowane jest w szeleszczący złoty papierek odnowy moralnej.

 

Wydanie: 6/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy