Jaki numer musi jeszcze wywinąć Radosław Piesiewicz, skompromitowany prezes PKOl, by go wreszcie świat sportu pogonił? Piesiewicz tak się przywiązał do prezesury, że będzie bronił swoich ogromnych apanaży, póki go nie wyniosą z fotelem na ulicę. Kto w PKOl stoi za tym koszmarnym wynalazkiem PiS? Cezary Kulesza, prezes PZPN, Marek Leśniewski, prezes Polskiego Związku Kolarskiego, szefowie kajakarzy, badmintona i hokeja na trawie. I Andrzej Supron, członek zarządu PKOl. Legenda świata zapasów, trzykrotny olimpijczyk i multimedalista bardzo aktywnie broni Piesiewicza. Aż trudno uwierzyć, że tu też może chodzić o profity z Zondacrypto. A o co chodzi Grzegorzowi Bachańskiemu, prezesowi Polskiego Związku Koszykówki? Zbyt bliskie kontakty i interesy z Piesiewiczem?
Od początku było wiadomo, że taki typ jak Piesiewicz nigdy nie powinien trafić do PKOl. Jego miejsce jest tam, skąd trudno wyjść bez przepustki. Prokuratura będzie miała przy nim dużo roboty.








