Cień Rapallo

W 1922 r. Niemcy zawarły traktat z Sowietami, na mocy którego obydwa państwa zacieśniły swoją współpracę handlową i wojskową. Józef Piłsudski, razem z ówczesnym ministrem spraw zagranicznych, Gabrielem Narutowiczem, dostrzegł w owym niemiecko-rosyjskim porozumieniu ponad głowami Polaków śmiertelne niebezpieczeństwo dla naszego kraju. Starania Marszałka o porozumienie z Francją w celu prewencyjnego uderzenia w Niemcy spełzły na niczym. W czasie tym Niemcy były silnie ograniczone postanowieniami traktatu wersalskiego, mogły mieć tylko stutysięczną armię i niedozwolone były dla nich zbrojenia, szczególnie pancerne. Związek Radziecki umożliwił Niemcom obejście zakazów wersalskich, dając dostęp do swoich terytoriów, na których mogli oni swobodnie podejmować manewry. Po Rapallo przyszło Locarno (1927 r.) i w ten sposób w oczach dalekowzrocznego Marszałka znalazła się Polska pomiędzy szczękami zagrażającego jej imadła. Świadomość tej groźby skłoniła Piłsudskiego do ukrócenia skłóconego w kraju sejmowładztwa, co doprowadziło po rozwiązaniu Sejmu do uwięzienia szeregu opozycyjnych posłów w twierdzy brzeskiej. Dzisiaj dopiero rozumiemy, w jakiej mierze przewidujący niemiecko-rosyjskie zagrożenie Piłsudski dawał bezwzględne pierwszeństwo polityce zagranicznej nad wewnętrzną. Ponure przewidywania Marszałka spełniły się w drugiej wojnie światowej, która doprowadziła do czwartego rozbioru Polski. Dlatego można z niepokojem obserwować każdy krok polityka polskiego, jakim jest Lepper, składającego wizyty rewanżystom sowietyzmu. Tym bardziej że niemal równocześnie w Niemczech koncepcja Centrum Wypędzonych Eriki Steinbach znalazła oficjalne wsparcie ze strony Edmunda Stoibera, przewodniczącego obecnie opozycyjnej partii chrześcijańsko-społecznej. Historia nie powtarza się dokładnie, ale mamy Sejm tak zażarcie skłócony i tak niezdolny do prowadzenia zagranicznej polityki, że możemy mówić znów o cieniu traktatu Rapallo, jakkolwiek na razie Polska pozostaje nienaruszona pomiędzy szczękami odwiecznego imadła.

2 czerwca 2004 r.

Wydanie: 24/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy