Felietony
Porządki sieci
Na dużych miejskich osiedlach, w parkach i nad rzeką, ale też wokół domów na wsiach, przy ławkach, pod sklepami, przy boisku i pod drzewami – można wiosną badać pewne niezidentyfikowane porządki. Większość z nich łatwo zlekceważyć, niektóre wręcz zniszczyć, rozdeptując je w drodze do pracy. Bo nawet jeśli je zobaczymy – raczej nie skupimy na nich uwagi. Nie są bowiem cenne, oczywiście w tym potocznym sensie – nie można ich zmonetyzować ani nawet na nic wymienić. I mimo że są ułożone według jakiegoś planu, np. w określonej
Trzeci silnik
To mamy już trzeci silnik wyborczy PiS. Pierwszym jest obrona świętości papieża Polaka. Drugim – „mord smoleński”, więc Tusk i Putin jako zamachowcy. A nowy, trzeci silnik (czekamy na czwarty, jak to tak – lecieć bez czwartego) to obrona polskiego narodu przed haniebnymi pomówieniami, że w czasie okupacji były w polskim społeczeństwie częste odruchy antysemickie. Sprawa nabrała rozgłosu po rozmowie Moniki Olejnik z Barbarą Engelking. Kierowniczka Centrum Badań nad Zagładą Żydów powiedziała: „Polacy mieli potencjał, by stać
Bibliografia alternatywna
Co jakiś czas znajomi przysyłali mi moje noty biograficzne z alternatywnej rzeczywistości, wygenerowane jakoby przez sztuczną inteligencję. Trzymały się kupy bardzo słabo, mniej więcej tak, jakby nadawało je Radio Erewań (dziadersom i boomerom nie muszę robić przypisu, młodsi i tak mnie nie czytają). Bawiły mnie do czasu, kiedy okazało się, że co prawda jako grotołaz naodkrywałem więcej nawet podziemnych kilometrów, niż to naprawdę miało miejsce, w dodatku w krasie alpejskim i kaukaskim, ale zginąłem 30 lat temu, tonąc w rzece
Polonia prostituta
Św. Piotr, widząc kalekę na progu świątyni, zawołał: „»W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!«. I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził”. Tak ja nagle odrzucam kule i idę na spacer przez wiosnę, która zakwitła. Czasami warto coś stracić, by potem to odzyskać, na dodatek w ulepszonej formie. U mnie to odbyło się bez cudu, wymieniono mi biodro naukowo. Bogusław Chrabota, szef „Rzeczpospolitej”, oszalał. Pozwolił, by Jacek Kurski miał
O wymóżdżeniu
Dziesięć lat temu ogłosiłem w „Polityce” artykuł „Tajemnica Witolda Pileckiego”. Z dokumentów, opublikowanych w wydanym przez IPN albumie, wywnioskowałem, że Pilecki poszedł w więzieniu na współpracę z UB. Artykuł wywołał burzę, najbardziej się rozgniewał IPN, ale i prawicowi publicyści nie pozostali w tyle. Bronił mnie tylko „Przegląd”. Lecz moi „polemiści” byli odporni na argumenty. „Romanowski bardzo chwali bezpiekę”, głosił tytuł jednej z tych „polemik”, świadczący, że tyle tylko zrozumiano. Bo przecież „polemistom” chodziło jedynie o to, by dowalić; by autora potępić, a jego
Finlandia – oddalający się ideał
Przeczytałem książkę o Finlandii młodego socjologa z Uniwersytetu Łódzkiego Wojciecha Woźniaka. Tytuł jest wymowny: „Państwo, które działa. O fińskich politykach publicznych”. Intencje krytyczne autora są jasne: tam państwo działa, u nas nie. Dlatego moglibyśmy nauczyć się od Finów, jak dobrze je zorganizować. W tym kontekście przywoływana książka jest szczególnie ciekawa. Wskazuje ona bowiem zupełnie inną drogę wychodzenia z peryferyjności niż ta, która stała się naszym udziałem. Finowie postawili na silne państwo,
Niech się święci 1 Maja
Pamiętamy to hasło. Dla wielu z nas jest okazją do wspomnień. Niestety, młodzieży kojarzy się ono głównie z grillem na majówce. Podobnie jest ze świętowaniem 3 Maja. Dwie ważne, lecz dla większości ludzi tylko urzędowe daty. Nie zostały zakotwiczone w świadomości młodych Polaków. A jak nie ma emocji, to zostaje sztampa. I postawa gapia, który nie identyfikuje się z treściami i przekazem ideowym tych świąt. Mimo apeli i zaklęć większości Polaków nie chce się nawet wywiesić flagi z tej okazji. Na tle USA i wielu
Mądry Polak po szkodzie?
Znów cała Polska żyje sprawą Tomasza Komendy. Jego smutna twarz ozdabia nawet okładkę jednego z ostatnich wydań „Polityki”. Tym razem nie chodzi już o niesłuszne skazanie, lecz o aktualne kłopoty człowieka, który po spędzeniu (niewinnie!) 18 lat w kryminale, ostatecznym uniewinnieniu i otrzymaniu 13 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia nie może się odnaleźć w życiu i społeczeństwie. Przypadek ten fascynował opinię publiczną trzykrotnie. Raz, gdy okazało się, że Tomasz Komenda, który został skazany na 25 lat pozbawienia
FBI, mówicie? Ci, co dopuścili do ataku na WTC?
Nie będę ukrywał, że przecież można było (teoretycznie) wybrać inną ścieżkę niekariery i niedorozwoju niż te całe niby-media. Mówiąc bez ogródek, kołacze mi się po głowie wariant bandziorski, myśl moja krąży wokół bogactwa form przestępczych, żadne tam kary rzecz jasna lub ich zaostrzanie nie robią wrażenia. Piniądz przychodzi szybko, adrenalina przyjemnie masuje głowę i członki, wyobraźnia pracuje, nowych umiejętności warto się uczyć, więc właściwie dlaczego by nie? A jak jeszcze ktoś fascynuje
Języczek Dalajlamy, czyli ostateczny krach autorytetów
Cały świat obejrzał, jeśli oczywiście należy do świata, który może oglądać, a zatem ogląda, scenkę z Dalajlamą, jednym z przywódców duchowych buddyzmu tybetańskiego, równocześnie świeckim przywódcą Tybetu, na wygnaniu w Indiach. Dalajlama podczas przyjęcia charytatywnego pocałował w usta kilkuletniego chłopca, który podszedł do niego z prośbą o przytulenie, następnie wyciągnął język i poprosił chłopca, żeby go possał. Nagranie sprzed kilku tygodni udostępniła indyjska prawniczka i aktywistka na rzecz praw człowieka Deepika Pushkar Nath. Wybuchło światowe oburzenie, oskarżano






