Czarna strona internetu

Czarna strona internetu

Do Polski wkracza cyber bullying, zjawisko oczerniania i wyszydzania w sieci, które na Zachodzie zbiera już ponure żniwo

Życie aptekarki Małgorzaty A. z Elbląga legło w gruzach. Kobieta nie chodzi do pracy, boi się wyjść na ulicę. Towarzyszy jej tylko wstyd. A wszystko przez stronę internetową, gdzie Mirosław W., jej były narzeczony, opublikował zdjęcia, które miały być tylko dla niego… Nagie, odważne, wręcz pornograficzne. Całość okrasił pikantnym opisem jej seksualnych upodobań. Nie omieszkał przy tym podać pełnego imienia i nazwiska kobiety oraz miejsca jej pracy i zamieszkania. Napisał też, że Małgorzata A. jest nosicielką wirusa HIV.
Twórca strony nie ukrywa, że zrobił to z chęci zemsty na kobiecie, z którą spędził dziesięć lat. Jak twierdzi, to kara za jej niewierność i jego zranione uczucia. Mężczyzna nie ograniczył się tylko do zrujnowania życia byłej sympatii. Wykorzystując internet, skompromitował również jej rzekomych kochanków. Opublikował ich pełne dane personalne wraz z adresami i zdjęciami. Wszyscy zostali przedstawieni jako niedorozwinięci, narkomani i złodzieje. „Panienka lubuje się w przeróżnego typu menelach, im gorszy i brudniejszy, tym lepszy”, czytamy na stronie Mirosława W.
W Elblągu zawrzało. Link do wspomnianej witryny wędrował z komputera do komputera. Kopia strony znajdowała się na kilku serwerach, w tym także zagranicznych. Jej adres szybko trafił na fora ogólnopolskie. Sprawa nabrała rozgłosu. Mirosławem W. zajęła się prokuratura. Postawiono mu zarzut rozpowszechniania treści pornograficznych.
Najgorsze przed nami
Sprawa elbląskiej aptekarki to dopiero początek tego, co wkrótce może stać się plagą. Oczernianie, wyszydzanie lub kompromitowanie ludzi za pośrednictwem internetu jest już prawdziwą zmorą w Europie Zachodniej i za oceanem. Zjawisko to doczekało się tam nawet swojej nazwy i określane jest mianem cyber bullying. Problem zaczął się kilka lat temu. Najpierw przybrał formę złośliwych i obraźliwych SMS-ów, potem e-maili. Teraz dotyczy głównie witryn internetowych, wpisów na forach dyskusyjnych czy dręczenia przez komunikatory sieciowe. Cel internetowych chuliganów jest jeden – zdyskredytować konkretne osoby lub grupy, a nawet całe społeczności. – Poczucie anonimowości, które daje internet, sprawia, że jego użytkownicy pozwalają sobie na więcej niż w świecie rzeczywistym – mówi dr Dominik Batorski, socjolog internetu. Zdaniem psychologów, łatwiej oczerniać i szykanować, gdy można ukryć się za parawanem internetowego pseudonimu i nie patrzeć ofiarom w oczy. Nękanie w internecie jest o tyle groźniejsze od tradycyjnych pomówień czy plotek, że kompromitujące materiały w krótkim czasie dostępne są dla wielu osób i pozostają w sieci na zawsze, nawet po rozwiązaniu samego konfliktu czy ustaleniu i zdyscyplinowaniu sprawcy. – Informacje w internecie rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Można zablokować czy usunąć jedną lub kilka stron, ale nie sposób dotrzeć do wszystkich – podkreśla dr Batorski.
Fala dociera do szkół
Szczególnym niepokojem napawa fakt, że zjawisko to dotyka przeważnie dzieci i młodzież.
– Rozwój internetu w szkołach jest zrozumiały. To podatny grunt. Dla młodych ludzi internet to powszechny sposób komunikacji i pozyskiwania informacji – mówi dr Batorski.
– Życie towarzyskie dzieci po powrocie ze szkoły do domu często przenosi się do internetu – dodaje Łukasz Wojtasik, koordynator kampanii „Dziecko w Sieci”, prowadzonej przez Fundację Dzieci Niczyje. – Często dochodzi wówczas do rozmaitych intryg, takich jak podawanie się za kolegę czy koleżankę lub pozyskiwanie i przekazywanie różnych kompromitujących informacji. Jest to często działanie grupy dzieci, które znają się z realu – wyjaśnia. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii ujawniły, że więcej niż 10% nastolatków było szykanowanych za pośrednictwem sieci. Około 44% ankietowanych znało kogoś, komu ubliżano lub grożono przez internet, a jednej trzeciej z nich znane były przypadki, gdy chuligani włamali się do skrzynki mailowej lub kont w komunikatorach i wysłali z nich zawstydzające lub kompromitujące materiały.
Niestety, ostatnie doniesienia prasowe pokazują, że również w Polsce dzieci i młodzież nie są wolne od tzw. wirtualnej fali.
– W krajach Europy Zachodniej cyber bullying pojawił się nieco wcześniej ze względu na większą dostępność internetu czy telefonii komórkowej. Nie znamy dokładnie skali zjawiska w Polsce, ale wiemy z rozmów z dziećmi, które spotykamy podczas licznych imprez edukacyjnych, że problem już u nas występuje – tłumaczy Łukasz Wojtasik. A pomysłów na wirtualne dokuczanie naszej młodzieży nie brakuje. Dwie 14-latki ze Środy Śląskiej założyły stronę internetową, na której umieściły pornograficzne fotomontaże. Dziewczyny zastąpiły twarze nagich modelek twarzami swoich szkolnych koleżanek. Podały także ich adresy, a pod zdjęciami umieściły wulgarne komentarze. Uczniowie zielonogórskiego gimnazjum nr 1 aparatem z komórki sfotografowali woźnego, a potem jego zdjęcie z niewybrednym opisem wkleili do serwisu randkowego. Z kolei licealiści z Czarnkowa w Wielkopolsce założyli forum internetowe, na którym bez żadnych zahamowań pisali o swojej szkole. Wulgarnie szydzili z nielubianych koleżanek, kolegów i nauczycieli. Drwili z otyłych i jąkających się uczniów. Po pięciu dniach o istnieniu forum dowiedziała się dyrekcja szkoły. Wybuchła afera, w wyniku której kilkunastu uczniów dostało nagany i ostrzeżenia z groźbą wyrzucenia ze szkoły. Podobnie zakończył się incydent w V LO im. R. Traugutta w Radomiu, gdzie uczniowie zostali ukarani naganami, a niektórzy odeszli ze szkoły, po tym jak na forum internetowym Grono.net podszyli się pod swych nauczycieli i pod ich nazwiskami prowadzili dyskusje o spożywaniu alkoholu i seksie. Z wpisów wynikało, że nauczyciele z radomskiego ogólniaka to banda uzależnionych od seksu alkoholików i nieudaczników. Przed relegowaniem ze szkoły maturzystów uratowało tylko to, że uczniowie przeprosili nauczycieli na łamach gazety, podając swoje imiona i nazwiska.
Bagatelizowany problem
Z brytyjskich badań nad cyber bullyingiem wynika, że prawie połowa rodziców nie jest świadoma zagrożenia. Zdaniem ekspertów, dużą winę za niewiedzę dorosłych ponoszą same dzieci, które nie zgłaszają opiekunom przypadków dręczenia w sieci z obawy przed zakazem korzystania z internetu. Tymczasem specjaliści przekonują, że bezpieczeństwo dzieci w internecie w dużej mierze zależy właśnie od prawidłowych reakcji opiekunów.
– Podstawą jest dobry kontakt dziecka z rodzicami. To oni powinni ustalić zasady korzystania z sieci, tak aby dziecko w sytuacji zagrożenia zwracało się do dorosłych o pomoc. Ważne jest również, aby dzieci nie odpowiadały na zaczepki i prowokacje ani nie wysyłały w internecie zdjęć i innych materiałów, które mogą być upublicznione i wykorzystane do ośmieszenia czy szantażowania – ostrzega Łukasz Wojtasik. Niestety, dorośli rzadko interesują się tym, co robią ich dzieci przed komputerami.
Zjawisko cyber bullyingu zdają się też lekceważyć szkoły. Nauczyciele zwykle dostrzegają problem dopiero wówczas, gdy wybuchnie afera. Tak się stało m.in. w Gorzowie Wielkopolskim, w gimnazjum nr 11, gdzie problem ujawnił zaniepokojony ojciec dziecka szykanowanego w internecie przez szkolnych kolegów. Dzięki współpracy z policją sprawcę szybko ustalono.
– Po tym zdarzeniu postanowiliśmy wprowadzić do regulaminu szkoły dodatkowy zapis, który mówi, że za oczernianie w internecie innych uczniów czy osób grozi naganna ocena ze sprawowania – mówi Ewa Józefowicz, dyrektor gimnazjum. W szkole przeprowadzono również lekcje wychowawcze i zorganizowano zajęcia z policją. – Efekt naszych działań jest zauważalny. Od tego czasu nie mamy problemu z szykanowaniem w internecie – zapewnia dyr. Józefowicz.
Psycholodzy ostrzegają, żeby nie lekceważyć problemu. Cybernetyczne szykany choć są wirtualne, bolą realnie. Kompromitacja w internecie może na zawsze złamać zdrowie psychiczne, a nawet życie młodych ludzi. Tak jak w przypadku Ghyslaina Razy, nastolatka z Kanady, który nakręcił amatorski film ze sobą w roli głównej, w którym nieudolnie naśladował bohatera z filmu „Gwiezdne wojny”. W sekwencji wymachiwał przyrządem do zbierania piłek golfowych, mającym imitować słynny miecz laserowy. Jego koledzy wykradli kasetę i opublikowali zapis wideo w internecie. Film robił zawrotną karierę. W ciągu dwóch tygodni ściągany był na całym świecie. Internauci modyfikowali go, dodając zabawne motywy, które dodatkowo ośmieszały chłopaka. W efekcie nastolatek przeszedł poważne załamanie nerwowe. Przerwał naukę w szkole i trafił do szpitala psychiatrycznego. Zdarzają się też bardziej tragiczne finały wirtualnego ośmieszania i szykanowania. Magazyn „People” w marcu ub.r. opisał historię 13-letniego chłopaka, który z powodu cyber bullyingu popełnił samobójstwo. Koledzy z klasy drwili z niego w sieci i wyśmiewali jego wagę. Przez miesiąc wysyłali obraźliwe wiadomości na jego komunikator. Nastolatek nie wytrzymał upokorzenia i odebrał sobie życie…

Wydanie: 21/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy