Przebłyski
Giertych podbija świat
Stary Giertych, polska gwiazda Parlamentu Europejskiego, pielęgnuje swoje obsesje niczym przydomowy ogródek. Znudziło mu się jednak brylowanie na strasburskich salonach, postanowił więc ruszyć na wschód. W tym celu wysmażył coś na kształt listu otwartego, który wysłał do mera Moskwy, Jurija Łużkowa, faceta twierdzącego, że parady gejów to obrzędy „sataniczne”. Ojciec naszego ministra edukacji pochwalił rosyjskiego polityka za niedopuszczenie do „parady homoseksualistów”, która miała się odbyć w rosyjskiej stolicy 27 maja, a kopię listu wysłał do prezydenta
Springer ma się dobrze
Tydzień upłynął pod znakiem dawania odporu tym Polakom (większość!), którzy uważają, że demokracja jest zagrożona. Siekierki PiS-owskie poszły w ruch. A że coraz mniej dziennikarzy ma ochotę firmować politykę tej partii, do boju po raz kolejny rzucono weteranów z klubu wielbicieli braci K. I jak zawsze Jan Wróbel („Dziennik”) i Michał Karnowski („Fakt”) nie zawiedli oczekiwań PiS. Demokracja nie jest zagrożona. Koncern Springera, gorliwie pro-PiS-owski, ma się przecież dobrze. A nawet lepiej niż kiedyś. To może by powołać Wróbla
Eufemizmy ministra Kaczmarka
Minister spraw wewnętrznych, Janusz Kaczmarek, indagowany przez Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego o to, czy policjanci powinni wchodzić do gabinetu ginekologicznego, jeżeli podejrzewają, że za drzwiami dokonywana jest aborcja, odpowiedział eufemistycznie: „Jest to pewna niekomfortowa sytuacja dla osoby pokrzywdzonej”. Panie ministrze, niech pan zapyta żonę, co to jest dyskomfort.
Najwierniejsi z „Wprost”
Marek Beylin o „Wprost”: Nie od dziś to pismo jest trybuną komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, posługuje się jej kłamstwami i plugawą interpretacją rzeczywistości, by uderzać w polskie elity. Pozostaje pytanie, czy ta publikacja (o Geremku i Mazowieckim – przyp. red.) to jedynie rezultat bezinteresownej zawiści miernych, czy też także zlecenie wykonane przez wiernych?
Lipiec, niania i nowy przekręciarz
Niefortunny szef sportu, Tomasz Lipiec, nie daje o sobie zapomnieć. Rzadko można spotkać kogoś, kto potrafi spartolić wszystko, do czego się weźmie. Żeby tylko to. Okazuje się, że trudno już policzyć, ilu prokuratorów zajmuje się Lipcem i jego współpracownikami. W tym także najnowszym nabytkiem, Maciejem Grześkowiakiem. Świeżo powołanym przez Lipca szefem sztabu mistrzostw Europy w piłce. Okazuje się, że przeciwko Grześkowiakowi toczą się w Bydgoszczy dwie sprawy. O sfałszowanie konkursu i wykorzystanie funkcji
Wieloforsiastość
Jan Pospieszalski w „Warto rozmawiać” wziął się do propagowania wielodzietności. Przed kamerą defilowali więc wielodzietni, niektórzy to znajomi Pospieszalskiego, i mówili, jak to fajnie i patriotycznie mieć dużą rodzinę, prezentując się na tle swoich chryslerów, mercedesów i willi. W ten sposób mogliśmy poznać typową polską rodzinę wielodzietną. Gierek by tego nie wymyślił…
Marszałek – dobry pan
W gorących dniach walki z Trybunałem Konstytucyjnym marszałek Dorn wybrał się do parku na naradę… ze swoim psem. I to gdzie! W okolice siedziby SLD! Co prawda u pana marszałka nie zobaczyliśmy łopatki tudzież torebki na ślady psiej obecności, ale BOR pilnie strzegł spokoju naradzających się stron. Potem piesek został zabrany do Sejmu, gdzie ma pewnie większe uprawnienia niż dziennikarze niemerdający posłusznie ogonkami.
Czerwone wygrywa
Do Sosnowca na mecz z Zagłębiem przyjechali znani z prawicowych poglądów kibice Lechii Gdańsk. Przywitała ich flaga z napisem „Czerwone Zagłębie”. Zdenerwowani goście z Gdańska zaczęli skandować swoje „precz z komuną”, na co cały Stadion Ludowy odpowiedział okrzykiem „Edward Gierek, Edward!”. Następnie kibice Zagłębia wyciągnęli sektorówkę z napisem „Nawet kapturek jest CZERWONY”. Zagłębie wygrało 2:0.
Test Kwaśniewskiego
To, że „Wprost” nie grzeszy dobrym smakiem, wiadomo od dawna. Nie dziwi więc na okładce ostatniego numeru Władysław Frasyniuk całujący rękę Aleksandra Kwaśniewskiego. Powody takiego szmacenia się tow. Króla i jego otoczenia są tajemnicą poliszynela. Tym razem jednak Król oddał przysługę Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Ta okładka to znakomity test na godność i honor tych, którzy jeszcze niedawno czynili wszystko, by być jak najbliżej byłego prezydenta. Co więcej, jak prof. Orłowski pracowali dla niego. Będziemy śledzić, kto z dawnej
Cenzor w służbie Senatu
Redaktor Sławomir Ciok z Telewizji Polonia jest figlarzem. To wersja dla niego życzliwa. Albo manipulatorem. Wersja bardziej prawdopodobna. O cóż poszło? Ciok zgłosił się do Jana Kobylańskiego, prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej, z prośbą o wywiad dla „Wieści Polonijnych”. Doszło do długiej telefonicznej rozmowy z Urugwajem. Niestety, poglądy prezesa Kobylańskiego na temat polityki Senatu wobec Polonii nie zyskały aprobaty dyrekcji telewizji. Ciok zacytował jedno (dosłownie) zdanie Kobylańskiego. Sam to zrobił,






