Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Dziesięciolatka „Trybuny”

Czy można wydawać gazetę (prawie) bez pieniędzy, ale z wiernymi czytelnikami? Przykład „Trybuny”, która w miniony piątek obcho­dziła swoje dziesięciolecie, pokazuje, że tak. Pismo, któremu już na starcie wykrakiwano rychły upadek, trwa na polskim rynku praso­wym. Są ludzie – choć ciągle jest ich zbyt ma­ło – którzy podkreślają że „Trybuna” to ICH pismo. Gratulacje należą się pismu nie tylko za przetrwanie. Przede wszy­stkim za uporczywe przypominanie o lewicowych wartościach. Za to, że nie pozwoliło wyrugować ze świadomości zbiorowej takich cech, jak wrażliwość społeczna.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nowy horyzont przeszłości II

W poprzednim felietonie opisałem nowy horyzont historii, datowany za pośrednictwem astronomii dziesięć tysięcy pięćset lat temu. Czyli na połowę IX tysiąclecia przed Chrystusem ale wahania chronologii mogą tu być ogromne. Nastąpiło to po stopieniu się lodów i podniesieniu poziomu mórz o przeszło sto metrów. Czyli po potopie Wspomniałem też o metodzie wysnuwania faktów z baśni i legend.  Właśnie sam potop jest taką wszechobecną legendą A przed nim wątpliwe relacje Platona o Atlantydzie, jeszcze bardziej wątpliwe o Lemurii czy Mu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Mieszkanie dla Kasi – narty dla posła

Po studiach pracowałem w MSZ. Bylem więc, jakie określa ”życzliwa” mi prasa, PR-owskim dyplomatą. W tamtych latach oznaczało to nic innego, jak możliwość wyjazdów do pracy w polskich placówkach dyplomatycznych i z pewnością cztery lata wygodniejszego życia, niż miała większość ludzi mieszkających w Polsce . W latach 1986-90 bylem pierwszym sekretarzem ambasady polskiej w Wiedniu. Był to okres, zwłaszcza pierwsze jego lata, kiedy wielu Polaków wyjeżdżała na Zachód, może nie za chlebem, jak kiedyś do Ameryki, ale za .

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wraca przeszłość

Moje uwidaczniane w tych Zapiskach zaniepokojenie nara­stającą u nas, i w sporej części Europy, falą nastrojów sprzyja­jących powstawaniu politycznych ruchów neototalitarnych było – przez różnych bojowników jedynie słusznej prawdy – wielo­krotnie wyśmiewane. A jednak… oto w Austrii wybucha skandal z masowym poparciem partii Haidera, głoszącej hasła bardzo bliskie nazistowskiej propagandzie, po Berlinie przemaszero­wała niedawno silna grupa pod wezwaniem jawnie hitlerowskim, nawet umundurowana od­powiednio i tak dalej, i dalej. Ruszają też do szturmu fanatyczni muzułmanie. Z niechęci

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Ostatni przystanek

Trudno, musimy zacząć od makabry. A więc w gabinecie le­karskim w Lublińcu pod Częstochową dokonywany jest zabieg przerwania ciąży. Zabiegu dokonuje lekarz ginekolog, asystuje mu drugi lekarz, anastezjolog, a więc rzecz prowadzona jest w ten sposób, aby był to zabieg w miarę bezpieczny i możliwie najmniej szkodliwy dla zdrowia kobiety. I, oczywiście, jest tu ko­bieta, pacjentka. Zabieg aborcji jest zawsze zabiegiem niesłychanie dramatycznym, stresującym nie tylko fizycznie, ale i moralnie. Poprzedza go czas niepewności, wahań, aż wreszcie decyzja przerwania ciąży

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Matka, żona, nie kochanka

Patologia to 17 proc. polskiego  społeczeństwa. Sporo, ale najważ­niejsze, że wreszcie powiedziano jej “nie”. Władze Poznania przy­znały oficjalnie, że nie dofinansują Domu Samotnej Matki. Taka sa­motna matka to patologia a poma­gać trzeba normalnym rodzinom.  Dotąd złe słowa o – jak to się ładnie mówi – rodzinie niepełnej, czyli po­zbawionej męskiej głowy – padały tylko w Sejmie, którego już nikt nie słucha. Były to epitety bez konsekwencji. Oto w programie polityki prorodzinnej państwa, mówi się wy­łącznie o rodzinach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Where is Kosovo?

Najlepiej zapomnieć. Nie wysyłać już korespondentów telewizyjnych barwnie ubranych w kuloodporne kamizelki i hełmy. Nie ma już mowy o przypominaniu wstrząsających twarzy wygnanych kobiet, dzieci płaczących za zaginionymi rodzicami. O Kosowie najlepiej zapomnieć, bo po się publicznie wstydzić. Po co przyznać rację redakcji angielskiego „The Spectator”? Jego dziennikarze zweryfikowali ubiegłoroczne, wo­jenne doniesienia o masowych zbrodniach Serbów na Albańczykach z zastaną tam przez europejskie wojska interwencyjne rzeczywistością. Miały być masowe groby ponad 100 tysięcy Albańczyków, zwłaszcza tych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nasze małpy kochane

Co jakiś czas słyszę, jak ktoś, dając do zrozumie­nia, że nie ma zamiaru przykładać ręki do tego, co się dzieje w polityce, mówi: “To nie mój cyrk i nie mo­je małpy”.’Twierdzi taki odmieniec, że nie ogląda dzienników „TV, nie czyta gazet, nie chce wiedzieć, czym żyje reszta ludzi ‘zwanych społeczeństwem. Gdy ktoś taki trafił przypadkiem na moją ulubioną “Kropkę nad i”, ze Stefanem Niesiołowskim w roli go­ścia, długo nie mógł się uspokoić i wciąż kwilił jak dziecko: czy naprawdę ten facet jest posłem? Niestety,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nowy horyzont przeszłości

Przez kilkadziesiąt ostatnich lat wiedza była niemal stabilna: człowiek współczesny wyłonił się jakieś trzydzieści tysięcy lat temu i sprawa skończona. Cztery tysiące lat temu odkrył żela­zo, przedtem używał brązu i miedzi. Najdawniej­sze budowle powstawały jakieś pięć tysięcy lat temu. Jeszcze przedtem były luźne plemiona i plemionka. Było to zupełnie czytelne i tacy uczeni niepokorni, jak Henckok i Bauval, robili tylko niepotrzebny zamęt. Ale dobre dla archeo­logii czasy się skończyły

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Złoty środek

Styl uprawiania polityki przez tzw. elity wzbudza coraz większe zgorszenie w społe­czeństwie. Świadczą o tym kolejne sondaże opinii publicznej. Na niespokojnej scenie poli­tycznej wciąż tylko temperamenta grają a “właściciele jedynych prawd” kłócą się zaja­dle już nawet sami z sobą. Rozsądnych natomiast kompromisów, jak nie było, tak nie ma. Samo ścieranie się sprzecznych poglądów nie jest zjawiskiem w prawdziwej demokracji negatywnym. Przeciwieństwa nieuchronnie się bowiem stykają (les extremes se tou- chent, głosi francuskie przysłowie).

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.