Chciałbym, żeby Bush był mądrzejszy

Chciałbym, żeby Bush był mądrzejszy

Chętnie pojechałbym do Iraku spotkać się z naszymi chłopcami Patrick Swayze, gwiazdor filmowy, dla „Przeglądu” – Jest pan Teksańczykiem. Czy zatem będzie pan głosował na Busha, byłego gubernatora Teksasu, czy na Kerry’ego, wzorem innych gwiazd filmowych popierających z reguły Demokratów. – Jeszcze nie wiem. Kandydaci na prezydenta składają wiele obietnic, które będzie im trudno dotrzymać. To chora kampania, pełna obrzucania się błotem i wzajemnego poniżania. Podobno takie są reguły tej gry. Chciałbym, żeby Bush był trochę mądrzejszy, jednak chciałbym również móc bardziej wierzyć Kerry’emu. Jako Teksańczyk pragnę być jak najlepiej przygotowany do walki o szczęśliwe życie – ale chcę też używać wszystkiego, co służy do tej walki w jak najbardziej pokojowy sposób. Podzieliła nas wojna w Iraku. Mam nadzieję że przyszły prezydent USA znajdzie klucz do serc i dusz Amerykanów. – Czy USA postąpiły słusznie, wkraczając do Iraku? – Wiadomo było, że Stany Zjednoczone musiały coś zrobić, aby podjąć walkę z terroryzmem. Nie wnikam w to, czy postąpiliśmy wówczas słusznie, czy nie. Jakimikolwiek metodami – ale z terroryzmem trzeba wreszcie skończyć. Od 20 lat sprowadzam konie z Bliskiego Wschodu. Znam ten region i ludzi, którzy tam żyją, wiem, jak reagują, jak się zachowują, poznałem ich kulturę. Oni mają własne prawa i zwyczaje, nie możemy żądać, by zachowywali się tak jak my. Należy pomóc im w tym, by mogli sami decydować o swoich sprawach. To zadanie dla naszych polityków. Niestety, Amerykanom w Iraku to się nie udało. Dla mnie osobiście zaskoczeniem jest – i nie zdawałem sobie z tego sprawy do czasu operacji przeciw Saddamowi Husajnowi – że dla naszych żołnierzy w Iraku jestem nieomal bohaterem. Po kilka razy w tygodniu oglądają takie moje filmy jak „Niespotykane męstwo”, „Północ-Południe” czy „Wykidajło”. – Może powinien pan ich odwiedzić? – Bardzo chętnie pojechałbym do Iraku, żeby spotkać się z naszymi chłopcami, bez mediów i całej publicity. Gdybym jednak teraz pojechał, to mógłbym tam zginąć – i pewnie mój agent się nie zgodzi. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2004, 44/2004

Kategorie: Świat