Felietony
Mała martyrologia
W moim felietonie sprzed paru tygodni nie było żadnych insynuacji pod adresem Henryka Wujca; była otwarta krytyka. (Poruszając tam również sprawę lustrowania Wałęsy, którego wcześniej mimo wszystko broniłem, napisałem en filigrane [między wierszami] nie więcej, niż wyczytałem w wielu publikacjach solidarnościowych). Chciałem pod względem wulgarności dostosować się do stylu Henryka Wujca (“pies im mordę lizał”), ale na szczęście nie potrafiłem. Z niejakim zdziwieniem dowiaduję się, że pomnik wystawiony w Biłgoraju byłemu powiatowemu sekretarzowi i członkowi KC PZPR
Z oddali lepiej widać
Odszedł Jerzy Giedroyc – Wielki Polak, Człowiek Niezłomny, Redaktor. Miał bezprecedensowy wpływ na życie intelektualne Polaków w ostatnim półwieczu. Liczono się z Jego opiniami, co wcale nie znaczy, że robiono to, co radził. Był jednoosobową instytucją, z niczym nieporównywalną, nie mającą odpowiednika w całej naszej historii. Udała Mu się rzecz nadzwyczajna. Mariaż polityki i kultury. W Maisons Laffitte pod Paryżem skupił wokół siebie ludzi niezwykłych. Ich praca przyniosła imponujący dorobek. Ponad 500 tomów Biblioteki
Coś się stało
Góra urodziła mysz. Zapowiadano nam, że obchody 20. rocznicy podpisania Porozumień Gdańskich w 1980 r. staną się ważnym, być może wręcz promieniującym na całą Europę, wydarzeniem. Nie stały się jednak. Niewykluczone, że również dlatego, iż przez cały czas celebrowania tej rocznicy nikt nawet nie wspomniał, z kim to właściwie strajkujący stoczniowcy podpisywali te porozumienia? Bo przecież prawdziwym fenomenem w ówczesnych warunkach było nie tylko to, że robotnicy stoczni przystąpili do negocjacji z władzą, ale także to, że władza negocjowała ze strajkującymi. W ten sposób
Lustracja trumny
Zmarł, w bardzo późnym wieku, wielki polski pisarz – Wojciech Żukrowski. Zostawił po sobie kilkaset stron prozy będącej jednym z fundamentów języka polskiego, zostawił także ważne dla swojego, i następnych pokoleń, artystyczne dokumenty tragicznych zmagań wojennych, zostawił cudownej piękności książki dla dzieci. Wojciech Żukrowski miał wielu przyjaciół, admiratorów jego twórczości, wielu osobom udzielił pomocy, ale chodził w życiu różnymi drogami. Niektóre polityczne ścieżki jego życia zaprowadziły
Supertowar radnej Kiepskiej
Wróciłam ze spokojnych gór na mazowiecką nizinę, a tu wszystko po staremu. Pewien chłoptaś zerwał znajomej złoty łańcuszek w tramwaju, synowi innej koleżanki trzech supermanów w autobusie zagroziło żyletką, oddał więc, słownie, jedenaście złotych. Znanej dziennikarce otwarto trzy zamki w drzwiach wejściowych, uratowała ją przed kradzieżą i może czymś gorszym (bo spała nieboga w domu) mocna zasuwa, zamknięta od środka. Nie będę straszyła dalej, bo i tak wszyscy się boją. Człowiek ma prawa człowieka, więc chyba ma, do jasnej cholery, prawo
Polityka we mgle
Premier Buzek wygłosił pogląd, w jego obozie politycznym oczywisty, że do osiągnięć “Solidarności” należy także zburzenie muru berlińskiego, czyli zjednoczenie Niemiec. Ta wypowiedź, należąca już do liturgii nowej drętwej mowy, uświadamia nam, jak bardzo powierzchowne i mylące wyobrażenia o stosunkach międzynarodowych panują wśród polskich, a zwłaszcza solidarnościowych, polityków. Przewidywano, że uniezależnienie się Polski od Związku Radzieckiego i odrzucenie systemu realnego socjalizmu musi spowodować upadek NRD i zjednoczenie Niemiec. Był to z góry znany koszt
Zjedli kiełbasę wyborczą
Za kilkadziesiąt godzin na murawę stadionu w Sydney wyjdą uczestnicy olimpiady. Mająca już ponad sto lat idea barona Pierre’a de Coubertina, święci coraz większe triumfy. Jest kapitalnym wydarzeniem nie tylko sportowym, ale też medialnym i politycznym. Transmisje telewizyjne z zawodów przyciągają przed telewizory miliardy widzów, którzy obserwują i oceniają każdy ruch sportowców. I choć dla sportowców sam udział w igrzyskach jest już nobilitacją, gdyż aby wyjechać do Sydney, musieli wygrać rywalizację z wieloma konkurentami, to na olimpiadzie chcą czegoś
Straszne pytanie
Uczestniczyłem niedawno w ciekawej debacie na temat Sierpnia 1980 r. z okazji dwudziestolecia porozumień. Każda taka dyskusja bywa okazją do wystąpień pochwalnych wobec ludzi, którzy potrafili przełamać opór władzy i doprowadzić do zorganizowania i zalegalizowania potężnej siły społecznej, jaką stała się “Solidarność”. Podobnie było i tym razem w nowo utworzonej przez Ryszarda Bugaja instytucji dyskusyjno-badawczej przy Nowolipkach. Zaproszeni goście mieli na ogół solidarnościowy rodowód, przeto przeważały wspomnienia i tezy pochwalne wobec wydarzeń sprzed dwudziestu
Czas kultury?
W jednym z telewizyjnych sprawozdań z kampanii prezydenckiej usłyszałem, że nadchodzi oto dla ludzi kultury “ich czas”. Nie muszę tłumaczyć, że takie zdanie w ustach prezydenta walczącego o reelekcję jest miodem na moje serce. Kilkakrotnie pisałem już na tym miejscu, że ubiegający się o urząd prezydencki kandydaci mówią o wszystkim, tylko nie o kulturze i jej problemach. Urzędujący obecnie prezydent zaczął swoją pierwszą kadencję od ustanowienia “Prezydenckiej Karty Kultury”, dokumentu pełnego dobrych intencji, z którego jednak nic nie wyszło. Karta ta najpierw przyjęta
Testament Września
Przy okazji obchodów 20-lecia Sierpnia dziennikarze często pytali młodych ludzi, którzy wówczas przyszli na świat, o to, z czym im się ta rocznica kojarzy. Dla większości pytanych była to już tylko zamierzchła historia. Mało kto potrafił wyjść poza obiegowe frazesy. Takie są konsekwencje nie tylko upływu czasu, ale przede wszystkim sposobu, w jaki traktujemy wydarzenia historyczne, nawet te najważniejsze. Ściąganie z pomników i babranie się w niezliczonych pomówieniach powoli staje się, jeśli nie polską normą, to ciężką chorobą. Coraz







