Reportaż
Kahambu znaczy czwarta córka
Wanda i Jan zaadoptowali afrykańską dziewczynkę z Konga. Ich podopieczna mieszka 5,5 tysiąca kilometrów od nich Może Helene właśnie spaceruje pośród krzewów różanych – zastanawia się Wanda – albo obserwuje chłopców grających w piłkę z liści bananowca? Wanda patrzy przez okno na słońce i myśli o córce, której być może nigdy nie zobaczy. Wanda i Jan są małżeństwem. Mieszkają w Warszawie. Skończyli pięćdziesiątkę. Dwa lata temu Janek przeczytał w internecie, że można zaadoptować na odległość afrykańskie dziecko. Zadzwonił
Pęknięta miłość
W jednym mieszkaniu, na dwóch tapczanach, dwie kobiety – stara i młoda – siedzą i bezgłośnie płaczą. Poróżniła je miłość do jednego mężczyzny. Nie znajdą już spokoju Nie miał prawa jej tego zrobić. Ta myśl tłukła się jej po głowie, bez sensu, ale nie czuła już gniewu. Tylko nędzny, upokarzający ból klęski. Skrzywdził ją. Nie miał prawa umrzeć i zostawić świekry w ich wspólnym domu. Teraz za ścianą pokoju ma wroga. Jest pewna, że teściowa wsłuchuje się w ciszę. Chce wiedzieć,
Kto tu kogo skrzywdził
Miała być wielka afera z molestowaniem seksualnym. Wyszła wielka klapa. Sąd najpierw wszystkich oskarżonych skazał, potem uniewinnił Molestowanie seksualne Małgorzaty B. to historia przez nią wymyślona – uznał dzierżoniowski sąd, choć dwa i pół roku wcześniej skazał za ten czyn dziesięciu pracowników Bielbawu. Dla oskarżonych to jeszcze nie koniec horroru. Pani prokurator wierzy niezłomnie rzekomo pokrzywdzonej i zapowiada dalszą walkę. Bo czy aż tak mógł się pomylić sąd przed dwoma laty! Wtedy ta historia
Mleczny kultowy
Bar Centralny w Nowej Hucie okazał się trwalszy niż pomnik Lenina W Nowej Hucie pamiątki po PRL-u są coraz cenniejsze. Biura turystyczne przebierają turystów w kufajki, wożą ich trabantami, pokazują mieszkania w blokach z ciemnymi kuchniami. Jak tu jednak wytłumaczyć turystom, że plac Centralny nosi dzisiaj imię Ronalda Reagana, że w dawnym sklepie Mody Polskiej sprzedawana jest używana odzież na wagę, że tętniący kiedyś życiem Międzynarodowy Klub Prasy i Książki zamieniony został w sklep spożywczy,
Niewolnicy z Leclerca
Praca po kilkanaście godzin dziennie bez dodatkowej zapłaty, wyzwiska i krzyki były codziennością w kieleckim Leclercu Bandą blondynek, idiotek i debilek nazywała swoje pracownice pani dyrektor w supermarkecie E.Leclerc w Kielcach. Wyzwiska i krzyki były na porządku dziennym, tak samo jak zmuszanie do pracy w godzinach nadliczbowych bez żadnej zapłaty czy wolnego dnia. Grupa pracownic nie wytrzymała, o łamaniu praw pracowniczych powiadomiła inspekcję pracy i prokuraturę, sprawę skierowała do sądu. Pilnuj interesów pracodawcy, a nie pracownika Kobiety, które przeciwstawiły się
Na wycugu
Z najlepszego rolnika w gminie stał się bezrobotnym i bezdomnym biedakiem. Stracił dom, gospodarkę i rodzinę To moja wina, nie dopilnowałem swoich spraw, za bardzo zaufałem rodzinie. Sam nie potrafię uwierzyć, jak mogłem tak lekko stracić całą ojcowiznę. Chociaż wyrzucono mnie z gospodarstwa prawie rok temu, wciąż błądzę po nim w myślach i ani pogodzić się, ani uspokoić nie umiem. Co noc od nowa wszystko wraca, wszystko mi się śni: jak zagrabiam podwórko, chodzę po lesie, karmię króliki,
Nie patrz w lustro
Nikt przy zdrowych zmysłach nie pamięta, kiedy zaczyna pić do lustra. Karolina też nie sięga pamięcią tamtego dnia Karolina woli nie spoglądać w lustro. Widzi siebie. Piękną, smutną, zmęczoną, 30-letnią. Szarymi oczyma robi szybki bilans. Nieźle. Udało się wstać. Różowieje już niebo na wschodzie. Piąta rano. Za chwilę obudzą się dzieci. Wstanie Bartosz. Nawet kot cichutko zajrzy do kuchni. Trzeba będzie przygotować śniadanie i pójść do pracy. Ta myśl pobudza ją odrobinę
Wypędzona jak przestępca
13-letnia Anrietta została z dnia na dzień deportowana z Polski. Do ukończenia szkoły zabrakło jej trzech miesięcy W Polsce pozostała rodzina, która jest chętna i wyraża zgodę na zaopiekowanie się mną, abym mogła ukończyć szkołę w języku, który znam, umiem, kocham. Polska jest dla mnie moją Ojczyzną, bo choć w niej się nie urodziłam, to tutaj mieszkałam i wychowywałam się”. Takimi słowami kończy swój list do prezydenta Lecha Kaczyńskiego 13-letnia Anrietta Karapetyan, która z dnia na dzień została deportowana
Makary – chłopak z pegeeru
Warszawa może człowieka przeżuć i wypluć, ale jak się człowiek uczepi i zacznie walczyć, to przetrzyma Każda torba ma coś zasadniczego. Ta część to korpus – mówi Makary pochylony nad stołem, z nożem kaletniczym w dłoni. – Inne części też są ważne: boczki, karczek, pasek, dno. Ale korpus jest zasadniczy. W modelarni Makary jest jedynym mężczyzną. – Ja jeden i tyle babów – mówi. Wołają na niego „syneczku”. Opowiadają sobie o różnych babskich sprawach. O chłopach i problemach
Gdy Mazurzy wracają
Gdyby nadleśnictwo sprzedało działkę nowym właścicielom, Agnes Trawny nie miałaby raczej szans na zwrot majątku Narty pod Szczytnem w zimowej szacie. Wokół pola pod śniegiem i jezioro zastygłe w mroźnej ciszy, tak absolutnej, że słychać każde skrzypnięcie deski na pomoście. To z tej miejscowości 30 lat temu wyjechała Agnes Trawny, pozostawiając całe 60-hektarowe gospodarstwo z lasem i zabudowaniami. Nieruchomość wkrótce przejął skarb państwa, przekazując ją w części nadleśnictwu w Szczytnie. Po wejściu Polski do Unii kobieta postanowiła walczyć o utraconą ziemię. Po przegranej






