Przebłyski
Wędrówki ze szpiegiem
Jeśli jest kasa, to są i wyjazdy. Już nie jakaś izdebka pamięci po szpiegu, ale misja dyplomatyczna pełną gębą. Filip Frąckowiak, dyrektor warszawskiej Izby Pamięci Kuklińskiego, wyjazd do USA z wystawką składającą się z mapy i zdjęć szpiega uważa za wielką misję. Choć z drugiej strony skoro żyje sobie dostatnio z Kuklińskiego, to może i jest misjonarzem. A turystyka objazdowa, nawet jeśli trafi się tylko do holu jednego z wielu budynków w kampusie West Point, jest ciekawsza od przesiadywania w Warszawie. Skoro
Jak żyć za 7,5 tys. zł?
Uspokoiła nas informacja, że sądowa batalia europosłanki PiS Beaty Gosiewskiej z MON Macierewicza o 5 mln zł odszkodowania za śmierć męża nie obniżyła standardu życia jej dzieci. Jakoś wiążą koniec z końcem, bo dostają po 2 tys. zł miesięcznie renty przyznanej im przez Tuska, po 2,5 tys. zł renty z ZUS i po 2,5 tys. (też co miesiąc) od SKOK-ów – z Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Przyznacie, że chyba da się wyżyć. Nawet jeśli mama Gosiewska nie wywalczy
Czy Jaki zaśpiewa?
Upadają kolejne bary z kebabami, a ich muzułmańscy pracownicy uciekają z Polski. Najczęściej do Niemiec. Patryk Jaki może otrąbić kolejny sukces „dobrej zmiany”. To przecież on ogłosił: „Zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte”. Z kebabami poszło mu dużo szybciej niż z reprywatyzacją. Ustawy, która by przecięła rozgrabianie majątku, jak nie było, tak nie ma. PiS nawet nie myśli jej uchwalać. A bez niej te wszystkie komisje, transmisje i miny Jakiego mają taką wartość jak występy Pietrzaka w Opolu. Może więc panowie zamienią się rolami?
Sąd dał Rokicie
Pechowiec z Jana Marii Rokity. Wielki pechowiec. Lata mijają, a pech go nie opuszcza. W stanie wojennym przez tydzień siedział w areszcie. W ciasnej piwnicy. I, jak wspomina, popychano go i źle karmiono. Przez pół roku był internowany. Dostał za to w 2010 r. 25 tys. zł odszkodowania. Jednak mimo 18 lat posłowania i sławy, jaką zdobył w samolocie Lufthansy, Rokicie kasy ciągle brakuje. Wystąpił więc do sądu o 290 tys. zł odszkodowania za represje i 259 tys. zł zadośćuczynienia. Co daje razem
Prokurator na pogrzebie „Przekroju”
Jedni, czyli tygodnik „Sieci Prawdy” (dawniej „wSieci”), piszą: „Hajdarowicz pod lupą prokuratury”, a drudzy, czyli kontrolowana przez firmy Hajdarowicza „Rzeczpospolita”, odpowiadają wywiadem „Nie ulegam szantażom”. Chodzi o transakcję, w której Gremi Inwestycje SA kupiły od Hajdarowicza za 3,2 mln zł wydawnictwo Przekrój sp. z o.o. Wydawnictwo szybko upadło, a tygodnik zamknięto. Czym więc handlowano? Hajdarowicz uważa, że była to zwykła transakcja handlowa, a oskarżający go Piotr Szczęsny „to zwykły bandyta i szantażysta”. W tym sporze tylko „Przekroju” żal.
Durnota Jakubiaka
Czy chorąży Marek Jakubiak, wybrany przez naród na posła Kukiz’15, jest w stanie wnieść lodówkę na czwarte piętro kamienicy bez windy? Z równym prawdopodobieństwem lodówka sama wejdzie. A skąd to pytanie? Z durnego żarciku w koszarowym stylu posła Jakubiaka, że feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro. Redakcja Wirtualnej Polski Kobieta udowodniła temu szowiniście, że panie same poradziły sobie z lodówką. Wyszło więc na to, że myślenie kończy się tam, gdzie pojawia się Jakubiak.
Coming out Gryglasa
Musiało mu być bardzo ciężko. Przeżył już 52 lata, a ciągle był w podziemiu. Głęboko zakonspirowany patriota. A może nawet „żołnierz wyklęty”. Poseł Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej ma już na szczęście coming out za sobą. Odważnie pojawił się na mównicy sejmowej z opaską Narodowych Sił Zbrojnych. Nie poszedł, niestety, na całość i nie założył czapeczki Brygady Świętokrzyskiej. Tego oddziału, który mając na koncie wiele zbrodni, uciekł pod opiekę gestapo i Wehrmachtu do Czech. Posłankom z Nowoczesnej nie gratulujemy towarzystwa Gryglasa, bo przecież
Strzyżenie owieczek
Co prawda, proboszcz parafii w Dłutowie koło Łodzi w nagły sposób porzucił miejsce pracy, ale coś po sobie zostawił. Autorską metodę rozmowy z parafianami. Traktował powierzone mu owieczki poważnie. Nie ukrywał więc przed nimi swoich oczekiwań. Mowa jego była prosta: Życzę sobie, by ta msza była szeleszcząca, a nie brzęcząca. I nawet najmniej rozgarnięty parafianin wiedział, że na tacę trzeba położyć banknot, a nie bilon.
Owieczki ks. Czapli
Lata mijają, a biznes fatimski kwitnie. I świętuje, bo ma za co. Kolejną okazją był jubileusz 100. rocznicy piątego objawienia, jakiego 13 września 1917 r. doświadczyła trójka pastuszków pod dębem skalnym w dolinie Cova da Iria. Wyobraźnia pastuszków była jednak zbyt mała, by przewidzieć, jakie wnioski z ich wędrówek do dębu wyciągnie kiedyś ks. dr Krzysztof Czapla. Dyrektor Sekretariatu Fatimskiego we własnej osobie. I piewca posłuszeństwa wobec przełożonych. Ks. Czapla podpiera się w swej misji Łucją z Fatimy,






