Czy jest suchy chleb dla konia?

Czy jest suchy chleb dla konia?

Prof. Bralczyk w nowej książce przypomina 152 najbardziej znane zdania

„Jaś nie doczekał”, mówiła moja przyjaciółka, gdy rozstała się z kolejnym narzeczonym. I wcale nie myślała o chłopczyku opisanym przez Konopnicką, ale o nieodwracalnym końcu romansu. „Nic dwa razy się nie zdarza”, mawiał jeden z moich szefów, odmawiając kolejnej podwyżki, co nijak się nie miało do przepięknej refleksji o przemijaniu.
Bowiem są zdania wyrwane z dzieł, które w polszczyźnie funkcjonują czasem zgodnie z przeznaczeniem („Stary niedźwiedź mocno śpi”, ciągle śpiewa się w przedszkolu), ale najczęściej jako aluzje, hasła mające podsumować rzeczywistość. Tak jest np. z „Nam strzelać nie kazano”, często powtarzanym przez pracowników tłumaczących się ze swej bierności. Tak jest z „Czy jest suchy chleb dla konia?”, które to pytanie ma wyrażać absurdalność sytuacji. Troski o los konia tak naprawdę nie ma w nim wcale.
Prof. Jerzy Bralczyk, polonista, językoznawca, postanowił te najbardziej zakorzenione w polszczyźnie zdania zebrać, ale i pokazać swoją własną, nadzwyczaj subiektywną ich interpretację. Każda z nich to opowiadanie na temat polskiej mentalności i historii, barwne, pełne anegdot i zaskoczenia. „Czasem okazuje się, że ta myśl, która tkwi głębiej, jest nieco dziwna. I bywa, że niezupełnie spójna i logiczna. Czy na pewno język powinien powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa? Czy honor powinien być Bogu oddany? I czy chrząszcze w ogóle brzmią?”, pyta prof. Bralczyk. A próba odpowiedzi prowadzi do zaskakujących wniosków. I śmiech w nich jest, i łzy.
Wybór był trudny. Ostatecznie w zbiorze znalazły się 152 zdania. Cezurą jest rok 1970, tak więc oczarowani książką mogą czekać na tom następny. Najwięcej, bo aż 19, jest zdań z Mickiewicza. Są Szymborska, Młynarski („W Polskę idziemy”) i Markuszewski, z którym wiąże się pewne śledztwo. Otóż w niektórych publikacjach stwierdzenie: „Myślenie ma kolosalną przyszłość” przypisywano innej sławie STS, Abramowowi. Jednak akuratny profesor jeszcze raz wszystko sprawdzał. I tak w rozmowie telefonicznej Abramow wyparł się tej myśli i odesłał autora leksykonu do Markuszewskiego. Ten do zdania się przyznał, a przy okazji opowiedział anegdotę, jak to na pewnym zaproszeniu zobaczył, że „myślenie ma kolosalną przeszłość”. Do dziś nie wie, czy to błąd, czy dowcip.
I tak o każdym zdaniu powstała iskrząca się historia zbudowana z refleksji i anegdot. Nadal gdy coś mi się nie uda na samym finiszu, powiem: „Już był w ogródku, już witał się z gąską”. I z radością przeczytam, co w tym zdaniu widzi prof. Jerzy Bralczyk.

Jerzy Bralczyk, Leksykon zdań polskich, Świat Książki, Warszawa 2004

Wydanie: 48/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy