Ciąża kontrolowana

Ciąża kontrolowana

Na liście leków refundowanych wreszcie znajdą się najnowocześniejsze tabletki antykoncepcyjne

– Decyzja już zapadła – mówi minister zdrowia, Mariusz Łapiński. – Cztery najnowocześniejsze preparaty antykoncepcyjne znajdą się na liście leków refundowanych. Zostały na nią wpisane jako preparaty leczące, nie antykoncepcyjne. Tylko taka była możliwość. W tej chwili lista leków refundowanych jest konsultowana, poza tym prowadzimy rozmowy z firmami farmaceutycznymi. Na listę może trafić lek, którego cena zostanie obniżona przez producenta.
Przedstawiciele firm, z którymi udało mi się skontaktować, zapewniają, że są „gotowi do rozmów”.
Dziś przeciętne opakowanie kosztuje ok. 25 zł. Po wpisaniu na listę – o połowę mniej. Na liście najprawdopodobniej znajdą się: harmonet, zawierający mało hormonów, a więc przeznaczony dla młodych kobiet, minulet i tri-minulet (dla starszych) oraz cilest, dziś najbardziej popularny w Polsce środek antykoncepcyjny.
Z decyzji zadowolona jest minister Izabela Jaruga-Nowacka, pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Cieszy się, że pomimo kłopotów budżetowych, leki będą na liście.

Uwierzę, jak zobaczę

Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, jest bardziej ostrożna. – Ucieszę się, gdy zobaczę leki na liście – komentuje. – Już kilka razy przyrzekano nam wpisanie tabletek na listę i nic z tego nie wyszło. Ale oczywiście, gdy wreszcie do tego dojdzie, będę zadowolona, że Polki w końcu mają dostęp do nowoczesnej antykoncepcji.
– W obecnej ciężkiej sytuacji ekonomicznej społeczeństwa regularny miesięczny wydatek na tabletki, a także koszt wizyty u lekarza prywatnego (lekarze publicznej służby zdrowia najczęściej nie przepisują środków antykoncepcyjnych) stanowi bardzo poważną sumę w budżecie kobiet, nieraz powstrzymuje je od ich stosowania – dodaje Nowicka.
Bo problemem nadal pozostaną lekarze. Telefon zaufania federacji pełen jest informacji o lekarzach pierwszego kontaktu, oburzonych, gdy pacjentka prosi o receptę na hormony. Odmowa połączona jest zwykle z poniżającymi uwagami. O skierowaniu do innego specjalisty, co nakazuje ustawa o zawodzie lekarza, nie ma mowy. Zdarzają się za to pytania o stan cywilny.
Antykoncepcji nieprzychylne były także kasy chorych. Niektóre nie podpisywały w ogóle kontraktów na usługi pod hasłem planowanie rodziny. W tych województwach kobieta była skazana wyłącznie na prywatną wizytę. Jej koszt to co najmniej 50 zł. Do tego trzeba dodać 25 zł za opakowanie. Dużo.

Precz ze starociami

Dotychczas współfinansowane przez państwo były trzy preparaty, o których lekarze mówią, że są ciężkimi, przestarzałymi hormonami. – Tak naprawdę był to jeden stary preparat, sprzedawany pod trzema nazwami – tłumaczy ginekolog dr Grzegorz Południewski, wiceprzewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny. – Tymczasem młode kobiety powinny brać tabletki o zmniejszonej zawartości hormonu. Są one też korzystniejsze dla kobiet starszych.
Senator Marek Balicki, przewodniczący senackiej Komisji Zdrowia, wielokrotnie apelował o tańszą antykoncepcję. Tłumaczył, że jeśli zaostrza się ustawę antyaborcyjną, trzeba wzmocnić profilaktykę. Jego zdaniem, restrykcyjna ustawa winna równocześnie zwiększać dostępność do antykoncepcji. Żeby nie było tragedii.
Wanda Nowicka przypomina, że Polska podpisała międzynarodowe zobowiązania dotyczące macierzyństwa, o którym decyduje kobieta. Tańsza antykoncepcja wpisuje się w te zobowiązania.
Jednak refundacja wzbudza sprzeciw. Powtarzane są stare zarzuty, że gdy brakuje na onkologię i kardiologię, nie uchodzi wydawanie pieniędzy na antykoncepcję. Forum Kobiet Polskich poinformowało premiera, że jest oburzone refundacyjną decyzją, gdyż ciąża nie jest chorobą.
Senator Balicki tłumaczył, znając te argumenty z wcześniejszych dyskusji, że refundacja antykoncepcji nie jest droga. Tabletki trudno przedawkować, a zażywa je jedna płeć.

 


Tabletki stosuje 16% Polek, które swój związek określają jako stały. To dwa razy więcej niż dziesięć lat temu.
Pigułki najpopularniejsze są wśród najmłodszych kobiet od 15 do 19 lat. Stosuje je 20,4% respondentek, po dwudziestce jest to prawie 30%. Wśród kobiet między 30. a 39. rokiem życia – 23,5%. Częściej są to osoby wolne – 64,3%.
Interesujące jest powiązanie wiary z antykoncepcją. Akceptację zyskuje najczęściej wśród osób wierzących, ale praktykujących nieregularnie (54,2%) i wierzących, ale niepraktykujących (21,9%). Głęboko wierzący i praktykujący są zdecydowanymi przeciwnikami. Tylko 2,1% stosuje pigułki.
91% kobiet stosujących antykoncepcję przyznaje, że ten fakt skłania je do częstszych wizyt u ginekologa.

Z raportu dr. Zbigniewa Izdebskiego o zachowaniach seksualnych Polaków. OBOP 2002

Wydanie: 3/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy