Przebłyski
Zrobiony w porzeczkowe maliny
Przygoda naszego czytelnika w warszawskim E.Leclercu (ul. Ciszewskiego). Kupuje porzeczki. Idzie do kasy. Dostaje paragon – maliny (11,49 zł). Dwa razy droższe od porzeczek. Interweniuje. Dostaje nowy paragon – winogrona bezpestkowe (7,99 zł). Też drożej. Przypadek? A może ordynarne oszustwo? Chyba że wyhodowano nowy owoc?
Fałszerze z ABW
Najpierw była młócka propagandowa. A jak już Polacy zaczęli się bać terrorystów bardziej niż diabła, trzeba było ich pokazać. Sukces musi być. No i był. Oficerowie ABW ogłosili, że złapali czterech Czeczenów na gorącym uczynku. Czyli na przekazywaniu kasy wysłannikowi ISIS. Czeczeńcy odsiedzieli po dwa lata w areszcie. A w sądzie wyszła kicha. Okazało się, że ABW sfałszowała tłumaczenie podsłuchanych rozmów. Sędzia Sławomir Cilulko skazał Czeczenów na te dwa lata, które już odsiedzieli,
Komu order? Komu?
W ramach pisowskich jasełek ma być zrobiona kolejna czystka. Na nieboszczykach, którzy kiedyś dostali krzyż Virtuti Militari. Cmentarze od tego się nie zawalą. A nawet PiS nie wymyśli skutecznego powiadomienia zmarłych o tej decyzji. Od stuleci był w Polsce problem z ważnymi orderami. Rozdawano je, a nawet sprzedawano na potęgę. W ostatnich latach szczególnie sponiewierano Order Orła Białego. Wystarczy przypomnieć, że dostał go nawet Bronisław Wildstein. A są, choć trudno w to uwierzyć, jeszcze bardziej kuriozalni odznaczeni.
Ile dajesz na Rachonia?
Co widzi desperat płacący abonament na TVPiS? Michała Rachonia. Żywy powód, by nie można było bez obrzydzenia sięgnąć do portfela. Autor „Twarzy hańby domowej” („Trybuna”) opisuje Rachonia tak: „Fanatyczny żołnierz PiS, z charakterystycznym, zjadliwym uśmieszkiem, nieschodzącym z jego twarzy. W czasie prowadzenia »Minęła dwudziesta« i »Woronicza 17« (TVP Info) unosi się, pieni, walczy, kłóci, wierci… Zawsze z tym samym uśmieszkiem konferansjera tandetnych programów estradowych”. Każdy dzień Rachonia na wizji to kolejni uciekinierzy z TVPiS.
Kto widział rysia?
W Polsce żyje ok. 200 rysiów. Od ponad 20 lat są pod ścisłą ochroną. Jakim więc sposobem jeden z nich znalazł się w posiadłości Jana Szyszki? Minister środowiska ma w Tucznie ekskluzywny obiekt zwany stodołą i w tej posiadłości ma być spreparowana głowa rysia ze skórą. Informacja o takim zakazanym trofeum trafiła do prokuratury w Wałczu. I teraz ktoś tam ma bezsenne noce. Ryś ma zniknąć, a sam już nie ucieknie.
Bańka – strzelec niezłomny
Witold Bańka. Nie znacie tego nazwiska? Nie szkodzi. Facet jest jeszcze ministrem sportu i turystyki. Jest, a jakby go nie było. Otwiera listę ministrów do wymiany. Nie uratuje go nawet to, że wstąpił do PiS. Ani udział w Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Co prawda Bańka ma giętki kręgosłup i bez oporu wykonywał nawet takie polecenia jak obsadzenie teologa na stanowisku szefa Centralnego Ośrodka Sportu. Warszawski Torwar i ośrodek w Zakopanem były przeszczęśliwe, gdy ten szef klubu „Gazety Polskiej”
Kapelani z opaską na oczach
Policja i kluby są już całkowicie bezradne. Na stadionach rządzą kibole z bejsbolami i maczetami. Wychwalani przez PiS stadionowi bandyci groźbami i przemocą eliminują przeciwników „nowego patriotyzmu”. Są bezkarni i coraz bezczelniejsi. Na meczu Wisły z Cracovią kibole Wisły wywiesili ogromną płachtę wielkości całej trybuny. Wokół kibica Wisły cmentarne krzyże i napis: „Boże miej litość dla naszych rywali bo jak widzisz my jej nie mamy”. Znak czasu. Bo kibole mają kapelana krajowego. A każdy klub swojego księdza.
Wojewoda, który okłamał PiS
Jak w PiS dostaje się ważną posadę? Dariusz Drelich został wojewodą pomorskim, bo ma w Lublewie wpływową sąsiadkę. Wystarczyło, że Hannie Foltyn-Kubickiej, eurodeputowanej PiS i przyjaciółce Kaczyńskiego, przynosił zakupy i kosił trawę. Na życie zarabiał, sprzedając ubezpieczenia. Drelich zataił, że należał do KLD i był z Tuskiem na jednej liście. Tej, o której PiS mówił „liberały-aferały”. Zapomniał też, że jest zamieszany w aferę reprywatyzacyjną na Śląsku. Mętna postać. Służby Kamińskiego kompletnie zawiodły i nie wykryły tych kłamstw. Dla ofiar kataklizmu
Misiewicz na coinie
Tygodnik „Nie” ujawnił, że MON Macierewicza ufundowało Bartłomiejowi Misiewiczowi imienny medal, zwany z angielska coinem (żetonem). Moda na coiny przyszła z USA. I wiąże się z dowódcami w stopniu generalskim. Świat nie znał dotąd przypadku wybicia takiego medalu cywilowi. Misiewicz przechodzi więc do historii. Jako polska groteska. Nieznane są koszty tego podarku i liczba wybitych coinów. Zwykle produkuje się ich co najmniej 50, a bywa i tysiąc. MON wyniośle milczy i nie odpowiada redakcji „Nie” na pytania.
Perwersja prezesa Jarosława
Żniwa na polu i żniwa u prezesa Kaczyńskiego. W pokazowy sposób używa swoich wrogów do najbrudniejszej roboty. Przed wyborami zatkał nos i przygarnął zdrajców z Solidarnej Polski. Przygarnął, ale nie zapomniał, jak Ziobro, Kurski i Mularczyk jeździli po nim jak po łysej kobyle. Wrócili, ale chyba tylko po to, by po szyję unurzać się w bagnie. Kurski w TVP bije rekordy służalczości i obciachu. Ziobro utopi się na wojnie z sądami. A Mularczyka, który odstaje od nich myślowo, prezes wysłał na wojnę z Niemcami. Ma takie szanse jak perukarz






