Opinie
Polityka pozorów i polityka zasad
Czy dekomunizacja ma polegać na naśladownictwie najgorszych wzorców zachowań władzy komunistycznej i PZPR-owskiego betonu? Prezydent Clinton odwoływał się w czasie sprawowania urzędu do hasła: „Economy, stupid!” („Gospodarka, głupku!”) jako do swego rodzaju politycznego memento uzmysławiającego sferę najważniejszych priorytetów. Sądził, że troska o gospodarkę i w efekcie dobre wyniki ekonomiczne zapewnią mu pozytywne oceny społeczne i reelekcję. Utwierdzała go w tym przekonaniu obsługująca Biały Dom firma PR-owska. Była to opinia w owym okresie do znudzenia obiegowa. Mimo jej oczywistej
Rzecz raz osądzona…
Prokuratorzy IPN muszą wiedzieć, że uchwała Sejmu wyklucza ponowne postępowanie sądowe wobec osób odpowiedzialnych za stan wojenny Podjęcie przez oddział katowicki Instytutu Pamięci Narodowej czynności mających na celu doprowadzenie do wyjaśnienia kwestii prawnej odpowiedzialności za wprowadzenie i realizację stanu wojennego wywołuje pytanie o istotę prowadzonego postępowania. Co jest przedmiotem badania? Czy w tej samej sprawie realizowano już czynności procesowe, a jeżeli tak, to z jakim skutkiem? Postępowanie sprzed lat Pytanie o prawną ocenę wprowadzenia i wykonania stanu
Krzywda Palestyńczyków, krzywda Żydów
Spielberg powiedział coś, co rzadko się słyszy: w konflikcie izraelsko-palestyńskim racje są równorzędne. Nie ma dobrych wyjść Motyw palestyńskiej krzywdy jest w Polsce, niestety, niemal niezawodnym sposobem dla wyrażania antysemickich treści. Niemal nikt nie przejmuje się tu Palestyńczykami dla nich samych. Współczucie dla nich jest uwiązane jak na sznurku do niechęci wobec Izraela, jest sposobem na kopniak w Izrael, czytaj w Żydów. Palestyńczycy są kastetem i żyletką moralną na Żydów, są jeziorem, do którego kapią krokodyle łzy, są wszystkim, tylko nie sobą.
Najsłabsze ogniwo transformacji
Znaczna część elit przekształciła się ona z elity ethosowej w elitę rynkową – partykularnych interesów i transakcji na rynku politycznym Transformacja polska od początku wiązała się z radykalnymi zmianami w obszarze przywództwa i elit politycznych. Efekty tych zmian po 15 latach transformacji jednak nie nastrajają optymistycznie. W ocenach tego okresu przeważają poglądy, że przywództwo przeżywa kryzys, elity władzy zaś zawiodły oczekiwania społeczne związane z budową demokratycznego państwa prawa i gospodarki rynkowej, zintegrowanego ze wspólnotą europejską.
O znaczeniu zgorszenia i obrazy
Nie obraża nas tylko to, co jest takie samo jak my, tak samo szacowne Słyszę, że ktoś ulepił penisa ze śniegu, na co zostało złożone doniesienie z powodu obrazy. W zasadzie nie ma powodu rozmieniać się na drobne: od razu zaskarżyć całą sztukę od antyku i cały śnieg jako materiał wyrażający nietrwałość, zatem postmodernistyczny relatywizm. Widzę też, że w tym sezonie wśród obrażanych jest bardzo modne powoływać się na zgorszenie dzieci. Idę ulicą z dzieckiem, mówi narodowo-katolicki dziennikarz, a tu marsz gejów
Polacy – naród niepełnosprawny?
Nie jesteśmy społeczeństwem jak inne. W latach 1939-1956 przetrącono nam kręgosłup Nic nie wydaje się bardziej nieskomplikowane niż pojęcie narodu. Kiedy mamy do czynienia z grupą etniczną mającą własny język, wspólne tradycje i obyczaje, wspólną kulturę, wspólne terytorium – jest to bez wątpienia naród. Niestety, w Polsce nic nie jest ani proste, ani oczywiste. Nie jesteśmy narodem tak jak inne. W latach 1939-1956 Polsce przetrącono kręgosłup. We wspomnianych latach wymordowano, wywieziono, przepędzono lub
Ja jako komuch
Liberum veto Za niereformowalnego komucha uznał mnie u początków transformacji entuzjasta ekonomicznej wolnoamerykanki, Janusz A. Majcherek. Podpadłam mu, bo – polemizując z pewną katolicką felietonistką – napisałam, że wolę, aby moje wnuki nie jadły bananów (ich dostępnością zachwyciła się owa dama), bylebym ja nie musiała patrzeć na żebrzących bezrobotnych. Przypomniałam sobie o tym, czytając wywiad, jakiego udzielił „Przeglądowi” (15.01) Jerzy Urban, z którym od dawna toczę spór mentalny, a także publiczny. Nie byłam zachwycona i nie ukrywałam tego,
W Sejmie, czyli w maglu
Nie da się z warchołów, zadymiarzy, domowych konspiratorów i kawiarnianych opozycjonistów zbudować profesjonalnej klasy politycznej Niemcy kpili kiedyś z polnishe Wirtschaft. W języku szwedzkim funkcjonuje pojęcie „polski parlament”, które jest pejoratywnym i szyderczym określeniem zjawiska braku sztuki cywilizowanej rozmowy, braku kultury komunikacji i negocjacji, braku szacunku dla zasad i reguł, jest określeniem warcholstwa, bezczelności i fałszywego poczucia siły zanarchizowanego tłumu. Nie wiem, na podstawie jakich doświadczeń i obserwacji historycznych Szwedzi wyrobili sobie
Prorodzinne targowisko
Polityka prorodzinna staje kością w gardle kolejnym politykom i partiom Festiwal licytacji, kto jest bardziej prorodzinny trwa w Sejmie w najlepsze. Rodzina i prorodzinność stała się dla polityków rodzajem fetyszu. Gospodarka, owszem, rzecz ważna. Budżet? Jaki jest, każdy widzi. Ale zarzut o brak prorodzinnego nastawienia to obelga, jakiej żaden polityk nie zniesie. – Dzieci w Polsce jest za mało – mówił podczas specjalnej konferencji prasowej w Sejmie prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Przekonywał,
Dlaczego lewica zapatrzyła się na PO
Polemika z tekstem Jarosława Dobrzańskiego „SLD-owski kompleks kundla” Jarosław Dobrzański napisał w „SLD-owskim kompleksie kundla” („Przegląd” nr 49) ostrą filipikę przeciwko Platformie Obywatelskiej, a wyborcza klęska Sojuszu Lewicy Demokratycznej wydaje się przede wszystkim pretekstem do ukazania bezmiaru zła, które zagraża Polsce ze strony ugrupowania liberałów. Główną przyczynę tej klęski upatruje autor w bezkrytycznym, zaprawionym snobizmem akceptowaniu i recepcji poglądów neoliberalnych przez największą partię lewicy. Znajduję w artykule Jarosława Dobrzańskiego wiele bardzo






