Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Róże i groby

Coraz bardziej lubię kwiaty i nasz ogród. Kiedyś kwiaty wydawały mi się zbyt piękne, uciekałem od nich, traciłem oddech, dławiła mnie ich uroda, szczególnie róż. Przypomina mi się zabawny wiersz Tuwima „Róża”. Przypatrując się jej kształtom, Barwie, płatkom, pączkom, listkom, Nawet cierniom – myślę: gwałtu! Jakież to prześliczne wszystko! Jakież to bez skazy wszystko! Jaka w niej perfekcja sroga, Różo, różo, formalistko! Różo, różo, bój się Boga! Pandemia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Wojna nadal się tli

Afera w Trójce już do dna wykomentowana. Cieszy mnie skala oburzenia. Ale żadnych zdziwień. Został uruchomiony mechanizm typowy dla każdego totalitaryzmu, tu on częściowy, bo tylko w mediach rządowych, jednak z naturalną tendencją, by zakazić wszystko wokół. Nie dziwi, ale porusza, jak łatwo, jak szybko podlą się ludzie. Za poprzedniego PiS – wtedy nie było bojkotu mediów publicznych – Krzysztof Czabański, ówczesny szef radia, a teraz wielka medialna figura, zaproponował mi stałą audycję w Programie I. Odebrano

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Świetna pamięć prezesa

Żona tłucze zabytkową karafkę z wiśniową nalewką, ta nalewka też miała wiele lat, bo u nas alkoholu prawie się nie pije. Pamiętam dłoń mamy – miała piękne dłonie – jak z tej karafki nalewa domowej roboty nalewkę z tarniny do kieliszka Zbyszka Herberta, a Kasia, żona poety, patrzy na to z wielkim niepokojem. Herbert był uzależniony od alkoholu. Te małe kieliszki stoją w szafce całe i zdrowe. Tak odchodzą w przeszłość przedmioty, zostają jeszcze przez chwilę wspomnienia. Nie mam do żony żalu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Trzy plagi

Jadę na rowerze do Lidla. Pustą ulicą sunie samochód policyjny, przez megafon orwellowskim głosem ostrzega, że czas zarazy, nie wychodzić z domu. Wieje grozą. Zamknięte restauracje i sklepy, drzewa puściły pąki, ale wiosna nie ma takiego zapachu jak zwykle. Wiatr porywa białe i niebieskie plastikowe rękawiczki. Idzie bezdomny w strasznym stanie, ma jednak maseczkę, ona też w strasznym stanie. Już w sklepie uderza mnie dziwność, kupujący poruszają się jak na zwolnionym filmie. I nagle widzę, że wszystkim, dosłownie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Czy leci z nami pilot?

Dzisiaj w naszym ogrodzie obserwowałem, jak synogarlica z pobliskiego drzewa obrywała suche gałązki i fruwała z nimi, by budować gniazdo. Krążyła wytrwale tam i z powrotem. Robiła to w milczeniu, jakże jednak było ono wymowne. I po raz pierwszy od czasów dzieciństwa pomyślałem, że może jednak Bóg istnieje. W dzieciństwie był on cielesny, więc naiwny, teraz poczułem istnienie rozumnej kosmicznej siły. Ale to była tylko chwila. Ptak już się nie pojawił, pewnie skończył budować gniazdo, i mój Bóg też odleciał. Ale nawet gdybym uwierzył,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Krajobraz po bitwie

Już legalnie jadę leśną ścieżką na rowerze. Kolejka przed pocztą. To czas zarezerwowany dla seniorów. Jakaś kobieta pyta mnie podejrzliwie, czy mam 65 lat. Traktuję to jako komplement, by nagle uświadomić sobie, że jestem w maseczce, w ciemnych okularach i w czapce. Całą twarz mam zakrytą, nawet broda mi nie wystaje, więc jestem bez wieku, mogę być nawet nastolatkiem. Maskę mam zresztą specyficzną. Odkryłem, że majtki, koniecznie bokserki, znakomicie się do tego nadają. Naciągam na głowę i wyglądam naprawdę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Bal maskowy

Rowerem do sklepów, ścieżką przez las, co jest nielegalne, co z kolei jest surrealistyczne. W takim lesie głośniej śpiewają ptaki. A potem puste ulice, puste sklepy, wiatr podrywa do lotu jednorazowe rękawiczki wymiecione z kosza na śmieci. Fruną koślawo jak chore ptaki, po czym siadają niezgrabnie na pustej jezdni. Przed pierwszą w nocy jadę do Lidla. Czynny teraz przez całą noc. Mimo późnej godziny kolejka przed sklepem, zgodnie z nakazem bardzo rozciągnięta. Wszyscy w maseczkach i w rękawiczkach. Ludzi dzielą dwa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Czas łaski czy płaczu

By oderwać się od przygnębienia wywoływanego zarazą, krzepię się nową biografią Leonarda da Vinci napisaną przez Waltera Isaacsona. Potężna objętościowo, a ten geniusz, niemal półbóg, i tak w niej się nie mieści. Przy okazji trafiam na trop wielkiego poprzednika Leonarda w naukowej wizji, franciszkanina Rogera Bacona, żyjącego w XIII w. Czy ktokolwiek kiedykolwiek lepiej przewidział odległą przyszłość? W „Epistola de secretis operibus artis et naturae” Bacon pisał: „Mogą być zbudowane okręty poruszające się bez wioślarzy, mogące

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Noc wielka, noc smutna

„Były to czasy najlepsze i były to czasy najgorsze”, pisał Charles Dickens, rozpoczynając „Opowieść o dwóch miastach”, która obrazuje świat w XVIII w. Lepiej to pasuje do naszych czasów. To „czasy najlepsze”, bo troszczymy się o każde życie. Kiedyś było oczywiste, że starzy i chorzy marli jak muchy, umierały masowo dzieci, co przyjmowano naturalnie. „Czasy najgorsze”, bo w naszej epoce utraciliśmy poczucie sensu życia. Przyszła mi do głowy myśl: w jakimś sensie nas nie ma, bo „teraz” znika, gdy tylko się pojawi. A przeszłość

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Ludzie ze szkła

Jak miliony Polaków dzień zaczynam od wysłuchania informacji, ilu chorych przybyło, ilu zmarło. Trochę się ruszam, więc żona narzeka, że zawlokę do domu tego wirusa, bo jestem niechlujny i nierozsądny. Od tego gadania mój synek Franio zaczął się mnie bać i przez jakiś czas nie dawał się przytulić, a jak żyć bez przytulania? Koronawirus sięga do zasobów ludzkich lęków, a to ogromny ukryty zbiornik. W pobliskiej Radości jeszcze czynne korty, bodaj jedyne w Warszawie. Świat jakby stopniowo zamierał.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.