Przebłyski
Nasze typy do rządu
Jak się kończy jedna wojna, to PiS zaczyna drugą. Mają tyle zwalczających się frakcji, że pióra fruwają. Wiemy, kto leci do Brukseli i zwalnia posadę. W boju o opuszczone ministerstwa nie ma pardonu. Swoich ludzi mają: Morawiecki, Szydło, Duda, Ziobro, Gowin itd. Rozstrzygnie oczywiście prezes. Może weźmie pod uwagę nasze typy? Znane kobiety. Znane zwłaszcza z przywiązania do tradycyjnych wartości. I do katolickiej rodziny. Marta Kaczyńska, tylko dwa rozwody, i dziennikarka Katarzyna Hejke (wcześniej Gójska,
Szyba Magierowskiego
Bywało, że wojny zaczynały się z bardzo dziwnych powodów. Ale po raz pierwszy jest wojna z powodu oplucia samochodu. Mamy wojnę polsko-izraelską w obronie czci i godności ambasadora Marka Magierowskiego. I jego limuzyny. Magierowski jest świeżutkim dyplomatą. Ale elegantem od małego. Był dziennikarzem i pewnie dlatego zaczął fotografować osobnika, który mu zapaskudził limuzynę. Ambasador paparazzi to polski wynalazek. Na straszny atak, jaki spotkał Najjaśniejszą, ostro zareagowali prezydent i premier. Nie odpuszczą tej szyby. Będą z nią jeździć po kraju.
Może wreszcie posiedzi
W przerwach między kłamstwami wygłaszanymi w telewizji Kurskiego Łukasz S. z gdańskiego oddziału TVP zajmował się maltretowaniem partnerki, z którą mieszkał. Bicie po twarzy, przytrzaskiwanie rąk, wyzwiska to przez rok była codzienność. Wcześniej Łukasz S. pokazał te umiejętności w pociągu Pendolino. Za groźby pod adresem policjantów, funkcjonariuszy SOK i kierownika pociągu ma sprawę sądową w Gdyni. A wcześniej od prezesa Kurskiego dostał 10 tys. zł nagrody za brutalne atakowanie prezydentów Adamowicza i Karnowskiego.
Jacht na miarę „dobrej zmiany”
Imponujące jest pasmo sukcesów Polskiej Fundacji Narodowej. Sztandar niesiony przez tę pisowską organizację łopoce nawet w marinie w Rhode Island w Stanach Zjednoczonych. Ale tym sukcesem Polska Fundacja Narodowa się nie pochwaliła. Trzeba było RMF FM, by dowiedzieć się, że jacht „I love Poland” stoi w porcie ze złamanym masztem i uszkodzoną burtą. Koszt naprawy sięga kilkuset tysięcy euro. A zdaniem żeglarzy jacht kupiony przez PFN to rupieć, podmalowany, ale niewyremontowany solidnie. Jak takie coś miało
Pechowi Ślązacy
Największego pecha wśród wszystkich regionów ma Śląsk. Do Brukseli na plecach jego mieszkańców chcą się dostać tak egzotyczni politycy jak Grzegorz Tobiszowski z PiS i Marek Balt z SLD. A na nich, nawet zamykając oczy, trudno głosować. Lenistwo Balta widać w kampanii. Nic nie robi. Próbuje jechać na – dołowanym także przez siebie – SLD. Za to Tobiszowski robi wiele, by oszukać wyborców. Jak górników. A teraz przyssał się do powstań śląskich. I pojechał specjalnym pociągiem do Morawieckiego.
Wybranowski po właściwej stronie
Murowanym kandydatem do pisania artykułów, które dadzą odpór zbrodniczym atakom na Kościół i kościelnych pedofili, jest Wojciech Wybranowski z tygodnika „Do Rzeczy”. Dlaczego wśród licznej rzeszy pisowskich autorów wskazujemy właśnie Wybranowskiego? Solidnie na to zapracował. Bo nawet w specgrupie najwierniejszych wyróżnia się gorliwością i zapałem w tropieniu wrogów partii. A na dodatek jest skromnie przywiązany do faktów. Potrafi wzruszyć czytelnika żarliwością. Jak w tekście „Zaszczuć księdza”, gdzie ze szczątkowych faktów zbudował obraz walki dobra ze złem.
Kto przeprosi za Kempę?
Ciekawi nas, co prezes z Nowogrodzkiej myśli o Beacie Kempie. Kadrowej dla Sycowa i powiatu oleśnickiego. Iluż tamtejszych kumotrów „jej osoba” ustawiła na tłustych posadach! Dlaczego „jej osoba”? Bo lubi mówić o sobie per „moja osoba” to, „moja osoba” tamto. Prezes Kaczyński pamięta też inne jej wypowiedzi. Na przykład o PiS: „chodzi im o to, żeby nas zatłuc. SB została zlikwidowana, esbeckie metody pozostały”. Albo bardziej intymne: „nie czuję jako kobieta (?), aby on (Kaczyński)
Ogórek nie gapa
Madzia nie ma większych problemów. Wie z kim warto. I wie, kiedy zmienić otoczenie. Cwana jest i nie gapa, ta Magdalena Ogórek. Jak widzi, że nowy koszyczek pełny, to nie wybrzydza. Sama też ma czym handlować. Nowym partnerom opowiada o starych. Zawsze źle. A wie dużo. Jest przecież pracowitą kobietą. Z tych, co żadnej pracy się nie boją. Zbiera więc różne karteluszki, mejle, SMS-y. Przydadzą się, kiedy „dobra zmiana” też się okaże pomyłką w jej życiu. I będzie musiała
Saryusz-Wolski. Świeżynka w PiS
Ambicja to dobra cecha. Ale bywa, że prowadzi człowieka na manowce. Tak jak Jacka Saryusza-Wolskiego. O Unii Europejskiej wie pewno wszystko. Ale o realnej polityce nie wie za dużo. Był w PZPR i w Solidarności, i w PO, która go trzykrotnie lokowała w Brukseli. Ale że chciał więcej, to Tusk go ograł. A Kaczyński przytulił. Pasuje do tej partii jak siodło do krowy. Nikt go tam nie lubi. Tak jak wcześniej w PO. Może ludzie mają ekstrawęch. I wyczuli w nim kunktatora i mitomana. Słabo przywiązanego do zasad. A bardzo mocno do własnych interesów.
Ksiądz od darcia flagi
„Agresor zatrzymany”. Raduje się „Nasz Dziennik”, że policja zatrzymała Ewę Podleśną, która w Płocku rozlepiła plakaty przedstawiające Matkę Boską Częstochowską z tęczową aureolą. I jak to u nich – ani słowa o faktycznym ojcu wydarzeń. O proboszczu parafii św. Maksymymiliana Kolbego, czyli ks. Tadeuszu Łebkowskim. Bo to on na Wielkanoc zrobił homofobiczne dekoracje. A ludzi, którzy protestowali, wyrzucił z kościoła. Tęczową flagę podarł. Do niego jednak nie przyjechało z samego rana sześciu policjantów. Jak po Ewę Podleśną.






