Kraj
KTO KOGO
Lech Kaczyński o Stanisławie Iwanickim: Pan Iwanicki najwyraźniej mnie nie lubi i to mu wolno. Gorzej, że kłamie i to jeszcze nieporadnie. Krzysztof Janik o Ryszardzie Bugaju: Nie bardzo wiem, z którą częścią programu PSL pan Bugaj się identyfikuje: czy np. z posłem Pękiem, czy też z posłem Podkańskim, który organizuje szeroką koalicję z nacjonalistami, partiami narodowymi, endeckimi… Marek Borowski o abp. Józefie Życińskim: Moja propozycja w stosunku do niego, którą już dawno chciałem zgłosić, to taka, żeby kiedyś po prostu wystartował w wyborach. Andrzej
Notes dyplomatyczny
Jest, jak jest. Od miesięcy jesteśmy bombardowani jasno brzmiącymi informacjami: Polska oddala się od Unii Europejskiej, mamy coraz większe opóźnienia w negocjacjach, systematycznie rośnie niechęć państw Unii, by nas przyjąć do swego grona. Druga hiobowa wieść dotyczy stanu naszego budżetu i naszej gospodarki. Te wiadomości krążą po świecie i – delikatnie mówiąc – nie pomagają Polsce. Naturalne jest więc, że w takiej sytuacji nasz MSZ, placówki dyplomatyczne i konsularne powinny rzucić wszystkie
Miller i dziennikarki
Trwa festiwal recenzji książki Ludwika Stommy o Leszku Millerze. Piszą panie. I kręcą nosem. Pisze Agnieszka Wołk-Łaniewska w „NIE”: Miller wydaje się dziś postacią bardziej nawet frapującą, ale, niestety, o nim hagiograficzna praca prof. Stommy mówi niewiele”. Pisze Eliza Olczyk w „Rzeczpospolitej”: „Witkacy (…) prowadził firmę portretową, świadczącą usługi dla ludności. Firma oferowała portrety różnego rodzaju, wśród nich portret „wylizany”. Odpowiedni raczej dla twarzy kobiecych niż
Zamach na Śniardwy
Przyszła kolej na parcelację ostatniego kawałka Mazur Na półwysep Szeroki Ostrów nad Śniardwami dostać się nietrudno. Od Zdor prowadzi piaszczysta droga. Nie ma przy niej żadnych szlabanów, zakazów, tablic ograniczających ruch czy informujących o tym, że wjeżdżamy na teren Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Na skraju półwyspu, w lesie, rozłożyło się harcerskie obozowisko, tuż za nim działkowicze wkopują słupki pod ogrodzenia, rozjeżdżając kwitnące łąki ciężkim sprzętem. Koniec półwyspu zawłaszczyli dzicy turyści. Grupa młodzieży rozpala ognisko
Piosenka biesiadna
Wspólne śpiewanie znanych szlagierów przeniosło się na telewizyjny ekran „Hej, sokoły”, „Góralu, czy ci nie żal” – te piosenki znają chyba wszyscy. Od kilku lat melodie wcześniej uznawane za repertuar ogniskowo-imieninowy przeżywają renesans, głównie za sprawą telewizji. Widzowie zmęczeni informacjami o kolejnych kryzysach i aferach tęsknią za rozrywką lekką, łatwą i przyjemną. Dostarczają jej biesiady. Polak nie zawsze potrafi Piosenki biesiadne do telewizji wprowadził Zbigniew Górny wspólnie z Krzysztofem Jaślarem. – Na różnych międzynarodowych przyjęciach było
Golizna ocenzurowana
W Lublinie radni walczą z plakatami, na których można zobaczyć kawałek grzesznego ciała Naga, odwrócona tyłem kobieta o rubensowskich kształtach przegląda się w lustrze. Autorem obrazu jest Fernando Botero, współczesny kolumbijski malarz i rzeźbiarz. Jego prace wystawiane są w największych muzeach na świecie. Na plakacie wiszącym w Lublinie znajduje się reprodukcja tego obrazu. Ale kobieta zamiast w lustrze przegląda się w glazurze. Plakat informuje o dniach płytki ceramicznej odbywających się w Centrum Budownictwa Gala i wisi na budynku
Namaluję ci rajskiego ptaka
W kopalni soli w Bochni Krajowe Stowarzyszenie Pomocy Szkole zorganizowało plener małych artystów Wojtek biega z mikrofonem i pod nosem powtarza nazwiska ważnych osób, które za chwilę będzie witał. Kilkanaścioro dzieci ustawia się w szpaler, rozwija przezroczystą folię i nakłada na siebie. Szelestem mają udawać duchy kopalni. Trwa próba świateł. Wkrótce zapadną całkowite ciemności i wszyscy przez chwilę poczują, że naprawdę znajdują się 250 metrów pod ziemią, w starej kopalni soli w Bochni. – Idą,
Minister gorszy niż powódź
Jak jednym podpisem można uszczuplić skarb państwa o miliard, a może i dwa miliardy złotych Ostatnie miesiące urzędowania gabinetu Jerzego Buzka sprawiają wrażenie nieprzerwanego pasma klęsk i kataklizmów – kolejne afery, powódź, załamanie finansów państwa i nieszczęścia zdają się nie mieć końca. Tymczasem w zaciszu gabinetów ludzie dobrej pracy nie szczędzą wysiłków, by pomóc gospodarce. No, może nie całej. Przez łamy prasy – a także salę sejmową – przechodzi cyklicznie fala
Argentyńska loteria polskich naciągaczy
Ta forma sprzedaży niczego nam nie obiecuje – i słowa dotrzymuje Chyba wyczerpała się wreszcie cierpliwość ludzi latami nabieranych przez organizatorów tzw. systemów argentyńskich. Do organizacji konsumenckich, prokuratury, posłów, trafia coraz więcej osób, które płacą rosnące raty, daremnie czekając na auto, mieszkanie czy inne dobro, zaś umowy są tak skonstruowane, że opuszczenie „systemu” oznacza straty idące w tysiące złotych. – Jest to system, który stwarza wysokie zagrożenie dla interesów konsumenta. Do UOKiK docierają ostatnio
Notes dyplomatyczny
W ubiegłym tygodniu szerszej publiczności w Polsce przypominał się Zdobysław Milewski, w dawnych czasach doradca prasowy premier Hanny Suchockiej. Kilka lat temu Milewski wybrał dyplomację – i pojechał do Grecji na stanowisko ambasadora. Czyli, konkretnie, Wojciecha Lamentowicza, który do Aten trafił wprost ze stanowiska podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego. Milewski znalazł się w Atenach w jasno określonym celu: otóż, gdy władzę zdobyła koalicja AWS-UW, i w MSZ, i w Kancelarii Premiera czyniono podchody, by Lamentowicza odwołać. Zupełnie






