Rokitowie na aucie

Rokitowie na aucie

Jan Maria Władysław Rokita srodze się pomylił w rachunkach. Wycofując się w widowiskowy sposób ze startu do Sejmu, liczył na to, że Platforma Obywatelska przegra, a Donald Tusk jako sprawca kolejnej porażki zostanie przez partyjnych kolegów pogoniony do Gdańska. A wtedy jak znalazł będzie „premier z Krakowa”, mąż opatrznościowy PO, który od dawna mówił źle o Tusku, i na wierzchu byłoby jego: a nie mówiłem, że to się musi źle skończyć… I źle się skończyło. Ale dla Rokity. Tusk wygrał, a żona pustelnika mimo woli, czyli pani Nelly, każdego dnia czyni śmieszniejszym nazwisko rodowe męża.

Wydanie: 44/2007

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy