Przebłyski
Kto tak kocha PO?
Prawo i Sprawiedliwość uznało, że utraconą władzę przekazało w godne ręce. Dowodem tego billboardy PiS z napisem: „Polska na dobrej drodze”, które partia ta rozkleiła tuż po wyborach. To godny podziwu wyraz uznania dla konkurentów politycznych i przejaw zdrowego samokrytycyzmu. Czy jakieś inne ugrupowanie potrafiłoby tak bezkompromisowo przyznać, że inni umieją rządzić lepiej i że po sukcesie PO kraj wszedł na dobrą drogę? Brawo za szczerość i polityczny savoir-vivre. A wydawało się, że liderzy PiS nie pałają specjalną miłością do Donalda Tuska i jego
PiS – ostoja liberalizmu
Jarosław Kaczyński na pierwszym miejscu przyczyn porażki wyborczej wymienił fakt, że jego partia „była rozmemłana, była partią szalejącego liberalizmu, który musi zostać ukrócony”. Rzeczywiście, PiS od zawsze słynęło jako liberalna ostoja na tle totalitaryzmu panującego w innych ugrupowaniach. Jak strasznie jednak rozpanoszył się tam rak liberalizmu, skoro zareagował prezes, znany przecież jako wielki demokrata i miłośnik nieskrępowanej dyskusji! Aż trudno sobie wyobrazić, jak to musiało wyglądać. Czyżby – o zgrozo
Rokitowie na aucie
Jan Maria Władysław Rokita srodze się pomylił w rachunkach. Wycofując się w widowiskowy sposób ze startu do Sejmu, liczył na to, że Platforma Obywatelska przegra, a Donald Tusk jako sprawca kolejnej porażki zostanie przez partyjnych kolegów pogoniony do Gdańska. A wtedy jak znalazł będzie „premier z Krakowa”, mąż opatrznościowy PO, który od dawna mówił źle o Tusku, i na wierzchu byłoby jego: a nie mówiłem, że to się musi źle skończyć… I źle się skończyło. Ale dla Rokity. Tusk wygrał, a żona pustelnika
Viagra, nadzieja i miłość
Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego ogłosiła zamówienie publiczne na zakup sporej ilości viagry, testów ciążowych oraz vibovitu bobas. Wszyscy ludzie prezydenta – miejmy nadzieję, że przy czynnym udziale głowy państwa – włączają się więc bardzo aktywnie we wzrost populacji Polaków, tym chętniej, że za pieniądze podatników, a nie własne. Wkrótce zapewne kancelaria rozpisze przetarg na wózki, smoczki i grzechotki. Państwo musi przecież opiekować się najlepszymi – czyli współpracownikami prezydenta – którzy kochają się i są przy
Maskotka Nelly rozśmiesza
Na obrzeżach wojny o parlament toczyła się dość zabawna, bo braterska wojenka o miano gazety najżyczliwszej Nelly Rokicie. Walczono na uczucia. O to, kto bardziej wzruszy czytelnika niezwykłymi losami pięknej, mądrej i eleganckiej doradczyni prezydenta RP, żony premiera z Krakowa (plakaty z 2005 r.) i wielbicielki premiera (plakaty z 2007 r.). Pewnie to czysty przypadek, ale 90% tekstów o pani Nelly zamieściły dwie springerowskie gazety („Fakt” i „Dziennik”), prześcigające się w opowieściach o losach jej niemieckiej rodziny. Bo jeśli to nie był
Są tacy, co wiedzą
Premier Jarosław Kaczyński, opisując swą nieugiętą walkę z komunizmem, stwierdził: „Do dziś nie wiem, dlaczego nie zostałem internowany”. Są tacy, co wiedzą dlaczego. Nie bez powodu wszystkie teczki zakładane przez SB są prawdziwe, z wyjątkiem jednej – teczki premiera. Tylko ona – jak się oficjalnie twierdzi – została sfałszowana. Widocznie było co fałszować. A premier, miast się zasłaniać niewiedzą, mógłby wreszcie powiedzieć, o jakie sprawy wtedy chodziło. Ulżyłoby i jemu, i obywatelom.
Polsat wzięty
A jednak warto było! Odzyskanie Polsatu i wyeliminowanie Tomasza Lisa przyszło PiS zadziwiająco łatwo, a jeszcze łatwiej przyszło przestawienie tej stacji na ostentacyjnie prorządową. Nie, żebyśmy coś mieli do panów Gugały czy Markiewicza, ale tak się jakoś złożyło, że co rusz Polsat prześciga się w hołdach wobec premiera. Trzeba było widzieć program „Kto kogo?” i to, z jaką atencją i szczerością Marek Markiewicz i Tomasz Wróblewski parokrotnie życzyli panu premierowi powodzenia. I jeszcze raz powodzenia. Dla odmiany
Korki z historii
„Polska obecność na Inflantach łączy się z postacią króla Stefana Batorego, którego szlaki bojowe tędy w latach 1579-1582 prowadziły (…). Zygmunt August w roku 1721 rozciągnął władzę Jagiellonów na wszystkie kraje bałtyckie aż po część Estonii”. Co to jest? Humor z zeszytów szkolnych? Koszmar gimnazjalisty? Nie. To fragment tekstu Olgierda Budrewicza opublikowanego w ostatnim numerze tygodnika „Wprost”. Autorowi podpowiadamy, że Zygmunt August zmarł w 1572 r. i był ostatnim królem z dynastii Jagiellonów. W 1721 r. skończyła się natomiast wojna
Recydywa 2007
Jak zwykle przed wyborami w Polskę rzucone zostały plotki, że oto Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro zamierzają się żenić. Nie z sobą, ale z kobietami. Nawet podawano nazwiska tych wybranek, choć jedna z nich plotkę wyśmiała, a druga nazywa się Jolanta Szczypińska, więc wiadomo, że sukienkę ślubną szyje od lat. Zakładamy się o każdą sumę – panowie się nie ożenią. A plotki – wiele na to wskazuje – puszczane są przez sztab wyborczy PiS. W celu oczywistym, by zneutralizować ataki na liderów
Dlaczego „Dziennik” ucieka z łódki PiS?
Jak to człowiek może się mylić. Weźmy taki „Dziennik”, wydawany bez sukcesu przez Axela Springera. Kogokolwiek by spytać, to wymieni „Dziennik” w czołówce gazet ze wszelkich sił wspierających Prawo i Sprawiedliwość. I to wysoko, na drugim miejscu. Zaraz po biuletynie z życia braci K., znanym w Polsce jako „Fakt” (również wydawanym przez Springera). Coś jednak się zmienia. Wydawca „Dziennika”, niepewny wyniku wyborów, na wszelki wypadek próbuje się ratować, mrugając do mniej rozgarniętego czytelnika. Do roli mrugającego wynajęty został






