Czy opozycja straciła na Kaczmarku?

Czy opozycja straciła na Kaczmarku?

Janusz A. Majcherek, publicysta „Tygodnika Powszechnego”
Straciła w tym sensie, że propagandzie PiS udało się wmówić, że Kaczmarek jest idolem opozycji, podczas gdy tak naprawdę jest on dawnym znajomym Lecha Kaczyńskiego, jego protegowanym i faworytem, a nawet beniaminkiem PiS. W zasadzie wszystko, co świadczy przeciwko Kaczmarkowi, powinno świadczyć przeciwko tym, którzy go hołubili i promowali na stanowiska rządowe. Tymczasem PiS udało się nie tylko od Kaczmarka odciąć, ale jeszcze przykleić go wraz ze wszystkimi jego słabościami i podejrzanymi poczynaniami do opozycji. Ten bezczelny i perfidny manewr okazał się zaskakująco skuteczny. Teraz każdy rozumie, że jeśli coś świadczy przeciwko mojemu znajomemu, to wcale nie obciąża mnie, tylko moich oponentów. A tak na marginesie – ciekawe, kto z obecnej opozycji znał wcześniej blisko Janusza Kaczmarka?

Prof. Jerzy Chłopecki, socjolog i politolog, prorektor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
Obawiam się, że tak. Trzeźwo analizując wydarzenia, trzeba byłoby stwierdzić, że wszystkie przemawiają przeciwko Kaczyńskim. Każda z tych afer ma miejsce na PiS-owskim podwórku, za żadną przecież nie odpowiada opozycja. PO, LiD, PSL nie mają z tym nic wspólnego. Jeśli Lepper jest skorumpowany, a Kaczmarek and Co. odpowiadają za przeciek i krętactwa, to są to albo wprost ludzie Kaczyńskich, albo ich niedawni sojusznicy. Ale to wcale nie jest takie pewne. Bo nie ma dowodów ani nawet przesłanek wskazujących na skorumpowanie Leppera, a jeśli tak, to cała prowokacja jest bezprawiem, które powinno wywrócić cały układ rządzący. Po czymś takim fotel – w normalnym kraju – straciłby nie tylko Ziobro, ale i Jarosław Kaczyński z dożywotnim wilczym biletem na wstęp do polityki. Prokuratorski telewizyjny spektakl więcej stawia pytań (nieświadomie z punktu widzenia aktorów i reżyserów spektaklu), niż udziela odpowiedzi. Co gorsza owe pytania są wyjątkowo groźne, bo mogą wskazywać na kłamstwa i dwuznaczną rolę prezydenta, która w normalnym kraju mogłaby grozić impeachmentem. No tak, ale nikt tych pytań nie postawi. Kaczyńscy to ludzie, którzy nie tylko niszczą państwo – jest gorzej – oni niszczą fundamenty życia społecznego, eksploatując i umacniając najgorsze cechy polskiego społeczeństwa – podejrzliwość (brak zaufania, które jest najważniejsze dla kapitału społecznego), paranoiczną skłonność do ulegania spiskowym teoriom, zawiść, podatność na negatywne emocje, radiomaryjną religijność i prymitywne, zaściankowe pojmowanie narodowej tożsamości. Niestety, obawiam się, że na aferze Kaczmarka nawet jeśli opozycja nie straci, to PiS zyska.

Prof. Roman Bäcker, politolog, UMK
Straciła, bo Kaczmarkowi publicznie udowodniono kłamstwo w sprawie stosunkowo mało znaczącej, ale celowo to kłamstwo wyolbrzymiono do kategorii zdrady stanu i można pomyśleć, iż popełnił on niesłychane przestępstwo. Samo ujawnienie kłamstwa Kaczmarka przyniosło ten efekt, że nie sposób w tej chwili sprawdzić, kto dokonał przecieku w sprawie akcji CBA. Opozycja nie potrafiła się też zachować po ujawnieniu kłamstwa Kaczmarka. Mimo że Ziobro zrobił rzecz niespotykaną, przyznał, że zbiera kompromitujące materiały na wszystkich przywódców partii opozycyjnych, opozycja nie potrafiła zrobić z tego odpowiedniego użytku.

Leszek Skiba, politolog, Wyższa Szkoła Biznesu-NLU, Nowy Sącz
Podstęp PiS się udał. Prokuratorska prezentacja podważyła w opinii publicznej reputację Kaczmarka i opozycja wycofała się z poparcia dla niego. Sondaże są korzystne dla PiS i widać, że choć skok nie był tak wielki, jak początkowo głoszono, Platforma straciła kilka procent wyborców na rzecz PiS. LPR nie zyskała, Samoobrona ma inne kłopoty, a PO traci. Choć historie z Kaczmarkiem można uznać za kompromitujące PiS, jego wyborcy są zdecydowani i nie trzeba ich przekonywać. Wygląda na to, że kampania nie będzie tak ostra. Jednak jeśli po wyborach powstanie PO-PiS, to tylko wtedy, gdy PO będzie małą przystawką, tzn. uzyska gorszy wynik niż LiD. Bo LiD ani SLD na Kaczmarku nie straciły.

Prof. Hieronim Kubiak, socjolog, UJ
Nie znam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze, dlatego że każdy z czterech zasadniczych członów obecnej opozycji parlamentarnej (tj. PO, LiD, Samoobrona i LPR) inaczej uczestniczy w tym szczególnym spektaklu. Po drugie, styl tego uczestnictwa jest zdecydowanie odmiennie odbierany przez różne środowiska potencjalnych wyborców. Po trzecie, jak zwykle w podobnych przypadkach medialnego szumu informacyjnego skutki doraźne (mierzone sondażami opinii publicznej) nie są tożsame z rzeczywistymi zachowaniami wyborczymi tych środowisk. W przypadku, o którym tu mowa, tylko występujący na scenie protagoniści są w miarę dobrze widoczni. Niewiele natomiast wiemy o autorze scenariusza i intencjach reżysera obserwowanych zdarzeń. W świetle ujawnionych dotychczas informacji nawet obywatel dobrze przygotowany do udziału w życiu publicznym nie jest w stanie orzec, gdzie kończy się fałsz poszczególnych aktorów i zaczyna prawda. Dla mnie tzw. sprawa Karczmarka jeszcze raz dowodzi, że w życiu publicznym znacznie ważniejsze są zasady niż indywidualne przewinienia poszczególnych polityków.

Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog polityki, doradca PiS
Najwyraźniej opozycja postawiła na złego konia, bo nie dość, że się ochwacił, to opozycja dalej go batoży i zachęca do kolejnych podskoków. Myślę, że Janusz Kaczmarek od dłuższego czasu pogubił się wśród wielu swoich masek. Wytrawny obserwator zaczyna dostrzegać, że on nie wie, czego ma się trzymać. Po zdjęciu jednej z masek myślimy, że jest to szczery facet, ale potem już nie wiemy, czy to ten, który chce być polskim premierem, czy widział mocodawcę w Lechu Kaczyńskim, czy to ten, który zdejmuje krawat podczas spotkania z Ryszardem Krauzem. Kaczmarek pogubił się i nie zachowuje instynktu samozachowawczego do tego stopnia, że Giertych go wykorzystuje tylko po to, aby się dostać do mediów.

 

Wydanie: 37/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia