Czekając na Gabriela

Czekając na Gabriela

Pomyślne zwieńczenie planu będzie więc zależało od Gysiego i Gabriela, ale nie dlatego, że są naturalnymi kandydatami na najwyższe stanowiska. Problem w tym, że utarczki między innymi aktorami z SPD i Die Linke wcale nie są udawane. W samym Berlinie napięcia między socjaldemokratami a socjalistami nie osłabły. Z punktu widzenia SPD, projekt formalnego połączenia wschodnioniemieckiej PDS (Partii Demokratycznego Socjalizmu) z zachodnią WASG (Wahlalternative Arbeit und Soziale Gerechtigkeit, Alternatywa Wyborcza Praca i Sprawiedliwość Społeczna) nie miał być konkurencją dla lewicy zdominowanej przez SPD. Był zwyczajnym aktem zemsty byłego szefa SPD Oskara Lafontaine’a, który – skłóciwszy się ze Schröderem – z dnia na dzień podał się do dymisji, wytykając kanclerzowi utratę lewicowych ideałów. Posunięty w latach Lafontaine od dłuższego czasu stopniowo wycofuje się jednak z bieżącej polityki, a jego ostatnie wystąpienia w telewizji każą przypuszczać, że nie będzie już się wdawał w antysocjaldemokratyczne krucjaty. Co nie znaczy, że zatargi między SPD a PDS dobiegły końca. 46-letnia Wagenknecht przejmie nie tylko pozycję Gysiego w parlamencie, lecz również rolę partyjnej szczekaczki, którą wcześniej odgrywał jej mąż Lafontaine.

Nowa liderka Die Linke bynajmniej nie usuwa Gabrielowi przeszkód spod stóp. Z mównicy Bundestagu regularnie atakuje wicekanclerza, co na pewno nie służy jej ministerialnym ambicjom w przyszłym lewicowym rządzie. – W sferze socjalnej chadecy tną, gdzie popadnie, ale jeśli nie potrafią, brudnej roboty podejmą się socjaldemokraci – oburzała się, gdy tymczasem Gysi zaczął wyciszać agresywną retorykę wobec SPD. W oczach tęskniących za NRD „antysystemowców” Wagenknecht uchodzi za bohaterkę, ale w SPD trafia swoim populizmem jak kulą w płot.

Drogi Sigmarze

W stołówce Bundestagu zegar wybija 12.30. Niecierpliwy Gysi nie wytrzymuje, wybiera numer Gabriela i nagrywa się na sekretarkę, nie dbając o media. – Drogi Sigmarze, zapomniałeś? Mam jeszcze chwilę poczekać? – pyta głośno.

Wicekanclerz nie przyjdzie, dopiero dwie godziny później Gysi dowie się dlaczego.

Towarzysze z SPD mają nadzieję, że malejące słupki sondażowe pozbawią Gabriela złudzeń i odwiodą go od kanclerskich planów. Tyle że on sam jest coraz bardziej zdecydowany. Pytania dotyczące swojej przyszłości jeszcze nie tak dawno zbywał milczeniem, ale w tradycyjnym letnim wywiadzie (Sommerinterview) dla ARD wyraźnie dał do zrozumienia, że posada wicekanclerza nie jest dla niego szczytem marzeń. Jeśli jednak chce wygrać, musiałby uniknąć błędów Steinmeiera i Steinbrücka, którzy w 2009 i 2013 r. sromotnie polegli. Dlatego coraz częściej pojawia się w miejscach zgoła niewygodnych, gdzie – jak ostatnio w Heidenau – występuje w obronie prześladowanych uchodźców, nie bojąc się niezadowolonych Niemców rzucających pomidorami. Ale nie chodzi tylko o to. Jego poprzednicy z SPD przegrali też dlatego, że ustawicznie odrzucali koalicję z Die Linke, obawiając się odstręczenia tradycyjnego elektoratu SPD. Tymczasem od 10 lat sondaże uparcie wskazują, że nadzieje na parlamentarną większość jedynie z Zielonymi są płonne. Z Gysim i Özdemirem Gabriel miałby w Bundestagu wygodną większość, musi więc utwierdzić wyborców w przekonaniu, że następne wybory nie będą kolejnym pójściem do Kanossy.

Czy to się uda? Trudno oprzeć się wrażeniu, że po dwóch latach apatii lider socjaldemokratów zachłysnął się rześkim powietrzem. Coraz częściej wyjeżdża, pokazuje się na salonach, jako wicekanclerz bywa już rozpoznawalny w świecie. Również w sprawie afery podsłuchowej pozwala sobie na coraz głośniejszą krytykę, utrzymaną oczywiście w tonie, który nie sprowokuje otwartego konfliktu z szefową rządu. Jej zastępca jest bowiem przekonany, że afera ma potencjał, który przy umiejętnej prowokacji dałoby się wykorzystać.
W mediach Gabriel nie jest zbyt wylewny w kwestii ewentualnego sojuszu z Lewicą. Gysi wręcz przeciwnie. Po ostatnich rozmowach z Gabrielem oznajmił publicystom „Sterna”, że były zadowalające.

Najdelikatniejszym polem debat jest wciąż polityka zagraniczna. Ale obaj liderzy szybko doszli do wniosku, że na razie misje zagraniczne niemieckich żołnierzy nie są potrzebne. Według Gysiego, Gabriel miał zadeklarować, że w razie utworzenia czerwono-czerwono-zielonej koalicji chętnie zredukuje zbrojenia, do których w latach 2009-2013 doprowadziła CDU wraz z wymanewrowaną dziś z Bundestagu FDP.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 37/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy