Felietony
Więcej biedy – mniej wolności
Strefa ubóstwa w naszym kraju znowu drastycznie się zwiększyła. W 1999 r. nastąpił kolejny wzrost liczby osób bez pracy (stopa zarejestrowanego bezrobocia przekroczyła już 12%!). Większa była niż w poprzednich latach liczba pracowników osiągających w gospodarce narodowej wynagrodzenia niższe od przeciętnego w skali krajowej. Więcej też mieliśmy emerytów i rencistów otrzymujących świadczenia poniżej przeciętnej renty i emerytury. Pogłębiła się rażąca dysproporcja między dochodami poszczególnych grup ludności. Są to tylko niektóre informacje o degradacji socjalnej
Kryzys demograficzny konsekwencją samorozgrzeszenia
W poprzednim felietonie napisałem, iż jedną z poważnych przyczyn obserwowanego nie tylko w Polsce kryzysu demograficznego jest zanik skuteczności misji duszpasterskiej Kościoła katolickiego. Spróbuję przyjrzeć się temu zjawisku nieco bliżej. Prawie od zarania swej egzystencji Kościół chrześcijański dopuszczał bezgrzeszność stosunków seksualnych w małżeństwie podejmowanych tylko z zamiarem prokreacyjnym. Stąd wszelkie środki antykoncepcyjne, bądź inne sposoby niedopuszczania do osiągnięcia celu prokreacyjnego, były traktowane jako dzieło szatana, a korzystanie z nich traktowano jako grzech śmiertelny.
Skamielina
Jesteśmy świadkami sprawy dość niesłychanej, a równocześnie – obawiam się – sięgającej do najgłębszych trzewi naszego narodowego myślenia, naszych zapatrywań moralnych i historycznych. Oto więc w piśmie “Nasz Dziennik”, związanym, jak wiadomo, z “Radiem Maryja” i środowiskiem księdza Rydzyka, ukazał się jeszcze w grudniu ub. roku artykuł niejakiego Edwarda Staniewskiego poświęcony osobie nieżyjącego już od 1991 r. członka KOR-u, a także przewodniczącego nielegalnej wówczas PPS, literata Jana Józefa Lipskiego. W artykule tym
A mury runą?
Stało się, o czym mruczano od zeszłego roku. Rząd RP wypowie umowy o ruchu bezwizowym z 15 państwami. Szkopuł w tym, że są to kraje nam geograficznie i gospodarczo bliskie, tak zwanego byłego bloku wschodniego. W zeszłym roku, korzystając z mandatu poselskiego, zapytałem pana ministra Geremka, czy prawdziwe są plotki o wznowieniu wiz do Białorusi, Rosji, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Gruzji, Kirgistanu, Tadżykistanu, Mołdawii, Turkmenistanu, Macedonii, Mongolii, Kuby, Bułgarii, Rumunii, a nawet Ukrainy. Pan minister z właściwą sobie galanterią, lekko
AIDS – zemsta natury
AIDS nie ma nawet 20 lat! Upiór zarazy wyłonił się z dżungli i zastąpił poczciwy syfilis. Ale syfilis poczciwy nie był i trwało stulecia, zanim na tę “francuską chorobę” znaleziono skuteczne lekarstwa. Nawiasem mówiąc, w przedrewolucyjnej Moskwie funkcjonowała tabliczka “warszawskij doktor”, oznaczająca wenerologa leczącego kiłę w sposób bezbolesny. Ja, oczywiście, tam wtedy być nie mogłem, opowiadał mi ojciec. Nie wiem, czy syfilis był nazywany w swoim czasie “karą bożą”, pewnie tak. Chrześcijaństwo, które na wszystko, co dotyczy seksu,
Będzie ciężko
Mamy dwutysięczny rok, a w koalicji i rządzie wszystko po staremu. Premier ciągle uśmiechnięty, nadal nad wszystkim – oczywiście poza własnym rządem i koalicją – panuje. Rzadziej tylko mówi, ale to i lepiej, bo przecież prawie wszystkiego, co obiecywał i deklarował, nie spełnił. Krzaklewski również nadal panuje, ale już tylko nad pierwszym rzędem ław sejmowych i to też nie do końca, bo Piłka czasami mu odskakuje. Balcerowicz wciąż zapewnia nas, że chodzi mu o dobro podatnika, nie mówi tylko, czy tego z Unii Wolności, czy z Unii Europejskiej. Zespolona wetem
Klasa marnotrawna
W tych dniach najłatwiej nawiązać rozmowę – w autobusie, w biurze czy w poczekalni – na temat wielosettysięcznej odprawy, jaką prezes i zastępca prezesa Zarządu Polskiego Radia otrzymali w zamian za przedterminowe zwolnienie ich ze stanowisk. Ta odprawa jest o tyle zgodna z prawem, że była zawarowana w kontrakcie, tam się natomiast znalazła w tym celu, aby minister skarbu ani żadna inna władza nie mogła zwolnić prezesów pod wpływem zwykłego widzimisię, albo z motywów tak zwanych politycznych, czyli partyjnych. Zakładano, że nikt
Krzaklewski na celowniku
Gdyby trzy tygodnie temu Marian Krzaklewski i Jerzy Buzek wykazali się politycznym profesjonalizmem, a przynajmniej refleksem, to Emil Wąsacz nie byłby już ministrem skarbu. Wówczas było jeszcze wiele sposobów na uwzględnienie czarnych chmur, które zbierały się nie tylko nad samym Wąsaczem, ale przede wszystkim nad liderami AWS. Wariantów było wiele, ale wybrano najgorszy. Czekać i rozmiękczać własną opozycję. Dziś znane są już skutki tych decyzji; AWS przeżywa najgłębszy kryzys w swojej krótkiej, choć burzliwej, historii!
Co będzie za 500 lat?
WIECZORY Z PATARAFKĄ Prognozy to prawdziwa literatura naszych czasów. Jak było, to mniej więcej wszyscy wiemy, nie było najlepiej. Wobec czego tym bardziej jesteśmy ciekawi przyszłości. Już od kilkudziesięciu lat prorocy wróżyli nam, co to nie będzie w roku dwutysięcznym, a rekord pobił niejaki Taylor z “Księgą przeznaczenia”. Ale to było dawno temu. Dawno był także Klub Rzymski i inne równie mętne autorytety. Był także – najciekawszy – Stanisław Lem ze swoją “Summą technologiae”. A teraz
Przyrost ujemny
W ostatnich dniach 1999 r. gruchnęła hiobowa wieść, że oto zaczyna ubywać Polaków i przy końcu roku jest nas o jeden tysiąc mniej, niż było na początku. Co gorsza, nie osiągniemy przewidywanej na rok 2005 liczby 40 milionów ludności, a w 2050 będzie nas 35 milionów, jedynie pod warunkiem, że wspomogą nas w tym imigranci, skuszeni pięknem i dobrobytem naszego kraju. Nie bardzo bym jednak na to liczył, mając w pamięci serdeczność, z jaką traktujemy na przykład przybyszów z Rumunii czy z Ukrainy. Trudno powiedzieć,







