Reportaż
Niestety, ciągle żyjemy
Nie jesteśmy tematem na pierwsze strony gazet – mówią z goryczą chorzy na stwardnienie rozsiane – Dlaczego on? – pytają przerażeni rodzice 20-letniego Pawła, bardzo dobrego studenta Politechniki Gdańskiej. – Ta diagnoza po rezonansie magnetycznym jest wyrokiem dla naszego syna – mówią. Są zszokowani. Co stanie się z ich dzieckiem, kiedy ich zabraknie? Mama Pawła nie potrafi opanować płaczu. Hanka ma 32 lata i dwóch synów w podstawówce. Zachorowała po urodzeniu Piotra – osiem
Dalej już nic
On, stary komunista, wziął ślub kościelny po 45 latach zgodnego pożycia, aby legalnie porozmawiać z Panem Bogiem Ja, Adela, biorę ciebie, Józefie, za męża i cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Bóg i wszyscy święci! Późne sobotnie popołudnie. Mikułowie przyjęli wszystkie oficjalne wizyty z powiatu i gminy, prywatne życzenia od sąsiadów, rodziny, lecz nadal, pozbywszy się kościelnych ubrań, wyprostowani są i sztywni. A może to ósmy-dziewiąty krzyżyk nie pozwala na przygięcie karku, schylenie głowy? Mężczyzna położył ręce
Rodak na wokandzie
Kiedyś ludzie zażarcie kłócili się o pralkę, lodówkę, komplet kieliszków z „Krona”. Dziś toczą spory o domy, działki, konta w banku – Nie dam mu samochodu, po moim trupie. Podkreślając wagę słów, korpulentna pani uderza ręką w obfity biust. – Ależ Haniu – mityguje ją znajoma – przecież nie masz prawa jazdy, po co ci samochód? Zostawił ci mieszkanie, meble… – Jeszcze by tego brakowało, żebym z dziećmi musiała iść pod most, kiedy on z tą wywłoką… A samochodu nie dam. Będzie
Cyt, iskierka gaśnie
Będzie dużo śmiechu, gdy delegacja bystrzyckich „Zapałek” stanie koło autentycznej nalepki z tamtych czasów: „Wróg cię kusi coca-colą”. Dla nich będzie to śmiech przez łzy Ci, którzy idą do pracy na siódmą, muszą minąć kolejkę pod bankiem, gdzie wypłaca się kuroniówkę. Nie wiadomo, jak się zachować. Czy przyspieszyć kroku w rzekomym zaaferowaniu, czy też ukłonić się (sami znajomi, Bystrzyca Kłodzka to małe miasto), zagadać. Ale każde pytanie będzie brzmiało fałszywie, bo jedyne, co interesuje kolejkowiczów, to –
Jeszcze można coś zrobić
Przez wiele lat profesor zbierał pieniądze na sale do przeszczepów szpiku. Dopiął swego Obserwują się dyskretnie. Ale nikt nie pyta zrazu o zdrowie. Są rozmowy o podróży, o zostawionych w domu dzieciach, niżu za oknem, który pogarsza samopoczucie. I nagle w środku tych usypiających czujność uwag, pada pytanie, które przyspiesza bicie serca. – A kiedy była transplantacją? – O, to już 14 lat temu – odpowiada Elżbieta T. Promienny uśmiech mężczyzny, który stoi obok. On miał przeszczep szpiku
Zorby już nie tańczą
Nawet po filozoficznych studiach ciągnie ich do hodowania kóz. Taka jest natura Greka bieszczadzkiego Na pierwszy rzut oka zabudowania wyglądają na nie zamieszkane. Jednak, gdy przejechać przez podworski park, na odartych z tynku ścianach pojawiają się niezdarne graffiti. To dzieci gospodarza zostawiły tu swój ślad. Na powitanie wychodzi Nikos Manolopulos. Obdarzony egzotyczną urodą, o twarzy wysmaganej wiatrem. Sprana koszula, sportowe buty, przetarte na wylot w kilku miejscach. Jest Polakiem greckiego pochodzenia. Ojciec był Grekiem, matka
Oni z upadłych pegeerów
W Michniowcu ludzie żyją z dnia na dzień. Przyszłość to dla nich obce słowo Czy można wyżywić siedmioro dzieci i dwoje dorosłych za 560 złotych miesięcznie, opłacić prąd, kupić ubranie i drewno na opał? Okazuje się, że można – dzięki boskiej opiece i ludziom, którym jeszcze nie skamieniały serca. Kazimiera i Ludwik Pejscy z Michniowca w Bieszczadach żyją tak już dziesięć lat. Myślą tylko o jednym – jak przetrwać kolejny dzień. Żeby odwiedzić największą rodzinę w gminie Czarna, trzeba jechać
Kto się za nimi wstawi
Zabrać pomieszczenia, w których odbywa się rehabilitacja osób ciężko upośledzonych. To takie proste O Marzence lekarz napisał, że jest “bez kontaktu”. Do ośrodka przyszła na dwa miesiące, żeby doczekać miejsca W domu opieki społecznej. Dla osób ciężko upośledzonych takie miejsce w domu opieki to umieralnia, gdzie można bez głodu i chłodu dokiwać się do śmierci. Po miesiącu pobytu w ośrodku Marzenka powiedziała do kierowniczki: “Cześć, Ania”, więc jej rodzice szybko zrezygnowali z domu. Teraz Marzenka haftuje truskawki, których nazwę wymówi
Podnoszę się i śpiewam
Batiuszka w Kostomłotach uodpornił ludzi na przezwiska prawosławnego biskupa: uniaty-wariaty Pełna cerkiew. Duszno od parujących kożuchów, płonących świec. Śpiewy, z których raz altem, raz basem, wybija się refren: “Hospodi pomiłuj”. Słowa ukraińskie, polskie wyśpiewane żarliwie, na jednym oddechu. Jest 6 stycznia, wspólnota kostomłocka obchodzi święto, na pamiątkę chrztu Jezusa w Jordanie. Po nabożeństwie, z chramu wyrusza procesja z krzyżem i chorągwiami nad pobliski Bug. Wieś śpiewa po ukraińsku: “Słońce świeci z gór Libanu/ błyszczy złotem
Jak najwyżej o kulach
Dziewięć lat temu Krzysztof Gardaś stracił władzę w nogach. Od tego czasu zdobył najwyższe szczyty na trzech kontynentach Niedawno odsyłano go z kwitkiem, gdy przychodził i prosił o pieniądze na swoje wyprawy. Dla wielu osób zdobywanie górskich szczytów przez człowieka poruszającego się o kulach mogło mieć miejsce tylko w jego wyobraźni. Ale on się uparł. Dziś Krzysztof Gardaś z Żywca ma już na swoim koncie najwyższe szczyty Europy, Ameryki Południowej i Afryki. Wypadek Chodził po górach, wspinał się po skałach, ale jego







