Przebłyski
Klątwa Edgara
Wiosna – sezon polityczny w pełni. W Sejmie i w telewizji na okrągło Przemysław Edgar Gosiewski. Jakby tego było mało, w księgarniach na półce bestsellerów „Klątwa Edgara”. Jezus Maria!
Mohery schodzą do podziemia
A to szkopuł. Najsławniejsze polskie nakrycie głowy – moherowy beret – może doprowadzić do plajty producentów. Okazuje się, że od czasu moherowej koalicji aż o 40% spadła im produkcja. O co tu chodzi? Wstyd chodzić z poglądami na głowie?
Oleksy z Królem z niejednego pieca jedli
Józef Oleksy jest niepoprawny. Popadł w jakiś obsesyjny słowotok i wszystko mu się kojarzy z „Przeglądem”. Oczywiście źle. Używa przy tym słów naruszających ustawę o ochronie języka polskiego. I żeby tylko to. Kaleczy niestety także nasz zmysł estetyczny. Na imieninach b. imperatora Orlenu, Zbigniewa Wróbla, skarżył się na nas samemu tow. Markowi Królowi, właścicielowi „Wprost” – ulubionego tygodnika ojców założycieli SLD. Jakież piękne towarzystwo! Żal tylko, że Mazurka i Zalewskiego nie zaprosili.
„Namiętna kobieta” w domu Rokity
Jan Maria Rokita udzielił wywiadu „Newsweekowi”. Jednak wbrew oczekiwaniom to nie światłe myśli lidera PO przykuły największą uwagę. Zainteresowanie wzbudziło bowiem zdjęcie Rokity dumnie prężącego szelki na tle półek z książkami. W myśl zasady: pokaż mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś, zajrzeliśmy, co poseł ma w rękach w wolnym czasie. Zestaw lektur trochę nas zdziwił: tuż obok pozycji „Namiętna kobieta” stoją „Jan Paweł II – Encykliki” oraz „Konkordat Polski”. Czyżby Panu Bogu
Modlitewnik „w porzo”
Wydawnictwo Więź wydało modlitewnik specjalnie dla gimnazjalistów i licealistów. Jedna z modlitw brzmi tak: „Panie, ten miły szmerek po paru browarach, tyle że ja się po nim zachowuję dziwnie, pamiętam jeszcze akcje z poprzednich imprez, naucz mnie proszę stawiać sobie granice, pomóż mi cieszyć się przyjaciółmi, po prostu być z nimi bez świrowania”. Są też modlitwy „przed imprezą”, „po imprezie” i „po kilkunastu godzinach na czacie”. Modlitw w podobnym guście jest tam jeszcze sporo.
Resztówka atakuje
„Dziennik Zachodni”, skromniutka resztówka po potężnych ongiś gazetach śląskich, uporczywie broni zawieszonego PiS-owskiego dyrektora Telewizji Katowice, Macieja Wojciechowskiego. Tropiciel naszego artykułu i chwalca oskarżonego dyrektora nie miał odwagi podpisać się pod tekstem. Nie dziwi to, bo wstyd bronić aferzysty, nawet jak Niemiec każe i marnie, bo marnie, ale jednak płaci.
Byk w PiS
Prawo i Sprawiedliwość wprowadza w błąd internautów! Na swej oficjalnej stronie internetowej już w pierwszym zdaniu działacze PiS chwalą się, że w ich klubie jest 157 posłów, w tym dwóch przejętych od konkurencji. Tymczasem prawdziwa liczba to 156. Po prostu PiS skrzętnie przemilcza fakt, że ubyła z ich szeregów jedna posłanka, która wybrała wolność pod skrzydłami Donalda Tuska. Cóż, skoro liczby są przeciw nam, tym gorzej dla liczb.
Zdanie znawcy
Jędrzej Bielecki, korespondent z Francji i znawca tego kraju, pisze w „Rzeczpospolitej”: „Aby zostać przyjętym do elitarnych oddziałów Ludwika XIII, d’Artagnan widział tylko jedną drogę: sprowokować muszkieterów i pokazać w ten sposób, jak włada szablą”. Jedno zdanie, a tyle błędów! D’Artagnan nie prowokował Atosa, Portosa i Aramisa. To, że miał się z nimi bić, było wynikiem przypadków, dlatego przepraszał, że prawdopodobnie zginie w starciu z Atosem i nie da satysfakcji pozostałym przeciwnikom. Oczywiście nie chciał też tą drogą zostać
Rokita z piany
O tym, jak politycy – elita elit – znają się na mitologii, mogliśmy się przekonać, gdy Lech Wałęsa otwierał „puszkę z Pandorą”. Teraz do znawców tematyki dołączył Jan Rokita, który wspinając się na wyżyny elokwencji, obwieścił, że z piany morskiej wypłynęła… Diana. Rozumiemy naturalną u polityka potrzebę bicia piany, ale doprawdy z tej morskiej wyłoniła się Afrodyta. Choć i tak dobrze, że nie pomylił Afrodyty z Nelly.
Perełka niemieckiego dowcipu
Nietypowy prezent sprawił czytelniczkom dziennik „Fakt”. 8 marca na pierwszej stronie zapowiedział poradnik pod hasłem: „Instrukcja obsługi twojej kobiety”. Poczucie humoru i taktu iście najwyższej, godnej Springera marki (przed przejściem na euro). Instrukcja obsługi (Bedienungsanleitung) redaktora „Faktu” powinna zaczynać się tak: przed użyciem wstrząsnąć.






