Reportaż

Powrót na stronę główną
Reportaż

Bo wszystko tu jest stare…

Trzydziestolatkowie wracają do domów swoich dziadków. Kupują mieszkania w stuletnich kamienicach. W domach z historią i duszą, w starych murach, w których trwa… wieczny remont Katarzyna i Daniel de Latour, 30-latkowie, sprzedali dom w Milanówku i zamieszkali w stuletniej kamienicy w tym mieście. – Wybraliśmy tę kamienicę, bo wszystko tu jest stare. Stare drzwi, stare klamki, stare okna… I jesteśmy jedynymi chyba mieszkańcami, którzy postanowili tu zamieszkać właśnie dlatego, że wszystko jest tu stare. Sąsiadka była w szoku, kiedy poprosiłam ją, by oddała mi mosiężny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Nadzieja jak wyrok śmierci?

Pani Magdalena czekała na nerkę prawie 15 lat. Po udanym przeszczepie dowiedziała się, że dawca był chory na raka Kłopoty ze zdrowiem Magdaleny Biesiadzińskiej z Bydgoszczy zaczęły się w 1990 r. niewinnie, od zwykłej anginy ropnej. – Niestety, lekarz źle rozpoznał chorobę. Stwierdził zapalenie oskrzeli. W rezultacie brałam nie te co trzeba antybiotyki i czułam się coraz gorzej. Wszystko to długo trwało. I w końcu jakoś przeszło, ale po roku silnie zaczęły mnie boleć kości: nadgarstki, łokcie, kolana –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Z motyką na komornika

Ze spokojnej bibliotekarki zrobiono przestępczynię, bo przypadkiem stanęła na drodze komornika Przez prawie 60 lat nie miałam żadnego zatargu z prawem, żadnego mandatu, długu, aż tu nagle napadnięto mnie na mojej własnej posesji, potem zrobiono ze mnie przestępcę, oskarżając o pobicie. Strasznie mnie przy tym poniżono, zszargano moją opinię w środowisku, musiałam przejść całą upokarzającą policyjną procedurę z fotografowaniem pod ścianą i pobieraniem odcisków palców. Czuję się tym zdruzgotana, zwłaszcza że wciąż nie mogę się doczekać sprawiedliwości –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Zarabianie (młodym) ciałem

Prostytucja nieletnich jest wciąż traktowana jako kłopot… sąsiadów, bo gdzieżby u nas takie rzeczy Czy w Gryfowie Śląskim wiedziano, że w tej małej mieścinie między Jelenią Górą a Zgorzelcem działa burdel z niespełna 14-letnią dziewczyną? Kiedy zapytałam jedną szanowanych mieszkanek, zarzekała się, że nic podobnego nie dotarło ani do niej, ani do jej znajomych. Na dowód, że sprawa nie była u nich głośna, dodała, że nie wyniuchała tego nawet ich gryfowska gazeta. Wiadomo, owszem, o pewnej dyskotece i sąsiadującej z nią alejce,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Krzemień niczym diament

Wystarczyło, że biżuterię z krzemienia pasiastego założyła Victoria Beckham, i kamień ten zaczął robić furorę. A z pól w Śródborzu zniknęły najdrobniejsze jego kawałki Gdy tylko mieszkańcy Śródborza i okolicznych miejscowości dowiedzieli się, że krzemień może stać się bardzo cennym surowcem, z pól i dróg zniknęły najdrobniejsze kawałki kamienia. – U każdego w domu znajdzie się trochę krzemienia – przyznaje sołtys Śródborza, Zofia Bidzińska. – Jak drogę u nas budowano, to ludzie łapali co ładniejsze okazy, tak dla

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Sztuka rządzenia

Nie jest sztuką zdobycie władzy, lecz jej utrzymanie. W Cisnej dobrze o tym wiedzą Rezydencja Łukacijewskich w Dołżycy kłuje w oczy ekstrawagancją. Wybudowana została pod lasem górującym na szczycie Łopiennika. Według wielu miłośników Bieszczadów, zepsuła przepiękną niegdyś panoramę. Nieopodal zabudowy prowadził szlak turystyczny. Na zboczu rozpościerały się łąki. Od drogi z Cisnej do Wetliny na górę w kierunku rezydencji nie biegła nawet ścieżka. Teraz przyrodę pęta wijąca się droga – smołówka. Spoglądając na okaleczoną górę, trudno

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Ciasny świat Joanny

Joanna Wypiór w wyniku choroby straciła obie nogi i palce u rąk. Z dwójką dzieci mieszka w pokoju z kuchnią na piętrze, na które wiodą strome, kręcone schody Największym marzeniem Joanny jest spacer po parku, przejażdżka na rowerze z synem albo pójście do kina czy na basen. Jednak przy zaawansowanej chorobie Bürgera, bez dwóch nóg, te proste przyjemności są dla niej nieosiągalne. Joanna ma niespożytą energię i mnóstwo humoru. Gdy dzwoni telefon, zwinnie przeskakuje z łóżka na wózek inwalidzki i podjeżdża do szafki. Wariuje z sześcioletnim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Bicie komendantki

Wyrzucona na podstawie fałszywych oskarżeń komendantka straży miejskiej w Bydgoszczy po czterech latach doczekała się sprawiedliwości Małgorzata Korbińska (kobieta niezamężna, bezdzietna, po czterdziestce) dobrze pamięta tamten niespodziewany telefon prezydenta Bydgoszczy, Konstantego Dombrowicza. – To było cztery lata temu, 6 grudnia wieczorem. Zadzwonił do mnie do domu. I od razu zarzucił komplementami. – Jest pani jedną z najlepszych strażniczek miejskich – usłyszałam. – W dodatku z długim jak na tak młodą instytucję, pięcioletnim doświadczeniem. Prezydent

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Szkoła z „Górą Grosza”

Każdy uczeń maleńkiej szkoły w Tuszkowach pod Kościerzyną zebrał dla rodzinnych domów dziecka ponad 140 zł Wioska jest maleńka, ukryta wśród lasów, z dwoma jeziorami w centrum, trzecim na obrzeżach. Wąską szosą wśród wzgórz od czasu do czasu przemyka pojedynczy samochód, gdzieś daleko terkocze traktor. Na szkolnym parapecie wygrzewa się w jesiennym słońcu puchaty, biały kociak. Pod koniec października tego roku maleńkie Tuszkowy pod Kościerzyną stały się sławne na całą Polskę. W miejscowej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Ocalić własne marzenia

Danuta Konatkiewicz, Nauczycielka Roku 2006: W naszej szkole nauczyciel jest jednocześnie uczniem swego ucznia Społeczne gimnazjum i liceum Szkoła Myślenia Twórczego mieści się w stuletniej willi usytuowanej w spokojnym zakątku Zielonej Góry, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, choć zupełnie niedaleko centrum miasta. Stąd do zielonogórskiego deptaka jest zaledwie 10 minut spacerem. Nauczyciele i uczniowie mówią o tym miejscu „dom z duszą”. Przed wojną mieszkał tu jeden z właścicieli położonej nieopodal fabryki włókienniczej. Zielonej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.