Mister Twister, były minister?

Niektórzy czytelnicy z pewnością pamiętają ze szkoły podstawowej, a może z liceum, proletariackie czytanki i wiersze poświęcone chłostaniu imperialistycznych kapitalistów, rekinów finansjery, jakich nikt wówczas nad Wisłą nie widział. Czasami nad Wartą, w mieście Targów, dzieciaki mogły zobaczyć, tak jak ja na własne wybałuszone oczy widziałam Bentleya z klamkami z prawdziwego złota, siedzeniami obitymi białą skórą, na których panoszył się boss, obcy socjalistycznym dzieciom, karnie dążącym wraz z rodzicami śliską drogą do komunizmu. Przybysze z kosmosu, nawet ci w kolorze zielonym wydaliby się nam przy tych nadludziach bliskimi krewnymi. Modelowym krezusem był bohater wiersza, Mister Twister, były minister, Mister Twister, bogacz od lat, milioner fabrykant, właściciel dzienników, ten sam, który zapragnął się wybrać w szeroki świat. Arogancki milioner, nadęty jak balon, pełen pogardy dla nędzarzy, ten, jak się zdawało, nie istniejący realnie byt, wreszcie wkroczył w nasze teledeliryczne życie. Jedna z rozmów na temat bulwersujących wydarzeń, jakie Teresa Torańska prowadzi w redakcji ”Gazety Wyborczej”, poświęcona była horrendalnym pieniądzom, wysysanym z budżetu przez członków różnych państwowych Rad Nadzorczych na pensje, a zwłaszcza odprawy. Budżet, jak wiadomo, jest cienkim Bolkiem. Z budżetu można coś wyciągnąć, jeśli jest się w silnej grupie. Głośno się krzyczy, ma się kije w dłoni. Kto tego nie potrafi, biednieje. Ten, kto na Radę Nadzorcza się załapie, ten jest panisko i gość, kawał mięsa zębami rwie, a głodne psy pod stołem na kość czekają, którą boss im raczy zrzucić. Boss miny stroi, nadyma się, znaczeniami zachłystuje. Wydaje mu się, że nad resztę wylata, że góruje nad maluczkimi, szmal wielki posiadając. Pogardza mało przebojowymi osobami, które kasy nie mają. Wypisz, wymaluj Mister Twister.

Tak też zniecierpliwiony przewodniczący, Andrzej Długosz, Mister Rady Nadzorczej i Twister Polskiego Radia, nie mógł wytrzymać, więc popuścił. Bowiem pewna profesorka, znana i szanowana, pani Hanna Świda-Ziemba, zdenerwowała go pytaniami o zarobki, o willę, jaką buduje. Chciała bezczelna ta uczona Jego, Twistera, właściciela, co prawda nie dzienników, lecz radia publicznego, zarobki z profesorskimi chudymi pensyjkami porównać. Odpowiedział więc boss chudopachołkowi w spódnicy, jak na milionera przystało, aż w pięty zasłużonej profesorce poszło. A powiedział, co następuje: “Buduję się i z panią się nie podzielę, wystarczy, że z podatków, które płacę co miesiąc, utrzymuję ze trzech profesorów uniwersytetu”.

Patrzę i widzę, że mąż mój, profesor, tekst ten czytając, zatrzymał się nagle w pół zdania, do początku wrócił i tym razem już głośno odczytaj mocną odpowiedź arystokraty pieniądza, ubogiej arystokratce ducha, pani profesorce. Palce mąż do krwi gryzie, a jucha serdeczna go zalewa, wzrok mu przesłania, pięści zaciskają się, scyzoryk w kieszeni sam się otwiera, boleśnie raniąc profesorskie udo. Zaraz też rozdzwoniły się telefony: Słyszałeś, czytałeś? Kto to jest ten Długosz? On nas utrzymuje? Trzech? Kogo? Świdę-Ziembę, Tazbira i Samsonowicza. Nie, nie, raczej Buzka, Geremka i Balcerowicza.

Podobno on inaczej zarabia, na czym innym, wcale nie na tej radzie, mówi jeden z profesorów, znany z tego, że dla największego nawet osła na seminarium ma cierpliwość i zrozumieć się go stara. Jak to na czym innym? Przecież pieniądze z rady bierze! krzyczy zapalczywie, słabo zarabiający, młody profesorek z dużym dorobkiem. Nam je zabiera! Czy kafelek włoski i kuchnia tytanowa teraz w wielkiej modzie, wiedzą, który pieniądz pochodzi z rady, a który z firmy prywatnej?

Tumult zapanował straszny, profesorowie poczuli się ugodzeni w samo sedno. Jeden przez drugiego wołają, że każdy student idący do prywatnej firmy zarabia więcej niż oni, że nikt nie chce w termin przyjść i na profesora się szkolić. że jak tak dalej pójdzie, to wejdziemy do Europy tak jak stoimy, jako banda nieuków…

A Mister Twister wała profesorem pokazuje. o tu, tu możecie mi, szmońdaki, naskoczyć z waszą kasą!

Wydanie: 12/2000 2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy