Ciekawie i gorzko

Ciekawie i gorzko

Już po raz drugi jesteśmy gośćmi mojej przyjaciółki Krystyny i Grzegorza Rosińskiego, mieszkają w malowniczym Burgdorfie blisko Berna. Z Grzegorzem, słynnym w świecie ilustratorem komiksów, m.in. „Thorgala”, jakiś czas temu zrobiłem wywiad drukowany w PRZEGLĄDZIE. Kończy właśnie 36. tom tej kilkunastoletniej serii. Oboje z Krystyną z pasją i rozpaczą śledzą wydarzenia w Polsce. TVN 24 gra cały czas na wielkim na całą ścianę ekranie telewizora. A tam Polska jakoś osobliwa na szwajcarskim tle. Tu wielka nuda i zbyt słodko, a u nas zbyt ciekawie i gorzko.

Jedziemy wysoko w Alpy. Przełęcz św. Bernarda. Płaty śniegu, to tędy szła w 1800 r. armia Napoleona, są kamienne ślady tej dawnej drogi. Kiedy mu mówiono, że transport armat nie będzie możliwy, użył swojego powiedzenia: „Niemożliwe to słowo dla głupców!”. Potem wczepiona w zbocze góry osada, piękne drewniane domki z malowanymi kolorowo okiennicami, ogródki tonące w kwiatach, mały plac, z drewnianej rynienki woda ścieka do kamiennego zbiornika, obok ławeczka z sercem wyciętym na poręczy. Waga i piękno szczegółu. Polska nie jest krajem dla miłośników szczegółu. Jak mogliśmy dopuścić do tego, by tak zeszpecić kiedyś nasz kraj nędzną architekturą, zaniedbaniem, teraz reklamami! Istnieje związek między demokracją a estetyką. Dlatego to, co teraz się dzieje w Polsce, jest też szpetne, szpetni ludzie, obrzydliwe kłamstwa.


Powrót do kraju. Najpierw nocleg pod Rothenburgiem, jedziemy nieśpiesznie, szukamy piękna po drodze, a to niewielkie miasto jest uważane za najpiękniejsze w Niemczech. Bliżej finału podróży Görlitz, miasto niezwykłe nie tylko dzięki swojej urodzie, ale też dlatego, że jest graniczne i styka się z polskim Zgorzelcem. Granicy nie widać, biegnie z nurtem Nysy. Tam, gdzie brzegi rzeki i krajów łączy kładka dla pieszych, nie czuje się różnicy cywilizacyjnej, także dlatego, że po polskiej stronie, nad rzeką, zbudowano ciąg domów wzorowanych na starych kamieniczkach i te repliki są wyjątkowo udane. Jak na dłoni widać, że współczesna architektura w estetyce nie może się równać ze starą, nawet z jej kopią.

Po polskiej stronie na moście kołysze się zawiany osobnik, jest w strasznym stanie. Pierwsza myśl: to właśnie Polska, a tu niespodzianie osobnik zaczyna bełkotać po niemiecku. Oddycham z ulgą. Od typowego polskiego pijaka różni go to, że jest w wyśmienitym humorze.

Starówka w Görlitz cała już odnowiona, wypieszczona, wymyta po brudach i zaniedbaniach NRD. Nic dziwnego, w latach 1995-2016 anonimowy darczyńca, najwidoczniej zakochany w tym mieście, przekazał na jego potrzeby 10 mln dol., z tych środków wyremontowano dwie trzecie starych kamienic. Poza tym Görlitz jako jedno z nielicznych nie zostało zniszczone w czasie ostatniej wojny, dlatego żywa jest tu dawna tkanka miejska. O ile piękniejsze byłyby Europa i Polska, gdyby nie wielki pożar ostatniej wojny. Ale wieczorem w niewielu oknach domów palą się światła, większość mieszkań jest pusta. Ludzie uciekają z miasta, nie ma tu pracy. Görlitz żyje z turystyki i z kina, kręci się tu dużo filmów, bo jest pięknie. Właścicielka hotelu – spaliśmy pod miastem po niemieckiej stronie – mówi, że nie ma tu energii i życia, za to czuje się je po polskiej stronie, gdzie wiele się dzieje.

A co do granicy, to przekraczam ją kilka razy ze swoimi dziećmi, by zapamiętały, że jej kiedyś nie było. Nie wiadomo, czy tak będzie, gdy staną się dorosłe.


W Polsce pachnące nowością luksusowe autostrady, tylko jakiś flakowaty billboard antyaborcyjny, tylko jakieś chamy wjeżdżające w wielkim pędzie w błotnik, poganiające światłami, won z szybkiego pasa, tylko w radiowym serwisie wiadomości polityczne przypominają, że jesteśmy w strefie skażonej. W pobliżu Warszawy słyszymy w radiu, jak marszałek Senatu Karczewski mówi, że opozycja będzie ograniczana i kneblowana, bo nie jest normalna, to opozycja totalna. Jak przestanie być totalna, będzie traktowana inaczej, po partnersku. Talent PiS do tworzenia nowych pojęć i do wypatraszania słów z dawnych znaczeń. Opozycja totalna to taka, która nie godzi się z polityką PiS. Opozycja normalna powinna być zgodna i łagodna.

Politycy opozycji co jakiś czas powtarzają, że wierzą w mądrość Polaków. Niedawno powiedział tak Schetyna, dwa lata temu – Michnik. Ale przecież nasza historia mówi co innego.


Znowu rozdęto do niemożliwych rozmiarów obchody powstania. Czy to mądre?

Wydanie: 31/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy